Okszka c.d.n.

28 lipca 2017 15:57 / 5 osobom podoba się ten post
Alina

A ja uwielbiam takie nudne miejsca, przynajmniej mogę sobie fajnie życie zorganizować. Najlepiej jeśli jest to domek z ogrodem w jakiejś malowniczej miejscowości:-)

Ostatnio mieszkałam we wsi pt::Gdzie psy dupami szczekają" i mieszkałam w domu wielorodzinnym ,bez podwórka ale z tarasem. Teren górkowaty,jazda rowerem to wielkie wyzwanie,a najbliższe miasto 8 km dalej. Wychodne na dłużej raz w tygodniu...Gdyby nie dobra kasa to uciekłabym po dwóch tygodniach...A tak jak ty byś chciała to i ja zniosłabym bez problemu.
28 lipca 2017 15:58 / 5 osobom podoba się ten post
Alina

A ja uwielbiam takie nudne miejsca, przynajmniej mogę sobie fajnie życie zorganizować. Najlepiej jeśli jest to domek z ogrodem w jakiejś malowniczej miejscowości:-)

Mnie się ostatnio takie miejsca trafiają. Ostatnio zwalniałam bardzo spokojne miejsce, dużo czasu, rower, las, spokojna samodzielna pdp. Pisałam Ci o tym. Ja nie usiedzę na tyłku. Mogę wrócić 1-2 razy w to samo miejsce ale nie lubię. Nosi mnie i tyle. 
28 lipca 2017 16:28 / 6 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Ostatnio mieszkałam we wsi pt::Gdzie psy dupami szczekają" i mieszkałam w domu wielorodzinnym ,bez podwórka ale z tarasem. Teren górkowaty,jazda rowerem to wielkie wyzwanie,a najbliższe miasto 8 km dalej. Wychodne na dłużej raz w tygodniu...Gdyby nie dobra kasa to uciekłabym po dwóch tygodniach...A tak jak ty byś chciała to i ja zniosłabym bez problemu.

Ty sie ciesz,ze psy dupami szczekaly. Przynajmniej posluchac bylo czego. Kiedys pracowalam w takim miejscu,ze gdyby nie pierdniecia podopiecznego to mialabym sluch w zaniku.
28 lipca 2017 17:31 / 1 osobie podoba się ten post
Mycha

Mnie się ostatnio takie miejsca trafiają. Ostatnio zwalniałam bardzo spokojne miejsce, dużo czasu, rower, las, spokojna samodzielna pdp. Pisałam Ci o tym. Ja nie usiedzę na tyłku. Mogę wrócić 1-2 razy w to samo miejsce ale nie lubię. Nosi mnie i tyle. 

Pamiętam i dziękuję tylko ja nie mam prawa jazdy, a tam było wymagane.
28 lipca 2017 17:44 / 2 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Ostatnio mieszkałam we wsi pt::Gdzie psy dupami szczekają" i mieszkałam w domu wielorodzinnym ,bez podwórka ale z tarasem. Teren górkowaty,jazda rowerem to wielkie wyzwanie,a najbliższe miasto 8 km dalej. Wychodne na dłużej raz w tygodniu...Gdyby nie dobra kasa to uciekłabym po dwóch tygodniach...A tak jak ty byś chciała to i ja zniosłabym bez problemu.

Ty to zaraz mówisz o skarajnościach. Za psy szczekające d....i i zanikający słuch to ja dziękuję. Jak do tej pory miałam szczęście do miejscówek co wcale nie oznacza, że w korymś momencie mnie nie opuści. Zawsze fajnie albo bardzo fajnie trafiałam. Teraz też nie mam żle. Jestem co prawda nie w samym centrum Hamburga lecz na obrzeżach ale też nie na peryferiach. Konkretnie w dzielnicy Harburg, która ma nawet własny ratusz. Harburg był do 1938 rou samodzielnym miastem. Jest to zatem dzielnica ale sprawia wrażenie odrębnego miasteczka . Nie jest to sypialnia wielkiego miasta. Właśnie zastanawiam się jakby tu coś wykombinować i pojechać do centrum Hamburga aby trochę pozwiedzać. Trasę mam opracowaną, gorzej z czasem. 
28 lipca 2017 18:16 / 7 osobom podoba się ten post
fioletowa.mysz

Ty sie ciesz,ze psy dupami szczekaly. Przynajmniej posluchac bylo czego. Kiedys pracowalam w takim miejscu,ze gdyby nie pierdniecia podopiecznego to mialabym sluch w zaniku.

