Moje przygody w opiece i na forum

23 lutego 2018 16:38
To był prawie moj drugi dom. Długo tam pracowałam . Dzisiaj zadzwoniła córka mojego Śp. Podopiecznego i się rozpłakała. Zmobilizowała mnie do rozpakowania sekretnego pudełeczka, ktore dostałam przed wyjazdem. Sa w nim między innymi 2 pendrive . Na jednym jest nagrana moja ulubiona muzyka a na drugim zdjęcia z całego okresu mojej pracy . Wszystkie moje wycieczki, urodziny i wszystkie uroczystości w których uczestniczyłam.
 
Zdjęć kilkaset, a oto jedno z nich z ostatniego wyjazdu w Góry Harz.
23 lutego 2018 18:42 / 7 osobom podoba się ten post
O Ja też mam takie ładne zdjęcia.
23 lutego 2018 20:06
Ona_Lisa

O Ja też mam takie ładne zdjęcia.

A takie masz ? Te wykonałam sama . Brocken 13 lutego 2018 r. 
23 lutego 2018 20:10 / 1 osobie podoba się ten post
Mleczko

A takie masz ? Te wykonałam sama . Brocken 13 lutego 2018 r. 

Takich nie mam
12 sierpnia 2019 13:01 / 6 osobom podoba się ten post
Wracam do bloga, nie wiem od czego zacząć . Chciałabym opisać jak sie pracuje w heimie . Zwłaszcza, że jest specyficzny heim i moje zatrudnienie też jest specyficzne, wyjątkowe . Jestem zatrudniona przez rodzinę podopiecznego, który przebywa właśnie tu  w tym heimie od wielu,wielu lat . Siedzi tera koło mnie i zagląda w laptopa chociaż wszyscy mówili, że nic go nieinteresuje . Może i nie interesuje ,ale jakiś odruch ciekawości a może jakiś skrawek pamięci jeszcze istnieje . To ciężka praca na dłuższy okres, jednak mozna nauczyć sie być tutaj i po pracy zamknąć szczelnie drzwi  .
12 sierpnia 2019 18:13 / 5 osobom podoba się ten post
Mleczko

Wracam do bloga, nie wiem od czego zacząć . Chciałabym opisać jak sie pracuje w heimie . Zwłaszcza, że jest specyficzny heim i moje zatrudnienie też jest specyficzne, wyjątkowe . Jestem zatrudniona przez rodzinę podopiecznego, który przebywa właśnie tu  w tym heimie od wielu,wielu lat . Siedzi tera koło mnie i zagląda w laptopa chociaż wszyscy mówili, że nic go nieinteresuje . Może i nie interesuje ,ale jakiś odruch ciekawości a może jakiś skrawek pamięci jeszcze istnieje . To ciężka praca na dłuższy okres, jednak mozna nauczyć sie być tutaj i po pracy zamknąć szczelnie drzwi  .

Jeśli już zdecydujesz się zacząć, to poczytam chętnie i z przyjemnościom ogromnom .
Już poszła fama, ze wykonałaś kawał dobrej roboty i to w tym wrażym , niemieckim języku.
Tylko w ten sposób ich pokonamy - robiąc to co do każdego należy ( czytelnik niech tego sztywno nie rozumie) intuicja i kreatywność są bardzo potrzebne. 
13 sierpnia 2019 12:27 / 2 osobom podoba się ten post
tina 100%

Jeśli już zdecydujesz się zacząć, to poczytam chętnie i z przyjemnościom ogromnom:-) .
Już poszła fama, ze wykonałaś kawał dobrej roboty i to w tym wrażym , niemieckim języku.
Tylko w ten sposób ich pokonamy - robiąc to co do każdego należy ( czytelnik niech tego sztywno nie rozumie) intuicja i kreatywność są bardzo potrzebne. 

