• Opieka nad pacjentem po przebytym udarze mózgu

    Data dodania: 26 stycznia 2011 2011

    Opieka nad chorym, który przebył udar mózgu, wymaga od opiekunów odpowiedniej wiedzy i znajomości podstawowych zasad, których stosowanie pomoże choremu szybciej odzyskać utraconą sprawność.

     

    Według definicji Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) udar mózgu to nagłe ogniskowe lub uogólnione zaburzenie czynności mózgu, utrzymujące się powyżej 24 godzin lub prowadzące do śmierci, wywołane jedynie przez przyczyny naczyniowe. Około 80% wszystkich udarów spowodowanych jest niedokrwieniem – czyli zamknięciem naczynia, które doprowadza krew do mózgu. Pozostała część to krwotoki śródmózgowe (15%) i podpajęczynówkowe (5%). Udar mózgu stanowi trzecią, po chorobach serca i nowotworach przyczynę zgonu w krajach rozwiniętych oraz jest najczęstszą przyczyną trwałej niepełnosprawności.

     

    Najczęstsze objawy udaru mózgu to:
    •    niedowład lub porażenie mięśni twarzy, ręki i/lub nogi – najczęściej po jednej stronie ciała,
    •    "znieczulenie" twarzy, ręki i/lub nogi – najczęściej po jednej stronie ciała,
    •    zaburzenia mowy, trudności w rozumieniu słów oraz w wypowiadaniu się,
    •    zaburzenia widzenia,
    •    zaburzenia chodzenia z utratą równowagi i zawrotami głowy,
    •    silny ból głowy bez znanej przyczyny.

     

    Wystąpienie nagłych, często zagrażających życiu oznak udaru mózgu, jest niespodziewane zarówno dla chorego, jak i jego rodziny. Opieka nad pacjentem po udarze wymaga dużych zmian w organizacji życia rodzinnego. Niezbędne jest współdziałanie pacjenta, jego bliskich, a także personelu medycznego. Ważne, aby opiekunowie posiadali odpowiedni zasób wiedzy na temat choroby. Powinni mieć także przygotowanie praktyczne, by mogli ocenić stan chorego i zaplanować opiekę nad nim.

     

    Przydatne mogą się okazać skale punktowe, służące do oceny niepełnosprawności pacjentów po udarze mózgu. Jedną z najczęściej używanych skal jest Barthel Index of Activities of Daily Living (ADL-Barthel). Przy jej pomocy można ocenić sprawność danej osoby w zakresie dziesięciu podstawowych czynności codziennych.

     

    Osoba, która doświadczyła udaru mózgu, może napotykać następujące trudności:
    •    utrata zdolności ruchowych (niedowład lub porażenie kończyny),
    •    trudności w przełykaniu,
    •    nietrzymanie moczu i kału,
    •    zaburzenia czucia,
    •    problemy psychologiczne i emocjonalne,
    •    zaburzenia mowy, rozumienia, pamięci,
    •    powikłania unieruchomienia,
    •    społeczne konsekwencje udaru.

     

    Ze względu na krótki pobyt w szpitalu i konieczność kontynuowania rehabilitacji w domu, wiedza pacjenta i jego rodziny ma pierwszorzędne znaczenie dla uzyskania poprawy stanu zdrowia i dojścia do siebie po chorobie.
    Powrót do domu to dla pacjenta sprawdzian samodzielności. Rodzina nie powinna wyręczać chorego w czynnościach, które potrafi wykonać bez pomocy. Zalecane jest także przystosowanie mieszkania i najbliższego otoczenia, by ułatwić rekonwalescentowi poruszanie się i wykonywanie codziennych czynności.

     

    Główne zadania opiekuna chorego po udarze mózgu to:
    •    Kontynuacja zabiegów pielęgnacyjnych (we współpracy z pielęgniarkami środowiskowymi), zgodnie z wymaganiami wynikającymi ze stanu ogólnego pacjenta np. zapobieganie zakażeniom układu oddechowego, infekcjom układu moczowego, powikłaniom z powodu unieruchomienia.
    •    Kontynuacja rehabilitacji ruchowej (we współpracy z fizjoterapeutą), asystowanie choremu w zalecanych ćwiczeniach. W pozycji leżącej na plecach, ręka powinna być odwiedziona, pod stawem kolanowym podłożony wałek, a stopy zabezpieczone przed opadaniem. Ustawienie stolika po stronie chorej, mobilizuje pacjenta do zwiększonego wysiłku tej strony. W pozycji siedzącej podkładamy poduszkę pod zdrowy pośladek, aby stymulować i aktywować stronę chorą. Natomiast porażony bark pacjenta powinien być wysunięty do przodu, łokcie wyprostowane , a dłonie splecione ze sobą. W pozycji siedzącej na wózku, pod przedramię podkładamy poduszkę tak, aby oba barki były ustawione symetrycznie, nie dopuszczając do opadania strony porażonej.
    •    Kontynuacja rehabilitacji logopedycznej (we współpracy z terapeutą zaburzeń mowy). Najlepsze efekty dają częste i regularne ćwiczenia, mające na celu usprawnienie aparatu mowy oraz poprawę umiejętności pisania i czytania.
    •    Rehabilitacja w zakresie codziennych czynności – zadaniem opiekuna jest np. asystowanie choremu przy czynnościach, które może wykonać samodzielnie, oraz zachęcanie go do podejmowania wielokrotnych prób w razie niepowodzenia; karmienie pacjenta po stronie chorej – w celu wzmocnienia zdolności rotacyjnej mięśni szyi, twarzy oraz języka po stronie porażonej; dostosowanie sztućców do chwytu ręki chorego. Przy trudności z dosięgnięciem do ust, rączkę sztućców można wygiąć. Warto pamiętać, że ssanie kostki lodu pobudza do pracy mięśnie głowy i szyi. Przy ubieraniu obowiązuje zasada: najpierw chora ręka, następnie zdrowa. Przy rozbieraniu: najpierw zdrowa ręka, a później chora.