Tu aż tak nudno nie mam, co prawda babcia nie pierdzi ale za to głośno beka, no i beczą owce i barany jeszcze, aaa i kogut jeszcze swoim piskliwym pianiem wydaje jakieś pierdnięcia. Czyli zanik słuchu mi nie grozi. Wioska jak wiocha nic tu malowniczego nie ma, ale miasteczko 1km stąd jest dosyć ładne, co prawda w godzine można go objechać w koło, ale zawsze coś. 
28 lipca 2017 19:01 / 4 osobom podoba się ten post
Alina

Ty to zaraz mówisz o skarajnościach. Za psy szczekające d....i i zanikający słuch to ja dziękuję. Jak do tej pory miałam szczęście do miejscówek co wcale nie oznacza, że w korymś momencie mnie nie opuści. Zawsze fajnie albo bardzo fajnie trafiałam. Teraz też nie mam żle. Jestem co prawda nie w samym centrum Hamburga lecz na obrzeżach ale też nie na peryferiach. Konkretnie w dzielnicy Harburg, która ma nawet własny ratusz. Harburg był do 1938 rou samodzielnym miastem. Jest to zatem dzielnica ale sprawia wrażenie odrębnego miasteczka . Nie jest to sypialnia wielkiego miasta. Właśnie zastanawiam się jakby tu coś wykombinować i pojechać do centrum Hamburga aby trochę pozwiedzać. Trasę mam opracowaną, gorzej z czasem. 

No to ja właśnie wróciłam z centrum miasta ,do ktorego mam ponad 9 km. Dojechałam w 40 minut ,ale czasu na oglądanie nie miałam bo musiałam wracać. Niemniej jednak jestem zadowolona bo ścieżki rowerowe są tu super,oznaczenie również i można jechać w ciemno i do celu się trafi. Takie miejsce mi się podoba ,nawet jeśli jest na peryferiach .
28 lipca 2017 19:34 / 2 osobom podoba się ten post
ivanilia40

No to ja właśnie wróciłam z centrum miasta ,do ktorego mam ponad 9 km. Dojechałam w 40 minut ,ale czasu na oglądanie nie miałam bo musiałam wracać. Niemniej jednak jestem zadowolona bo ścieżki rowerowe są tu super,oznaczenie również i można jechać w ciemno i do celu się trafi. Takie miejsce mi się podoba ,nawet jeśli jest na peryferiach .

Nie tak źle. Ja muszę wpierw dotrzeć na przystanek autobusowy. Następnie przejechać osiem przystanków i wysiąść w centrum  Harburga. Jazda autobusem zabiera mi 11 minut więc jest ok  tylko trochę kasy szkoda. Opracowałam sobie zatem metodę, że w jedną stronę idę pieszo co zajmuje mi około 40 minut, a w powrotną jadę autobusem. Zawsze to 2,20 a nie 4,40 euro. Babcię mam kochaną więc jeśli się spóźnię pół godziny albo 40 minut to żaden problem. Poza tym taki spacer tylko dobrze wpływa na trawienie. Gdybym chciała z centrum Harburga przemieścić się do centrum Hamburga to mam do pokonania 15 km. Najlepiej byłoby wsiąść w S-bahn i dojechać do ZOB, a dalej pociągnąć z buta. Taka wyprawa jest jednak czasochłonna. Muszę porozmawiać z babcią, a może lepiej z rodziną czy mogłabym wypuścić się wieczorem jak już zapakuję pdp do łóżka. Ratusz można zwiedzać do 20:00. Babcia chodzi czasem spać o 18:00 tak jak np.dzisiaj. Dałabym radę. A Ty gdzie jesteś teraz? W dalszym ciągu w Badenii- Wirtembergii?
28 lipca 2017 19:40 / 4 osobom podoba się ten post
Alina