A w jakim cajtungu pisali o tym ? u nas jest  "Ruppiner Anzeiger " nic nie znalazłam  
13 sierpnia 2019 12:36 / 3 osobom podoba się ten post
Mleczko

A w jakim cajtungu:-) pisali o tym ? u nas jest  "Ruppiner Anzeiger " nic nie znalazłam :hihi: :-):smiech2: :smiech3::lol3:

Nie w cajtungu. Za kulisami naczelny dankbarkeity śle 
13 sierpnia 2019 12:45 / 6 osobom podoba się ten post
Przyjechałam busem w obawie, że mogę dać dyla . Dlatego nie jechałam swoim autem, bo nie wiedziałam co zastanę i ograniczyłam sobie mozliwość natychmiastowego powrotu do domu. Odległośc cos ok 250 km od mojego miejsca zamieszkania, jest to żabi skok w porównaniu do tego, gdzie jeżdziłam do tej pory . Przyjechałam bez umowy o pracę a dokładnie to po wysłaniu e-mailem wstepnego zarysu mojej roboty, wysokości pensji i dodatku za nocne wstawanie . ( w razie "W" ) .Potwierdzenie dostałam sms-em, że warunki przyjęte, ale w ręce nic nie miałam . Podobała mi sie pensja a dodatek jeszcze bardziej . Zakres obowiązków to tylko trzy punkty : nakarmić, umyć i aktywować . To co zobaczyłam po przyjeżdzie przeszło moje optymistyczne oczekiwania . Trafiłam do Heimu w którym przebywają osoby uposledzone umysłowo i fizycznie . Należało zapoznac się z przyzwyczajeniami wszystkich osob ponieważ jest to grupa  przebywająca razem od kilkunastu lat i wszystko jest ustalone, przypisane do kazdego i egzekwowane . Ale to pikuś  w porównaniu do tego w jakim stanie zastałam osobę, którą miałam się opiekować ..........
14 sierpnia 2019 13:30 / 6 osobom podoba się ten post
jestem, jestem . Dzisiejszy dzień jakiś ciężkawy dla mnie, nie żebym była zmeczona, ale ta bezczynność mnie wykańcza . Mogli chociaz garnki po sniadaniu zostawić to bym zmyła i już czas szybciej pogoniła . Oprócz spacerów " noga za nogą " nic innego zrobić nie mogę . Mój podopieczny już dość dobrze chodzi, jednak musze go asekurować . Sam też nie wstanie podaję mu rękę a i podciągnąć trzeba od czasu do czasu . Nic to w porównaniu do tego co zastałam . Przyjechałam pod wielki dom, zadzwoniłam, bo wszystko było zamkniete i odczekałam razem z kierowcą busa pare minut . Wyszła po mnie pielęgniarka, przedstawiłam się i poszłam do wskazanego pokoju . Dostałam w przydziale pokój, łazienkę i wc . Warunki spartańskie, ale czysto .Po kąpieli zeszłam na dół, chciałam zobaczyć człowieka, którym miałam sie zajmować . Po wejściu do pokoju stanełam jak wryta, dorosły męzczyzna lezał bez ruchu z przytulonym  misiem na piersi i nie dawał oznak życia . Pielegniarka ( Andrea ) przekazała mi w paru minutach wszystko co dotyczy stanu zdrowia z przesłaniem od lekarza szpitalnego - nie będzie sam jadł , nie bedzie siadał samodzielnie i nie bedzie chodził . O qrna  pomyślałam, no to mam zagwozdkę . Dobrze, że dyżur w tym dniu pełnił  jedyny tu facet, ale bardzo do rzeczy pod każdym względem, powiedział mi widząc chyba moja minę, nie martw się , tu zawsze jest ktoś i wołaj w razie potrzeby . Później dopiero dotarło do mnie, że jestem do beznadziejnego przypadku zatrudniona.  Nie miałam dostepu, żeby obejrzeć podopiecznego był obłożony z wszystkich stron z jednej zwinietą w rolke kołdrą z drugiej nawtykane poduszki pod piętami zwinieta jakas kołderka, no i zobacz coś  w takich warunkach . Dałam sobie na luz w pierwszy dzień tylko obserwowałam i pytałam co i jak . Wszystko co jadł, zażywał, było mielone, tłuczone i rozdrabniane . Pierszy dzień miałam pokazówkę, zawsze ktoś z obsługi przychodził i instruował mnie co i jak mam robić a czesto robił to za mnie - miałam się uczyć .
He,he pomyślałam sobie nie znacie mnie i żebyście nie żałowali, że zatrudniliście mnie . Posrednio, ale jednak . Na drugi dzień rano wywaliłam wszystko z pokoju i z łóżka ..........
14 sierpnia 2019 14:28 / 4 osobom podoba się ten post
Mleczko