     

    Ze względu na długotrwałość i skomplikowanie procesu rehabilitacyjnego opiekunowie powinni się cechować cierpliwością, wytrwałością, wyrozumiałością i stopniowo dostosowywać zadania do stale zmieniających się możliwości pacjenta.

     

    Literatura:
    Morawska J. M., Gutysz-Wojnicka A.: Problemy opiekunów chorych po udarze mózgu. Udar mózgu 2008, 10 (2), s. 83–90.
    Grabowska-Fudala B., Jaracz K.: Obciążenie osób sprawujących opiekę nad chorymi po udarze mózgu — wyniki wstępne. Udar mózgu 2007, 9(1), s. 24–31.
    Świerkocka-Miastkowska M. , Biesek D.: Opieka domowa nad chorym po udarze mózgu. Choroby Serca i Naczyń 2007, 4(3), s. 127–129.
    Miller E.: Rola pielęgniarki w rehabilitacji i opiece nad chorym po udarze mózgu. Problemy Pielęgniarstwa 2009, 17 (2), s. 152–156.
    Smolińska A., Książkiewicz B.: Pielęgnowanie chorych z udarem mózgu. Choroby Serca i Naczyń 2007, 4(1), s. 6–9.
    Kozera G.: Edukacja chorego po udarze mózgu. Choroby Serca i Naczyń 2007, 4(3), s. 123–126.
    http://www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/6396_czynniki_ryzyka_udaru.html, data wejścia 21.01.2011
    http://udarowcy.com.pl/artykuly, data wejścia 21.01.2011.
    http://www.udarmozgu.pl/ogolne/choroby.html, data wejścia 21.01.2011.

  • Właśnie opiekuję sie panią po przebytym wylewie krwi do mózgu..
  • Radosna,w jakim wieku jest ta pani?w jakim stopniu jest sprawna fizycznie?Mam o tym troche wiedzy bo opiekowałam sie takimi osobami,w tej chwili moja jest po 70-ce ale nie jest tragicznie,chodzimy na spacery,przychodzą panie od ergo i fizjoterapii.
  • Gerta, moja pani za 3 m-ce skończy 90 lat.. ma też inne choroby.. trudna praca.. jeden dzień lepiej a drugi gorzej.. ostanio gorzej.. z ogromną trudnością chodzi przy rolatorze.. tylko do wc.. dzis np gdy wracałysmy to już sama nie mogła i musiałam ja dosłownie dźwigać.. trudno ja posadzić było na fotel.. ona leci a ja za mało mam rąk.. ale babci nie przegadasz.. musi byc jak ona chce.. ostanio nie mogła sie obudzić i wezwalismy pogotowie.. zabrali ja na 2 dni do szpitala na badania.. to nawet EKG nie pozwoliła sobie zrobić! i na własne żądanie wrociła po kilku godzinach do domu ;) i tak to.. rano przychodzi pielęgniarka.. ale w weekendy jeste sama.. i już z ledwością daje radę.. i co mi poradzisz?