Nie tak źle. Ja muszę wpierw dotrzeć na przystanek autobusowy. Następnie przejechać osiem przystanków i wysiąść w centrum  Harburga. Jazda autobusem zabiera mi 11 minut więc jest ok  tylko trochę kasy szkoda. Opracowałam sobie zatem metodę, że w jedną stronę idę pieszo co zajmuje mi około 40 minut, a w powrotną jadę autobusem. Zawsze to 2,20 a nie 4,40 euro. Babcię mam kochaną więc jeśli się spóźnię pół godziny albo 40 minut to żaden problem. Poza tym taki spacer tylko dobrze wpływa na trawienie. Gdybym chciała z centrum Harburga przemieścić się do centrum Hamburga to mam do pokonania 15 km. Najlepiej byłoby wsiąść w S-bahn i dojechać do ZOB, a dalej pociągnąć z buta. Taka wyprawa jest jednak czasochłonna. Muszę porozmawiać z babcią, a może lepiej z rodziną czy mogłabym wypuścić się wieczorem jak już zapakuję pdp do łóżka. Ratusz można zwiedzać do 20:00. Babcia chodzi czasem spać o 18:00 tak jak np.dzisiaj. Dałabym radę. A Ty gdzie jesteś teraz? W dalszym ciągu w Badenii- Wirtembergii?

Mam do ciebie z 600 km ,a szkoda bo mogłybyśmy razem pozwiedzać miasto. Mamy podobne upodobania i razem łaziłoby nam się super. 
28 lipca 2017 19:53 / 6 osobom podoba się ten post
ivanilia40

No to ja właśnie wróciłam z centrum miasta ,do ktorego mam ponad 9 km. Dojechałam w 40 minut ,ale czasu na oglądanie nie miałam bo musiałam wracać. Niemniej jednak jestem zadowolona bo ścieżki rowerowe są tu super,oznaczenie również i można jechać w ciemno i do celu się trafi. Takie miejsce mi się podoba ,nawet jeśli jest na peryferiach .

Mi wczoraj udało dojechać sie do miasta oddalonego o 12 km w 50 min, troche sie umęczyłam bo wiekszość pod górkę (lasy na grzyby już upatrzone) ale za to z powrotem uwinęłam sie w 40 min bo z górki.  Miałam już wiecej czasu na łażenie po sklepach niż za pierwszym razem bo aż całe 30 min. Trzy sklepy obleciałam  
28 lipca 2017 19:56 / 5 osobom podoba się ten post
okszka

Mi wczoraj udało dojechać sie do miasta oddalonego o 12 km w 50 min, troche sie umęczyłam bo wiekszość pod górkę (lasy na grzyby już upatrzone) ale za to z powrotem uwinęłam sie w 40 min bo z górki.  Miałam już wiecej czasu na łażenie po sklepach niż za pierwszym razem bo aż całe 30 min. Trzy sklepy obleciałam :lol3: 

Dziś i ja odkryłam mini centrum handlowe,tak się ucieszyłam,że z radości wejścia znależć nie mogłam 
28 lipca 2017 19:59 / 3 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Dziś i ja odkryłam mini centrum handlowe,tak się ucieszyłam,że z radości wejścia znależć nie mogłam :hihi:. 

28 lipca 2017 20:24 / 4 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Mam do ciebie z 600 km ,a szkoda bo mogłybyśmy razem pozwiedzać miasto. Mamy podobne upodobania i razem łaziłoby nam się super. 

No cóż. Mimo intensywnej pracy w de i oszałamiającej kariery opiekunki latającego środka lokomocji się nie dorobiłam. Z przykrością muszę stwierdzić, że te 600 km jest nie do przeskoczenia, a szkoda. Fakt, jeśli się spotka kogoś o podobnych upodobaniach ( czy to nie jest czasem masło maślane?) to wspólne łazikowanie staje się podwójną frajdą.
30 lipca 2017 15:25 / 4 osobom podoba się ten post
Prawda jak kto za duzo siedzi to mu w nawyk idzie i ni chu...ja go nie idzie do zywych wyciagnac ale tys madra i dalas sie namowic bosmy tesknili!!!  
30 lipca 2017 15:29 / 5 osobom podoba się ten post
fioletowa.mysz

Ty sie ciesz,ze psy dupami szczekaly. Przynajmniej posluchac bylo czego. Kiedys pracowalam w takim miejscu,ze gdyby nie pierdniecia podopiecznego to mialabym sluch w zaniku.

ja tam dzwonie i klecham z przyjacielem czy nuda,czy nie i z dzieckiem ino ono czesto zajete. Mowi wisz mamo kocham cie ale musze konczyc zadzwonie w niedziele i tyle z nia gadac.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.