Okszka c.d.n.

27 czerwca 2016 18:53 / 9 osobom podoba się ten post
Witam. Może, któraś z Was miała podebny dylemat co ja. Będe wdzięczna za jakieś podpowiedzi lub podzielenię się ze mną podobnymi doświadczeniami. Od jakiegoś czasu zaczęłam się zastanawiać, czy nie wyjechać do niemiec jako opiekunka. Mam 48 lat. Pracuję na umowę o pracę i zarabiam 1500 zł na rękę, Nie mam jakiegoś dobrego wykszkałcenia i ne mam zawodu. Po opłaceniu miesięcznych opłat typu czynsz (850 zł), prąd, telefon, tv itp. zostaje mi ok 400 zł. Nie chcę tak dłużej żyć.  W dzisiejszych czasach w Polscenie nie znajdę dla siebie lepszej pracy niż mam. Dlatego pomyślałam o wyjeździe, w tym kierunku poszłam nawet do szkoły ( darmowej) i uczyłam się na opiekuna medycznego ( przede wszystkim był kładziony nacisk na opiekę nad osobami starszymi ) po takiej szkole mogę pracować np. w DPS- ie, ale w Poscse będe miała takie same zarobki jak mam teraz. Mam już dorosłych i samodzielnych synów, partnera żadnego nie mam, więc rodzina ani nic innego w Polsce mnie nie trzyma. Jest jedno ale: j. niemiecki. Nigdy wcześniej się go nie uczyłam, trochę teraz miałam w szkole a wiem że niemiecki to podstawa. Jestem świadoma, że jeśli chcę myśleć o wyjeżdzie to muszę poważnie się wziąć za naukę niemieckiego. Taki właśnie jest mój "problem", czy trzymać się tego co mam, czyli: 400 zł od 1-ego do 1-ego, czy niemiecki i wyjazd. Wiem, że szkoła to nie szystko i nie mam doświadczenia jak wiele z was, ale też zwego czasu zajmowałąm się obłożnie chorą babcią. Czytałam trochę różne wypowiedzi na kilku forach i wiem, że różowo nie jest (a gdzie jest?), ale zawsze to jakaś zmiana.Więc dlatego postanowiłam podpytać się Was kobitki, jakieś rady, przemyślenia, sugestie, podpowiedzi... 
27 czerwca 2016 19:10 / 8 osobom podoba się ten post
Ja zarabiałam dobrze w Polsce,jednak zawsze ciagneło mnie do Niemiec.Pojechałam do pewnej babci,nie rozumiałam prawie nic po niemiecku,a dziewczyna przede mna mówiła bardzo dobrze,wiec na pierwsze wrazenie wypadłam blado... No ale potem,krok po kroku,i jakos poszło.Powiem szczerze,tesknie za domem,ale nie załuje.
Radze Ci zaryzykowac.
27 czerwca 2016 19:30 / 5 osobom podoba się ten post
Do odważnych świat należy, nie spróbujesz to nie będziesz wiedziała czy się nadajesz do tej pracy czy nie. Teraz tylko zebrać się w sobie , zaiwestować w siebie tzn. w naukę niemieckiego i świat należy do ciebie. Życzę wytrwałości w dążeniu do celu.
27 czerwca 2016 19:32 / 14 osobom podoba się ten post
Wiesz, że nauka języka obcego powoduje powstawanie nowych połączeń w mózgu ? Oddala alzhajmera i demencję? Ucz sie. Wiele z nas zrobiło to przed Tobą - na to nie trzeba kasy, wystarczy internet.
Jesteś empatyczna, wpasowujesz się łatwo w nowe środowisko ?
Boisz się, to znaczy, że myślisz, bo zdecydowanie wyjazd do de to wyjście poza strefę komfortu. Jak nie spróbujesz - nie dowiesz się, czy warto w Twoim przypadku.
Ucz się. Boisz się? Weź cały urlop - i wyjedź na te 4 tygodnie. Sama zobaczysz, jak to jest. Jednak najpierw nauka niemieckiego.
Jak wiele z nas - zaczęłam się uczyć dużo później niż Ty. Twierdziłam, że to niemożliwe, a jednak.