  • Witam wszystkie koleżnki. Jestem u Was od bardzo niedawna, ale z zainteresowaniem czytam wszystkie posty. Do tej pory opiekowałam się osobami chorymi, z rodziny w Polsce. Aby podnieść kwalifikacje i nauczyć się techniki pracy i pielęgnacji, przy obłożnie chorych, podjęłam naukę w szkole medycznej. Kilkaset godzin zajęć na różnych oddziałach w szpitalu wojewódzkim robi swoje. Radosna pewne jest tylko jedno, bez współpracy tej Pani, którą się opiekujesz, poza nabawieniem się jakiejś kontuzji kręgosłupa, nie zrobisz nic. Jej Rodzina nie jest w stanie Ci pomóc? Przecież nie można otoczyć opieką kogoś kto tej opieki nie chce....
  • Masz racje Gosia0.. porozmawiałabym ja sobie z rodzinką gdybym lepiej język znała ;) jeszcze tydzień góra dwa.. wytrzymam.. a babcia ogólnie dla mnie jest dobra.. bo ja dla niej też.. nie dziwie się jej, że nie chce się dac położyć.. walczy.. twardziel;) pozdrawiam!
  • Radosna - dźwigaj na prostych plecach, a nie "z krzyża". Jeśli nie ma osteoporozy, ani chorób organów wewnętrznych, które mogłyby ją boleć, to obejmujesz wpół, trzymając z boku... eeeech , nie wiem jak to opisać...
  • Kochani tu technike trzeba sobie dobrac do podopiecznej ale ogolnie i tak wszystko nam wysiadzie ja 3 lata ciezko pracowalam przy osobie po wylewach lezacej ,mnie wszystko siadlo .Teraz opieke przyjmuje tylko do osob chodzacych .Radosna wiec szanuj sie bo babcia broni sie jak moze znaczy sie walczy ze stanem chorobym ,ale to walka z wiatrakami doleje i checi zycia nie pomoga .
  • Witam serdecznie wszystkich na forum! Przeczytałam z uwagą artykuł o udarze mózgu.Zgadzam się ,że wytrwałośc,praca i współpraca pacjentka-opiekunka to klucz do sukcesu!!! Wiem to z doświadczenia. Zatem życzę nam sił i pogody ducha. Pozdrawiam!
  • zgadzam sie z mila ja tez pracowalam przy mezczyznie 72 lata z udarem byl prawostronnie sparalizowany i nie mowil mial fizykoterapie cwiczenia w basenie.ergo i logopede musze przyznac ze cwiczyl nie chetnie na poczatku ale jak sam zuwazyl poprawe na lepsze odzsykiwal wiare i cwiczyl potem juz sam siedzac w fotelu po dwoch latach stawial z laska pierwsze swoje kroczki przy barierce
    a wiec naprawde wiara czyni cuda :)
  • Ostatnio byłam na krótkim zastępstwie za koleżanke u pana z udarem mózgu,oj cięzka to praca.Pan 90 pare kilo wagi,nadżwigać sie musiałam bardzo.Codziennie inny terapeuta ale efekty dało sie zauważyć.Pan rok po wylewie ale mozna powiedziec że z dnia na dzien robił postępy.
  • Mary to mial to szczescie w nieszcześciu że miał dobrych terapeutów i oczywiscie samozaparcie do cwiczen. A swoją drogą to niesamowite że jeszcze w tym wieku dawał rade i starał sie z tego wyjsc.
  • Tak własnie to jest niesamowite że 86letni dziadek miał w sobie tyle samozaparcia.On poprostu wierzył że sie całkowicie wyleczy i będzie całkiem sprawny.Ale czy tak będzie?Ja osobiscie nie jestem przekonana,ale przecież nie można komuś odbierac nadzieji.
  • Moja mama, niestara wszak kobieta, młodsza pewnie od niejednej z moich koleżanek po fachu, bo ma 52 lata, po operacji zapadła na zespól Guilliana-Barrego http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Guillaina-Barr%C3%A9go , był moment, że dosłownie stała nad grobem, lekarze przygotowywali mnie na to, ze jeśli przeżyje, może być rośliną do końca życia. Mama zareagowała bardzo dobrze na terapię i w stanie prawie całkowitego paraliżu trafiła do centrum rehabilitacyjnego. Zacisnęła zęby i powiedziała, że ona stamtąd wyjdzie o własnych siłach, choćby to miało trwać 5 lat. 4 miesiące później, odchudzona o 10 kg wyszła i jak gdyby nigdy nic siadła za kierownicę swojego samochodu.Ćwiczyła po 10 godzin dziennie, wytrwale sie rehabilitowała, przestrzegała wszystkich zaleceń terapeutów, lekarze nie umieli uwierzyć, że poczyniła takie postepy. Wygląda lepiej niż kiedykolwiek, wcześniej była panią w średnim wieku, zadbaną, ale z lekką nadwagą, dziś waży 55 kg, biega, jeździ na rowerze, wyrzuciła wszystkie stare ciuchy i w ogóle nie wraca do choroby, ale wciąż ćwiczy, bo rehabilitacja będzie trwała jeszcze lata. Do tego dużo się modliła (jesteśmy obie mocno wierzące) i twardo pracowała. Takiego podejścia życzę naszy podopiecznym :)
