Okszka c.d.n.

24 sierpnia 2017 17:32 / 10 osobom podoba się ten post
Nie, już więcej jak nie będę musiała to na 3 miesiące nie jadę. Jeszcze tak przez 1,5 miesiąca jakoś sobie zabijałam nudę, było troszkę( ale tylko troszkę)więcej dni słonecznych, mniej padało więc na rower i spacery można było częściej wyjść. Z nudów to nawet założyłam konta na portalach randkowych, żeby coś się działo. I co? przyciągam tylko jakiś młokosów, napaleńców na sex, oszustów randkowych. Na przykład odezwał się do mnie taki jeden generał z armii Amerykańskiej, który teraz jest na misji w Afganistanie i za dwa tygodnie odchodzi na emeryturę i takie inne tam blabla. Jak wrzuciłam w google jego zdjęcie to powyskakiwały mi jeszcze inne jego nazwiska. Znalazłam też, kropka w kropkę jego teksty na jakiś stronach angielskich, zmieniał tylko nazwiska i pochodzenie matki w zależności do kogo pisał, do mnie to oczywiście matka pochodzenia polskiego, znalazłam jeszcze jego matkę pochodzenia czeskiego, brazylijskiego i greckiego. Dobry... jedna matka, pochodząca z wielu krajów. Nie zemną te numery Bruner.
Dziadek o którym wcześniej pisałam, jednak tak szybko nie zawita do domku. Trochę szkoda miałam bym jakieś urozmaicenie, coś w końcu by się działo. Rodzina ma problem ze znalezieniem fachowej opieki, potrzebują pielęgniarki, która będzie się znała na obsłudze sprzętu przy dziadku. Z 13 tygodni zostało mi jeszcze TYLKO 5... i aby do przodu.
24 sierpnia 2017 18:18 / 6 osobom podoba się ten post
okszka

Nie, już więcej jak nie będę musiała to na 3 miesiące nie jadę. Jeszcze tak przez 1,5 miesiąca jakoś sobie zabijałam nudę, było troszkę( ale tylko troszkę)więcej dni słonecznych, mniej padało więc na rower i spacery można było częściej wyjść. Z nudów to nawet założyłam konta na portalach randkowych, żeby coś się działo. I co? przyciągam tylko jakiś młokosów, napaleńców na sex, oszustów randkowych. Na przykład odezwał się do mnie taki jeden generał z armii Amerykańskiej, który teraz jest na misji w Afganistanie i za dwa tygodnie odchodzi na emeryturę i takie inne tam blabla. Jak wrzuciłam w google jego zdjęcie to powyskakiwały mi jeszcze inne jego nazwiska. Znalazłam też, kropka w kropkę jego teksty na jakiś stronach angielskich, zmieniał tylko nazwiska i pochodzenie matki w zależności do kogo pisał, do mnie to oczywiście matka pochodzenia polskiego, znalazłam jeszcze jego matkę pochodzenia czeskiego, brazylijskiego i greckiego. Dobry... jedna matka, pochodząca z wielu krajów. Nie zemną te numery Bruner.
Dziadek o którym wcześniej pisałam, jednak tak szybko nie zawita do domku. Trochę szkoda miałam bym jakieś urozmaicenie, coś w końcu by się działo. Rodzina ma problem ze znalezieniem fachowej opieki, potrzebują pielęgniarki, która będzie się znała na obsłudze sprzętu przy dziadku. Z 13 tygodni zostało mi jeszcze TYLKO 5... i aby do przodu.

A propos Amerykańca w Afganistanie też taki jeden się do mnie odezwał.
Sprytny był, bo zdjęć jego nigdzie w necie nie było.
Żenić się chciał, do Polski sprowadzać  
A czytałam wcześniej o oszustach na żołnierza, więc ciągnęłam to dalej mając niezły ubaw. Skończyłam, gdy mi napisał jego "dowódca",że za wcześniejsze jego zwolnienie z misji mam wpłacić coś koło 17 tys $.
Napisałam mu wtedy po polsku i angielsku,że jest idiotą. 
24 sierpnia 2017 19:17 / 4 osobom podoba się ten post
basiaim

A propos Amerykańca w Afganistanie też taki jeden się do mnie odezwał.
Sprytny był, bo zdjęć jego nigdzie w necie nie było.
Żenić się chciał, do Polski sprowadzać :-) 
A czytałam wcześniej o oszustach na żołnierza, więc ciągnęłam to dalej mając niezły ubaw. Skończyłam, gdy mi napisał jego "dowódca",że za wcześniejsze jego zwolnienie z misji mam wpłacić coś koło 17 tys $.
Napisałam mu wtedy po polsku i angielsku,że jest idiotą. 