Wiele miejsc pracy w de jest takich, że nie potrzeba przygotowania medycznego. Ważna jest nasza obecność i normalne prowadzenie domu, ale takie, do jakiego przyzwyczajony jest podopieczny.
Każda z nas ma inne podejście do sprawy. Poopowiadamy, jak to z nami było, ale decyzję podejmujesz Ty sama na własne ryzyko.
W naszej profesji jesteś młoda. Może właśnie w Twoim życiu przyszedł czas na zmiany ?
Cokolwiek postanowisz - powodzenia !
I do odważnych świat należy !
27 czerwca 2016 19:42 / 9 osobom podoba się ten post
Nie będę powielać tego co napisały koleżanki wcześniej ,bo to prawda .
Gdzieś doczytałam na ogłoszeniach ,ze teraz w sezonie letnim firmy przyjmują nawet bez znajomości j.niemieckiego.Jak się nic nie umie ,to jest ciężko ,ale kto powiedział ,ze lekko będzie .Ja tak zaczynałam,nie zginęłam, nic mnie nie zjadło,więc też możesz spróbować .Jak piszesz rodzina samodzielna ,wiec ja bym czasu nie marnowała.Skontaktuj się @ z kimś z forum i na pewno coś więcej się dowiesz .
Powodzenia
27 czerwca 2016 19:52 / 8 osobom podoba się ten post
Zmienić:)Za 400zł b.cięzko wyżyć nawet jednej osobie,nie wiem czy to w ogóle mozliwe/400:30dni=13zł33gr i tylko pod warunkiem ,że się nie trafi np. choroba jakas i wizyta w aptece .Na dzien dobry ucz sie podstswowych zwrotów potrzebnych w opiece i prowadzeniu domu-jest topik na forum a nawet kilka nt temat.Nie patrz na gramatykę,byle zapamietać i mówić,na to będzie czas później,samo w praniu przyjdzie.Weż urlop i jedż 1x-zobaczysz czy Ci pasi ta robota.90% z nas nie miało na początek albo doswiadczenia ,albo języka ,albo obu tych rzeczy i jeżdzimy w te i nazad:)48latek i żadnych rodzinnych zobowiązan to wymarzona sytuacja na rozpoczecie tej pracy.Daj sama ogłoszenie na pracowych portalach,np.poloniusz czy pajęczyna/wpisz sobie w wyszukiwarkę/Agencje beda do ciebie dzwoniły,zobaczysz czego oczekują ,o co pytają ,co oferują.I będziesz miała jakies spojrzenie na całokształt-taki rozmowy do niczego nie zobowiązują a mozna sie będąc świeżynką sporo dowiedzieć:)I pisz nam co i jak:)Powodzenia
27 czerwca 2016 19:56 / 11 osobom podoba się ten post
Dziewczyny dobrze piszą, od siebie dodam tylko,że musisz mieć silną psychikę. Jesli jestes nadwrażliwa, łatwo reagujesz płaczem na stres, boisz się lub nie lubisz nowości - to niekoniecznie.
Najlepiej jest, tak jak juz napisano, pojechac na tzw. próbę, na krótki termin typu 3-4 tygodnie. Jeśli możesz, nie rzucając pracy tak zrobić, to zrób to.
Może jakis przedlużony urlop.
Natomiast ja osobiście nie optowałabym za rzuceniem pracy, bo, jak ci się opiekuństwo nie spodoba, to już nie będziesz miała do czego wracać.
Ryzyko - tak, ale kontrolowane ryzyko, nie na zasadzie rzucenia się na głęboką wodę, bo mozna utonąć.
27 czerwca 2016 20:10 / 9 osobom podoba się ten post
Ja jak pisze Lawenda , rzucilam sie na gleboka wode, pomimo, ze wzielam w pracy polroczny urlop bezplatny jako forma zabezpieczenia, gdyby praca, do ktorej jechalam, nie byla praca. Znalazlam ogloszenie na Pajeczynie czy Zielonej karcie( nie pamietam). Byla to prywatna osoba, ktora potrzebowala pomocy w opiece nad matka i na moje szczescie rodzina ta rozmawiala po polsku. Odpadl mi stres zwiazany z jezykiem. Wszystko poszlo pozniej swoja koleja losu. udalo mi sie, chociaz nie wiedzialam o chorobach i opiece doslownie nic. Nie widzialam nawet do momentu wyjazdu nigdy nagiego starego czlowieka.... Pojechalam zupelnie zielona i zostalam. w lutym minelo 4 lata ciaglej pracy ze zmianami sztel. Jesli jestes zdecydowana na wyjazd, to wszystko jest w Twoich rekach. Prawie wszystkiego sie mozna w zyciu nauczyc. zycze powodzenia:)