jestem, jestem . Dzisiejszy dzień jakiś ciężkawy dla mnie, nie żebym była zmeczona, ale ta bezczynność mnie wykańcza . Mogli chociaz garnki po sniadaniu zostawić to bym zmyła i już czas szybciej pogoniła . Oprócz spacerów " noga za nogą " nic innego zrobić nie mogę . Mój podopieczny już dość dobrze chodzi, jednak musze go asekurować . Sam też nie wstanie podaję mu rękę a i podciągnąć trzeba od czasu do czasu . Nic to w porównaniu do tego co zastałam . Przyjechałam pod wielki dom, zadzwoniłam, bo wszystko było zamkniete i odczekałam razem z kierowcą busa pare minut . Wyszła po mnie pielęgniarka, przedstawiłam się i poszłam do wskazanego pokoju . Dostałam w przydziale pokój, łazienkę i wc . Warunki spartańskie, ale czysto .Po kąpieli zeszłam na dół, chciałam zobaczyć człowieka, którym miałam sie zajmować . Po wejściu do pokoju stanełam jak wryta, dorosły męzczyzna lezał bez ruchu z przytulonym  misiem na piersi i nie dawał oznak życia . Pielegniarka ( Andrea ) przekazała mi w paru minutach wszystko co dotyczy stanu zdrowia z przesłaniem od lekarza szpitalnego - nie będzie sam jadł , nie bedzie siadał samodzielnie i nie bedzie chodził . O qrna :-) pomyślałam, no to mam zagwozdkę . Dobrze, że dyżur w tym dniu pełnił  jedyny tu facet, ale bardzo do rzeczy pod każdym względem, powiedział mi widząc chyba moja minę, nie martw się , tu zawsze jest ktoś i wołaj w razie potrzeby . Później dopiero dotarło do mnie, że jestem do beznadziejnego przypadku zatrudniona.  Nie miałam dostepu, żeby obejrzeć podopiecznego był obłożony z wszystkich stron z jednej zwinietą w rolke kołdrą z drugiej nawtykane poduszki pod piętami zwinieta jakas kołderka, no i zobacz coś  w takich warunkach . Dałam sobie na luz w pierwszy dzień tylko obserwowałam i pytałam co i jak . Wszystko co jadł, zażywał, było mielone, tłuczone i rozdrabniane . Pierszy dzień miałam pokazówkę, zawsze ktoś z obsługi przychodził i instruował mnie co i jak mam robić a czesto robił to za mnie - miałam się uczyć .
He,he pomyślałam sobie nie znacie mnie i żebyście nie żałowali, że zatrudniliście mnie . Posrednio, ale jednak . Na drugi dzień rano wywaliłam wszystko z pokoju i z łóżka ..........

Dostalam ale się podzielę bo Ci się należy
08 października 2019 18:33 / 3 osobom podoba się ten post
Umęczyłam sie dzisiaj jak początkująca forumówka  ale zadam fotkę, nie wiem czy mi sie wklei, bo to nowa umiejętność . Przegrać z komórki na laptop i w dodatku wkleić na forum . Próbuje....
08 października 2019 21:06 / 1 osobie podoba się ten post
Dwa tygodnie pobytu w Jarosławcu podzieliłam na pól . Jeden tydzień przy pieknej pogodzie, drugi tydzień sztormowy . Spacerowałam nad brzegiem morza i wdychałam jod . Widoki były piękne, cięzkie chmury dotykały wody by za chwilke unieść sie wysoko . Wróciłam do domu bardzo zadowolona, wypoczeta . Dwa tygodnie to trochę za mało, ale takie są terminy . Dzisiaj przegrywałam fotki, to nie takie proste dla mnie wazne, że sie nauczyłam . To nie tak jak z aparatu fotograficznego, wkładasz kartę i leci . A to jeszcze jedna fotka ... 
); ?>
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.