  • Chcialabym odgrzac ten temat, moja podopieczna przeszla we wtorek udar. Wroci do domu juz jako osoba lezaca. Malo pisalam odnosnie swojej pracy tutaj, bo praktycznie bylam tu do towarzystwa bardziej, jak do opieki, teraz wszystko sie zmieni. Mialam juz do czynienia z pacjentami po udarze, ale chetnie dowiem sie wiecej. Wiem, ze na mojej glowie bedzie zorganizowanie wszystkiego od podstaw na jej powrot, rodzina jest calkiem "zielona" w tych sprawach a ja na "pol zielona" Dlatego tez prosze Was o pomoc. Przed moja babcia jeszcze pobyt w Sanatorium, pewnie troche ja tam "podreperuja", ale ona ma 86, wiec na duza poprawe nie ma szans.
  • Margolciu poczekaj az wroci, zobaczysz stan , moze sie zdecydowanie poprawic. Moja podopieczna wrocila ze szpitala wazac 45 g z biletem juz tylko w jedna strone, nie jadla, nie pila, po 4 miesiacach jak przyjechalam do niej, inna osoba, moj miesiac i pania siada i wstaje z lozka, oczywisci z pomoca, lekarz nie chcial wierzyc, musiala przy nim wstac, apetyt wrocil, faldi sie pojawiaja tu i tam. Oby u Ciebie i ta bylo
  • Bylam dobrej mysli, ale bedac wczoraj u niej na odwiedzinach....przyznam sie doznalam lekkiego szoku, gdy zabierali ja z domu byla jeszcze przytomna, mowila do rzeczy, a to co zobaczylam wczoraj......, ja wiem Dorotee, jest za wczesnie jeszcze prorokowac, ze bedzie zle, wiem ze wylew to nie znaczy od razu wyrok, ale jest mi jakos tak psychicznie ciezko po tych wczorajszych odwiedzinach.  Z braku miejsc w szpitalu moga ja juz w przyszlym tygodniu przywiezc do domu,czekam na nia,  prosila mnie zebym jej nie zostawila, a ja obiecalam, ze bede z nia do konca. Dorotee, postawilas swoja babcie na nogi, chwala Ci za to, licze na Twoja pomoc, dziekuje za slowa otuchy, bardzo mi pomoglas, wierze ze nam tez sie uda !!! 
  • Juz lepiej, to moje poprzedniczki kazda po dwa miesiace, ja tylko nieskromnie zbieram owoce ich naprawde 24 h pracy.
  • MArgolcia w jakiej miejscowości jesteś? Jeśli chodzi o organizacje wszystkiego w domu to spróbuj wypytać w szpitalu o zespół opieki paliatywnej (po niemiecku Paliativteam) w Twojej okolicy... oni zajmują się również osobami w wieku późnym, nie tylko osobami już umierającymi... w każdym szpitalu powinna być na ten temat informacja... pomogą z ustawieniem leków, aby kobiecina się nie męczyła i nie miała stanów lękowych... możesz do nich dzwonić 24h na dobę, jak masz problem lub wątpliwości przy dozowaniu leków... przyjeżdżają w razie potrzeby również... przerabiałam to i niestety za późno dowiedziałam się z rodziną o takiej możliwości, ale oni wtedy na koniec też bardzo nam pomogli, choć może ich wcześniejsza pomoc ulżyłaby babci bardziej... Jeśli przychodzą pielęgniarki to od razu zadzwoń do nich i proś o załatwienie łóżka oraz innych sprzętów, jeśli takich nie masz, bo bez tego ani rusz w takiej sytuacji... wszystkie te sprzęty ułatwiające Tobie i babci życie są opłacane przez kasę chorych, więc nie ma się co szczypać... Życzę Ci powodzenia! Jakbyś miała pytania odnośnie zespołu paliatywnego to pytaj, chętnie Ci odpowiem...
  • Tali jestem W Berrgneustadt, kolo Gummersbach, wrocilam wlasnie z odwiedzin, dziekuje Ci Tali za bezcenne informacje, ja boje sie, ze na rodzine zbyt wiele liczyc nie bede mogla. Sami od siebie nie specjalnie, musze ich zmobilizowac do dzialania, nawet boja sie odwiedzin, nie wiem co jest z tymi ludzmi. A z moja babcia jakby dzisiaj troche lepiej, ma problemy z mowa, ale mowi poprawnie nie belkoce, zapomina niektore wyrazy w zdaniu, ale jest silna i mysle ze jakos damy rade. Lozko juz dzisiaj zamowili, wozek mamy, rolator tez, Pflegedienst dwa razy w tygodniu bedzie do kapieli. Dzieki Tobie wiem, gdzie zadzwonic o pomoc. Fajnie, mniej sie juz stracham. Dzieki Tali.