27 czerwca 2016 20:11 / 12 osobom podoba się ten post
Od siebie tylko dodam ,ze...no wlasnie. Juz prawie 8 lat minelo. Gdy pierwszy raz jechalam do DE nie umialam powiedziec slowa w tym jezyku,mimo,ze moj tatko kochany to rodowity Niemiaszek;) Balam sie jak cholera,naprawde bardzo. Trafilam w miejsce gdzie podopieczny sie wrecz ucieszyl,ze moze mnie pouczyc jezyka. Siedzialam z zeszytem na kolanach i tylko pytalam,pokazujac palcem - was ist das? hehehe...dziadek odpowiadal,ja zapisywalam FONETYCZNIE,bo pisac tez nie potrafilam po ichniemu,i co? I dalam rade! Troche checi i idzie jak z bicza trzasnal;)) Bedzie dobrze...zycie za 400 zl? jestes chyba cudotworca,ja bym nie umiala...
27 czerwca 2016 20:13 / 3 osobom podoba się ten post
Jedź-trzymam kciuki!
27 czerwca 2016 20:33 / 3 osobom podoba się ten post
Finanowo wyglada to u Ciebie tak: Dzisiaj:18000 zl/rocznie(zostaje po oplatach etc:4800zl/rocznie). Na opiece (przy szteli za 1000euro,i systemie 2/2,czyli 6miesiecy w roku na szteli): 24000zl/rocznie, czyli miesiecznie zamiast 400zl zostaje Ci 900zl.
27 czerwca 2016 20:53 / 12 osobom podoba się ten post
Dziękuję wam za takie szybkie rady, jesteście cudowne, aż mi się "gęba" uśmiechała jak czytałam wasze wpisy
Jestem osobą empatyczną,cierpliwą, nie boje się zmian,raczej nie jestem osobą typu "nie ruszaj mnie bo będę płakać" wiem że nie raz trzeba zagryźć zęby i iść dalej. Niestety w pracy muszę zwolnić się na dobre, pracuję w zakładach bukmacherskich( właśnie teraz ludziska obstawiają u mnie mecze na euro)i na swoje miejsce muszę znaleźć zastępstwo, a firma niechętnie zatrudnia kogoś innego na 1-2 miesiące. Pracuję już tam 15 lat i chyba się już wypaliłam i nie chce mi się żyć za 400-500 zł w Polsce. Nie boję się zaryzykować, tylko zawsze jest taki mały strach przed nieznanym. Dzięki wam dziewczyny już coraz bliżej jestem wyjazdu i biorę się za ten niemiecki. Dajecie mi bardzo fajne rady, dziękuję .Pozdrawiam Was wzystkie Okszka
27 czerwca 2016 21:11 / 2 osobom podoba się ten post
Jeśli już zacznę jeździć to raczej trochę więcej(niż 2/2 systemem) mam zamiar posiedzieć, ale już i tak wolę 900 zł miesięcznie niż to co teraz mam.
27 czerwca 2016 21:14 / 4 osobom podoba się ten post
okszka

Jeśli już zacznę jeździć to raczej trochę więcej(niż 2/2 systemem) mam zamiar posiedzieć, ale już i tak wolę 900 zł miesięcznie niż to co teraz mam.

Na pierwszy raz wystarczy jak pojedziesz na 6,8 tygodni
27 czerwca 2016 21:16 / 2 osobom podoba się ten post
okszka

Jeśli już zacznę jeździć to raczej trochę więcej(niż 2/2 systemem) mam zamiar posiedzieć, ale już i tak wolę 900 zł miesięcznie niż to co teraz mam.

Na pierwszy raz odradzam długi pobyt-jak trafisz średnio to się możesz zniechecic ,Krótkie zastepstwo najlepiej-góra 4-6 tygodni,takie zlatuje szybciorem:)
); ?>
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.