Forum Dyskusyjne ›› Poznajmy się

SZUKAM KOLEŻANKI W KOLBERMOOR, ROSENHEIM, BAD ALBLING LUB W NAJB

Powrót do Tematów
  • Witam miłe koleżanki! Od miesiąca pracuję w Kolbermoor i jak do tej pory nie udało mi się tutaj znaleźć koleżanki. Najchętniej poznam kogoś, kto pracuje w najbliżej okolicy, żeby się spotkać porozmawiać, pośmiać i wymienic dośwaidczenia. To bardzo cenne spotkania, bo kiedyś, w przeszłości udało mi się już zaprzyjaźnić z miłymi dziewczynami. Te przyjaźnie utrzymują się do dziś.  Zapraszam na pivat, jeśli są kobietki w moim mieście lub w najbliższej okolicy.  Pozdrawiam, Ewa :)
     
  • Pamietam Ciebie jestes chyba ze Szprotawy cały czas myslę jak zakonczyla sie Twoja ostatnia Stella, mialas kłopoty?
  • Hm, do Rosenheim mam 25 km, niestety bezpłatnie nie dojadę, a na płatnie mnie nie stać. Ale jak dasz mi na maila nr telefonu stacjonarnego do Ciebie, to chociaż pogadamy przez słuchawkę...Chyba, że możesz wpaść do Miesbach, tam mnie rodzina może dowieźć, bo z autobusami krucho. Ja mam do Miesbach od siebie 15km, Ty pewnie podobnie....
  • Opuściłam swoje ostatnie miejsce pracy w okropnym stresie. Bardzo długo przeżywałam wypadek Ketty i trudno mi było pogodzić się z tym, że jej nie dopilnowałam. Ciągle miałam przed oczami ten okropny moment, kiedy Ketty leciała na twarz, a ja nie byłam w stanie nic zrobić, choć byłam tuż za nią. Ten koszmarny widok prześladował mnie we dnie i w nocy przez długi czas. Byłam w stałym kontakcie z następną opiekunką, żeby dowiadywać się o zdrowie Ketty. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i skaleczenie pięknie się zrosło, ale nad łukiem brwiowym pozostała blizna. 
    Jak do tej pory nie miałam żadnych kłopotów ze strony rodziny i mam nadzieję, że tak pozostanie. To bardzo zimni i nieczuli ludzie i z radością opuściłam ten dom. Obym nigdy więcej nie trafiła na kogoś o podobnym sposobie bycia. 
    Teraz mam równie niesprawną podopieczną i bardzo się obawiam.
    Przecież przewrócić może się każdy, a zwłaszcza jeśli jest stary i ograniczony ruchowo.   
  • Dzieki,że odpisałas czesto myslalam o Tobie wiem jak to jest gdy coś na co praktycznie nie mamy  wpływu przydarzy sie naszym pdp.Ale to jest wliczone w naszą prace.Ryzyko podejmujemy co dzień.Dobrze,że rodzina nie miala do Ciebie pretensji moze byli zimni ale myślący.Oby taka sytuacja wiecej Ci sie nie przydarzyła.Pozdrawiam serdecznie.Trzymaj się.
     
    Zapamietałam Twoj nik i miejscowosc z ktorej pochodzisz.