  • Nie ma sprawy Margolcia!!! Cieszę się, że mogłam pomóc! A wierz mi, że Palliativteam jest naprawdę pomocny... przy poprzedniej babci był problem z ustawieniem leków przeciwlękowych... co godzinę dzwoniłam do tego zespołu i pytałam co robić, bo coraz większe dawki wg ich wskazówek podawałam i nic.. dotrwałam do rana... rano przyjechali i podłączyli babci pompę z silnym lekiem (takich używa się do narkozy) dopiero się uspokoiła... im wcześniej leki są dobrze ustawione tym łatwiej będzie Tobie i babcia się nie będzie męczyć! Przy tej niedawno zmarłej też miałam ten zespół do tego jeszcze koordynatorkę z hospicjum... świetna babka też dużo mi psychicznie pomogła... właśnie może zapytaj też o hospicjum... zwykle w każdej miejscowości jest i oni też współpracują z zespołem opieki paliatywnej... w hospicjum tu w mojej miejscowości są w hospicjum wolontariusze i oni przychodzą do pacjentów, aby odciążyć rodzinę lub opiekunki... Przede wszystkim pytaj! Głowy Ci za to nikt nie urwie, a możesz naprawdę dużą pomoc uzyskać! Rodzinkę przyciśnij do muru! Nie szczyp się, bo to Ty się babcią opiekujesz! Trzymaj się! Będzie dobrze!
  • Oj Tali, zdaje sobie sprawe, ze tak dobrze jak bylo juz nie bedzie. Hospicjum brzmi jak koniec, wiesz Tali jak niemcy reaguja na neurologa. Wlasnie, piszesz o odpowiednim ustawieniu lekow, moja jeszcze ma parkinsona a przy tym halucynacje, do tej pory smialysmy sie wspolnie z tych jej zwidow, co bedzie teraz nie wiem. Prawa strone ma sparalizowana, zauwazylam ze ma klopot z polykaniem, zachlystuje sie przy piciu wody. Tali, ja dziekuje Ci za pomoc,i info bedzie mi potrzebna, bo rodzina....boi sie zwyczajnie. Wszedzie bede dzwonic, w kazde drzwi zapukam, mam juz na to pozwolenie, oni zawsze sie pod wszystkim podpisza.Dzieki serdeczne!
  • Ja przez trzy lata opiekowałem stosunkowo młodym – rocznik 1938 mężczyzną po przebytych czterech udarach. Do tego przy ostatnim udarze pozostawał przez około 6 godzin bez pomocy /mieszkał sam i dopiero po takim czasie został znaleziony w swoim mieszkaniu/. W wyniku udarów miał niedowład jednej strony ciała, ale przez pierwsze dwa lata poruszał się sam, przy użyciu rolatora. Później, pomimo systematycznych ćwiczeń, chodzenie stało się coraz trudniejsze aż w końcu trafił na wózek. Zdarzały się częste, bolesne skurcze mięśni, w tym najczęściej łydek. Pacjent był małomówny, chociaż zdarzały mu się chwile, a nawet dni, kiedy świadomość i pamięć miewał jak zdrowy człowiek. Niestety, przez cały ten czas był dość agresywny. Nie tyle fizycznie, co słownie, chociaż zdarzały się incydenty, kiedy, zwłaszcza podczas toalety próbował się „bić” się z pielęgniarkami z Pflegedienst. Jednym z najbardziej dokuczliwych efektów przebytych udarów było u niego porażenie mięśni gardła i przełyku. Po ostatnim udarze ta dolegliwość nasiliła się na tyle, że „katorgą” dla niego i dla opiekunów były posiłki. Opiekujący się nim i obecny dwa razy w tygodniu logopeda robił naprawdę wiele dla poprawy sytuacji, ale efekty nie były zadowalające. Samodzielne spożywanie posiłków trwało wieki. Później przeszliśmy na karmienie. Było trochę lepiej, ale zdarzały się „wypadki”. Częste odkasływanie powodowało, że zawartość ust lądowała wszędzie wkoło. Trzeba było zajmować odpowiednią pozycję, żeby nie zostać oplutym. Zdarzały się też przypadki, jak ja to nazywałem, „zatrzymania się” i wtedy, przy pełnych ustach przestawał żuć, a zawartość zatrzymywał w ustach przez parę godzin, nawet do następnego dnia. W końcu pacjent całkiem przestał przyjmować posiłki doustnie. Zaczął tracić na wadze i robić się coraz słabszy. Jak stwierdzili fachowcy, spowodowane to było strachem przed połykaniem. Postanowiono założyć mu sondę PEG i karmić dożołądkowo. To było dobre rozwiązanie. Nam, opiekunom dało dużo wytchnienia i więcej czasu wolnego. Nie trzeba było gotować specjalnie dla pacjenta, bo dostawał tylko gotowe preparaty. Zaczął przybierać na wadze i podniósł się na siłach. Jednak nie przeżył kolejnego udaru, który przyszedł w nocy.
  • Moja pierwsza pacjentka,byla po 2 udarach. Nie widziala na jedno oko i miala wielki problem z mowieniem.Nie belkotala,wypowiadala slowa wyraznie,ale przekrecala np."Chce pic"-wychodzilo "chce sie umyc".To byl duzy problem.Denerwowala sie bardzo,bo wlasciwie nikt Jej nie rozumial.Niby mozna bylo sie przyzwyczaic do przekreconych slow,jednak za kazdym razem byly to inne slowa. Miala problemy z zasnieciem,poruszala sie przy pomocy rolatora.Acha i byl problem ze zbieraniem sie wody w plucach. O ile mi wiadomo,nie mozna jednoznacznie stwierdzic jak sie chory zachowuje po udarze.Udar moze zatakowac rozne miejsca:(
  • Notuje sobie w punktach wszystkie Wasze doswiadczenia w tej chorobie. Ja troche poczytalam, decydujace sa te pierwsze 2-3 godziny po udarze, jesli chory w tym czasie otrzyma odpowiednia opieke, konsekwencje sa mniejsze. Juz wiem, ze w nastepstwie udaru doznala porazenia przewodu pokarmowego, przy paralizu prawej strony, pozwala byc pewnym, ze bede musiala ja karmic, nie zauwzylam na szczescie agresji, co prawda denerwuje sie nie mogac znalezc odpowiedniego slowa,ale staram sie ja uspokajac mowiac, ze powie mi pozniej jak sobie juz przypomni. Zauwazylam tez, ze mowi i robi na odwrot. Misiek, przypadek, ktory opisujesz nalezy do skrajnych, tych szesc godzin bez pomocy zrobilo nieodwracalne w skutkach spustoszenie w mozgu pacjenta, podziwiam za te trzy lata bardzo ciezkiej pracy. Kurcze, boje sie, jakos tak dziwnie lekko podeszlam do tej pracy tutaj, instynkt mnie opuscil, nawet mi przez mysl nie przeszlo, ze moze cos zlego nastapic. Przy wszystkich innych podopiecznych, zawsze towarzyszyla mi swiadomosc, ze nic co dobre nie trwa wiecznie. Dzieki Waszej pomocy, wiem czego moge sie spodziewac, niewiele moze mnie jeszcze zaskoczyc, wczoraj pytalam lekarza babci, o mozliwe nastepstwa tej choroby, wiecie co mi powiedzial, nic, rozlozyl rece, spojrzal na mnie i szepnal, trzeba czekac. Na co czekac, pytam, przeciez juz na pewno nie zatanczy na tarasie, jak torobila do niedawna i nie zagra mi Mazurka Dabrowskiego na fortepianie. Dziekuje Wam za pomoc i prosze o jeszcze.
  • Margolciu,jeżeli stan Twojej podopiecznej pomalutku się poprawia,to nalezy być dobrej myśli,chociaż lekarz wypowiada się ostroznie,bo jest zagrożenie udarem ponownym,które może nastapić w ciagu roku od udaru pierwszego.Wtedy zagrożenie jest największe,ale ryzyko jest zawsze.Rodzaj afazji,którą ma Twoja podopieczna,może korygować logopeda,o ile stan babci trochę sie polepszy.Wygląda na to,że ona ma problemy z mówieniem,ale nie z rozumieniem mowy.Czyli jest to takie zaburzenie czynnościowe mowy,czyli ma problem z nazawaniem tego,o czym myśli.Podpytaj może lekarza,który obszar mózgu został uszkodzony,bo takie zaburzenia jakie opisujesz występują przy uszkodzeniu lewego płata czołowego,a w takim wypadku,jezeli stan babci sie poprawi,bedzie ja mozna z powodzeniem pomału rehabilitować.
  • Ja już chyba kiedyś pisałem o tym moim pacjencie, więc może się powtarzam. Zarówno my, opiekunowie jak i Pflegedienst mieliśmy duże wsparcie ze strony rodziny. Pacjent miał wszystkie, niezbędne w jego przypadku sprzęty i przyrządy do prawidłowego funkcjonowania i sprawowania nad nim opieki. Łóżko, rolator, wózek, specjalnie przygotowaną łazienkę. Sam zrobiłem rampę do wywożenia wózka na taras i "wydębiłem" przez rodzinę specjalną rampę do zjeżdżania na ulicę /dom był na górce - do chodnika około 30 stopni schodów/. Pacjent jeździł na spacery, byliśmy zabierani w odwiedziny do najbliższych, nawet pojechałem z nim do jego ostatniego zakładu pracy. Miał też jeden dzień w tygodniu pobytu w Tagespflege, co dobrze wpływało na jego psychikę / spotykał się tam m.in. ze swoim kolegą/. Ale o niektóre z tych rzeczy trzeba było się upominać, bo zauważyłem, że rodzina często była bierna, jak by nie wiedzieli czego on potrzebuje i nie wiedzieli, że to coś można dostać, np. z kasy chorych. Tak jak o swoje, tu trzeba często też walczyć albo przynajmniej dopominać się o to, co się należy pacjentowi.

     

    Mój pacjent też miał problem z mówieniem, a nie z rozumieniem. Rozumiał doskonale.
    Przypomniały mi się dwa zdarzenia:
    Kiedyś, przy obiedzie stwierdził, że jego mama gotowała lepiej niż ja. Ja mu na to odpowiedziałem, że moja też i wtedy on powiedział: "No to nie mam wyboru":-).
    W pobliżu jego domu była restauracja, do której często zachodził, jak był zdrowy. Kiedyś powiedziałem, że jeszcze się tam razem wybierzemy, na co on z całą powagą i stanowczością: " Ale na pewno nie na wózku".
    Mimo trudności dobrze wspominam to miejsce, pacjenta i jego rodzinę.
    A co do Twojej podopiecznej, to tak jak napisała tina40, starać się o rehabilitację w jak najszerszym zakresie, z logopedą włącznie.

  • Tak,Tina masz racje z lewym platem mozgowym.U mojej podopiecznej wlasnie tak bylo. Taka anegdotka:) Przychodzila do mojej podopiecznej Pani Logopeda.Podopieczna nie lubila tych zajec.Cigle musiala powtarzac....Patrzac na obrazek np.krowa,salata,mucha itd. Ktoregos razu podjechalo biale BMW;a podopieczna jak na zawolanie.....Oli,oli i trzyma sie za glowe i dalej oli,oli.... Wchodzi pani logopeda,ja powiedzialam ,ze chyba dzisiaj nici z zajec,bo podopieczna sie zle czuje,ze boli Ja glowa.... Pani logopeda,popatrzyla i stwierdzila,ze faktycznie ,dzisiaj nie bedzie zajec,wyszla i odjechala bialym BMW. Podopieczna jak to zobaczyla swoim jednym okiem,puscila do mnie oczko i sie usmiechnela tak troche szyderczo,juz nie wolala oli,oli...Hahahahahahaha,ale ja sie usmialam.Cwaniara niezla z Niej byla:D:D:D:D
  • Czyli,że myślenia zaburzonego nie miała.No,żeby tak panią logopedę w maliny wpuścić,oj nieładnie;-))),ale skoro przynudzała...
  • Ja moge liczyc na Pflegedienst, one wlasnie kazaly mi spisac wszystkie potrzebne rzeczy i obiecaly pomoc w zalatwieniu, ten dzien w Tagespflege, wlasnie to musze sobie dopisac. Nie mam na szczescie zadnych utrudnien z wyjazdem z domu, raptem jeden stopien, ale piekny Salon babci zamieniam wlasnie na sypialnie, cos za cos. Ach z ta rodzina, za duzo by pisac, ale poddaja sie dla wlasnego "swietego spokoju". Dzieki, dzieki, dzieki !!!
  • Margolciu właśnie  nam się tak kojarzy hospicjum i opieka paliatywna z końcem, a to nie jest tak. Wcześniej też byłam święcie przekonana dopóki nie zaczęłam rozmawiać i nie uzyskałam odpowiednich wiadomości. CZasami pacjenci są pod ich opieką latami...    Paliativteam zajmuje się całokształtem, oni dobierają odpowiednie leki i patrzą na wszystkie schorzenia, jakie ma pacjent.  Nie robią tego bez porozumenia oczywiście z lekarzem pacjenta. Przyjeżdżają do domu na rozmowę i wtedy dobrze, jakbyś przygotowała wszystkie leki, jakie Twoja babcia przyjmuje (również te bez recepty) oraz wszelkie informacje na temat jej chorób. Napierw rozmawiają z pacjentem, a potem z rodziną i opiekunką. Dobrze, że rodzina babci daje Ci wolną rękę, ale też muszą z Tobą współpracować... ważne, abyś przy rozmowie była i powiedziała im o wszystkim co zaobserwołaś.     A co do zaksztuszania to wiem, że jest taki proszek, który zagęszcza płyny... Stosowany jest właśnie u pacjentów m.in. z Parkinsonem. Może zapytaj w szpitalu, czy czegoś takiego nie mają... może warto wypróbować i Twojej babci posmakuje i będzie jej ciut łatwiej...   Przy tej niedawno zmarłej mojej Pannie też myślałam, że długo będę, bo hulała mi po całym domu mimo  95 lat... a tu masz w dwa tygodnie się zebrała i odeszła... w naszej pracy nigdy nic nie wiadomo i trzeba być na wszystko przygotowanym... ale tak jak piszesz... czasami nam się zdaje, że tak będzie zawsze i mamy taką nadzieję...   Powodzenia!   Jak mi się coś przypomni to jeszcze napiszę... 
  • Nie z mysleniem nie bylo tak zle,ale zdarzaly sie rowniez takie sytuacje jak... Podchodzi podopieczna do pieca(koza),otwiera drzwiczki,wklada tam glowe i wola.... Rita,Rita gdzie jestes??????????????????(chodzilo o corke).Po Niemiecku nie bede pisala,bo sie zblaznie hahahahaha:D:D:D:D Musialabys widziec moja mine:O:O:O:O:O Dobrze,ze bylo lato .Takiego stresa mialam,ze hohohoho
  • Tali masz racje. Hospicjum,to nie tylko umieralnia.Bywalam w Hospicjum,byl tam pan,ktoremu ustawiono leki(trwalo to 3 tyg.).Uspokoil sie i wrocil do domu.Tez bylam zdziwona,ale po rozmowie z corka owego pana,dowiedzialam sie wlasnie,ze Hospicjum,rowniez pomaga w takich sytuacjach:)To bylo w Polsce:)
  • Tina prawa strona, reka i noga calkiem bezwladna, zauwazylam jakby lekki paraliz ust z tej wlasnie strony, na prawe oko nie widzi. ja caly czas mam nadzieje ze stan jej sie poprawi, tak jak pisala Dorotee, przy odpowiedniej rehabilitacji mozna liczyc na duza poprawe, ale Tina moja babcia ma 86 lat i od 23 chorobe Parkinsona. Do dnia w ktorym nastapil udar miewala dni, ze tanczyla, spiewala, grala, rozwiazywala krzyzowki, ale byly tez takie dni, ze Parkinson blokowal wszystkie konczyny i cale dnie spedzala w fotelu. Moja babcie czeka 4 tygodniowy pobyt w specjalnym sanatorium, ja moglabym jechac do domu, ale zostalam zeby wszystko zorganizowac na jej powrot, zeby moc to zrobic potrzebna mi Wasza pomoc, ja jak juz pisalam jestem zielona, rodzina chetnie dala mi wolna reke do dzialania, wiec musze to wykorzystac. Tali, paliativteam jest chetny do wspolpracy, w poniedzialek nawet odwiedza babcie, oni maja swoich logopedow i rehabilitantow, dziekuje Ci.        
  • Margolciu ,z Twojego opisu wynika,że udar mógł być dość rozległy,skoro spowodował całkowity prawostronny paraliż.Przy towarzyszącej chorobie Parkinsona może byc niełatwo.Ale skoro ma jechac do sanatorium,to chyba jest jakas nadzieja na poprawę jej stanu,chociaż nasępuje to bardzo powoli,więc nie ma co się na razie spodziewać jakiejś wyrażnej poprawy.W sanatorium zajmą się nią specjaliści,więc moze po tych czterech tygodniach bedą mogli coś konkretnego powiedzieć o dalszej rehabilitacji.Skoro Paliativteam jest skłonny do współpracy,i mają potrzebnych fachowców,to babcia bedzie miała nalezytą opiekę.Przy udarze umiejscowionym w lewym placie czołowym,sparalizowana jest zawsze strona przeciwna,czy paraliz jest całkowity,czy częściowy zalezy od tego jak rozległy był udar.Jezeli nie widzi,to może oznaczać,ze uległ uszkodzeniu nerw wzrokowy,albo ognisko niedokrwienne znajduje się jeszcze w placie potylicznym.W zalezności od stanu,te zmiany mogą się pomału cofać,ale bardzo często nie znikają całkowicie.Może być tak,że Twoja podopieczna już zostanie na wózku,chociaż nie musi tak być.Pod koniec pobytu babci w sanatorium bedzie wiadomo jakiego sprzętu ,czy innych srodków pomocniczych będziesz potrzebowała jako opiekunka.Tagespflege to świetny pomysł dla babci,a Ty odsapniesz.Jak Pflegedienst zaoferował pomoc,to też trzeba to wykorzystać.Myslę,że z jednej strony lepiej,jak rodzina dala wolną rekę do działania,niektórzy się wtrącają,aby Pflegegeldów im za dużo nie ubyło,albo udają,ze nie widzą problemu.Kiedy opiekowałam się pacjentką chorą na raka i jej stan się pogorszył,przestała chodzić,połozyła się,to wszystkie środki z Krankenkassy były załatwiane przez lekarza rodzinnego,a co do wozka i łózka dla chorych,to przyszedł lekarz orzecznik i wypytał sie o wszystko,a za dwa dni babcia miała sprzęt,którego potrzebowała.Tak,że rodzinnego lekarza też mozesz molestować.
  • Tina, to co juz uda mi sie zorganizowac, moze sie zawsze przydac, jak nie teraz to na "Zaś", a nawet jak przyjedzie do domu jak nowa, mozna to gdzies upchnac lub oddac do firmy. Ja mam juz troche doswiadczenia z rodzinami i wiem, ze trzeba korzystac z chwili, im wiecej maja czasu na myslenie, tym gorzej sie na tym wychodzi. Od pierwszego dnia przyjazdu prosilam o wozek, nigdy nie mieli czasu, ale jak pewnego dnia zadzwonilam do corki i powiedzialam, ze musi przyjechc, (z naciskiem na MUSI), bo babcia mi sie "zablokowala" i sama nie dam rady zaprowadzic do toalety, wozek byl w 10 min, pozyczyla od sasiada, a w dwa dni potem przywiezli juz dla babci. Zrobia wszystko, zeby tylko w zadna pomoc jej nie angazowac. Dlatego, znajac zycie, obawiam sie ze jak emocje mina, babcia wroci, rzuca mi ja w jej moderny bet z baldachimem i wtedy martw sie babo, myj, przebieraj na kolanach, nieeeee wszystko ma byc juz i teraz.
  • Kraknenbett to już bezdyskusyjnie musisz miec,bo co do tego to nie ma wątpiliwości,ze będzie potrzebne. A rodziny są bardzo opieszałe,uważaja,że jak jest opiekunka,to powinna zastapic wszystkie urządzenia pomocnicze do pracy przy chorym.
  • Teraz widze jakie mam warunki do pracy, jeszcze nigdy nie opiekowalam sie bez lozka pielegnacyjnego, juz mialam nawet dwa, w sypialni i na dole jakby st pani nie mogla isc po schodach,teraz tez, rehabilitacja w domu 3 razy, pielegnacje robie cala ja, ale pflegedienst na telefon jak nie dam rady, chyba podziekuje ze w takiej nobliwej firmie pracuje
  • To mi sie bardzo podoba, nie robmy z siebie meczennicy i strongmena w jednym !!! A -"im wiecej maja czasu na myslenie, tym gorzej sie na tym wychodzi"--perelka!!!

25 użytkowników online

  • ORIM
  • Geronimo
  • Edi
  • doda1961
  • mozah aM
  • agamor
  • MAREK
  • teresadd
  • Haneczka47
  • emilia
  • takaja
  • Annika
  • anerik
  • WSTENGA
  • gabino
  • annakoschel
  • bogusia717
  • stas
  • Troia
  • K.Katarzyna
  • filip
  • reanata
  • patka
  • Marta
  • nowa57

Reklama