No faktycznie głupek. Co on myśli, że za chłopa chętnie zapłacisz ??  toż jeszcze aż tak źle z Tobą nie jest  Matko kochana, co ci ludzie mają w głowach. 
24 sierpnia 2017 19:18 / 5 osobom podoba się ten post
okszka

Nie, już więcej jak nie będę musiała to na 3 miesiące nie jadę. Jeszcze tak przez 1,5 miesiąca jakoś sobie zabijałam nudę, było troszkę( ale tylko troszkę)więcej dni słonecznych, mniej padało więc na rower i spacery można było częściej wyjść. Z nudów to nawet założyłam konta na portalach randkowych, żeby coś się działo. I co? przyciągam tylko jakiś młokosów, napaleńców na sex, oszustów randkowych. Na przykład odezwał się do mnie taki jeden generał z armii Amerykańskiej, który teraz jest na misji w Afganistanie i za dwa tygodnie odchodzi na emeryturę i takie inne tam blabla. Jak wrzuciłam w google jego zdjęcie to powyskakiwały mi jeszcze inne jego nazwiska. Znalazłam też, kropka w kropkę jego teksty na jakiś stronach angielskich, zmieniał tylko nazwiska i pochodzenie matki w zależności do kogo pisał, do mnie to oczywiście matka pochodzenia polskiego, znalazłam jeszcze jego matkę pochodzenia czeskiego, brazylijskiego i greckiego. Dobry... jedna matka, pochodząca z wielu krajów. Nie zemną te numery Bruner.
Dziadek o którym wcześniej pisałam, jednak tak szybko nie zawita do domku. Trochę szkoda miałam bym jakieś urozmaicenie, coś w końcu by się działo. Rodzina ma problem ze znalezieniem fachowej opieki, potrzebują pielęgniarki, która będzie się znała na obsłudze sprzętu przy dziadku. Z 13 tygodni zostało mi jeszcze TYLKO 5... i aby do przodu.

Ty to jeszcze narozrabiasz na tych forach  lepiej się pilnuj 
12 kwietnia 2018 06:50 / 3 osobom podoba się ten post
Chyba trzeba by zamknąć mojego bloga, nie zaglądałam tu od dłuższego czasu. Spotykają nas różne tragedie jak jesteśmy na wyjeździe. Niestety i mi życie tego nie oszczędziło. Jak byłam w Niemczech zmarła mi bliska osoba, przyjaciel, partner...... Jakoś próbuje wracać do codzienności i znowu zaczęłam wyjeżdżać. Nie pamiętam kto, ale któraś z dziewczyn na początku moich wpisów napisała, że wyczuwa, że jestem osobą, która jak zacznie jeździć to tak szybko się nie podda. I miała rację. Ostatnio nawet, na wyjeździe zmarła mi podopieczna, nigdy nie byłam przy śmierci jakiejś osoby i nie wiedziałam jak zareaguję, ale sama siebie zaskoczyłam. Babcią opiekowałam się dwa miesiące , była osobą komunikatywną i bardzo spokojną, była życzliwa i widać było u niej to, że jest nam opiekunom wdzięczna za opiekę nad nią. Nie raz pogłaskała po ręku, spontanicznie powiedziała dziękuję za drobiazg, np za to, że ją przykryłam kocem czy za to że pomagałam jej trafić do łóżka jak w nocy zabłądziła chodząc po domu (demencja). To w jakimś stopniu sprawiło, że polubiłam ją i na swój sposób była jakaś więź, jeśli tak można to nazwać, jaka może być między opiekunką a podopiecznym. Wiem, ze niektóre osoby wiedzą o czym piszę, czasem zdarza się coś takiego. Ale mimo takiego naszego zrozumienia, podchodziłam do tego z dystansem na ile to było możliwe, jak do normalnej pracy. Z dnia na dzień widziałam jak babcia gaśnie, jak po woli wszystko jej odmawia posłuszeństwa. Przejmowałam się jej stanem i to ja pierwsza zobaczyłam jak odeszła, chociaż było w domu wiele osób bo już czuli że to są jej ostatnie godziny. Nie bałam się nawet zostać w pokoju obok, jak na noc musieli pozostawić jej ciało w domu, bo zmarła wieczorem. Zaproponowali mi nocleg gdzie indziej, ale po chwilowym zastanowieniu stwierdziłam, że mi to nie przeszkadza. Zamknęłam się w swoim pokoju i normalnie przespałam, na drugi dzień wróciłam do domu. Opisałam to moje ostatnie doświadczenie tak na zakończenie, bo wiele różnych sytuacji nas spotyka, nigdy nie wiemy jak zachowamy się w danym momencie do póki sami tego nie przeżyjemy. Ja na razie dalej jeżdżę i będę jeździła, nie wiem jak długo, ale NAUCZYŁAM SIĘ tego zawodu opiekunki. Dziękuje dziewczyny i chłopaki za pomoc kiedy potrzebowałam jej od was. Wiele osób już nie widzę na tym portalu, ale może zaglądacie i Ci co tu jeszcze są, pamiętacie mnie jeszcze co niektórzy, wiele od was się nauczyłam. DZIĘKI
12 kwietnia 2018 06:59
PS. Gdyby któraś z dziewczyn, (i nie tylko dziewczyny, bo wiem, że chłopaki też są) chciała do mnie się odezwać to podaję mojego emaila : (usunięto ze względów bezpieczeństwa). Chyba jednak nie mozna podawać adresu emailowego, no trudno. 
12 kwietnia 2018 07:17 / 2 osobom podoba się ten post
okszka

Chyba trzeba by zamknąć mojego bloga, nie zaglądałam tu od dłuższego czasu. Spotykają nas różne tragedie jak jesteśmy na wyjeździe. Niestety i mi życie tego nie oszczędziło. Jak byłam w Niemczech zmarła mi bliska osoba, przyjaciel, partner...... Jakoś próbuje wracać do codzienności i znowu zaczęłam wyjeżdżać. Nie pamiętam kto, ale któraś z dziewczyn na początku moich wpisów napisała, że wyczuwa, że jestem osobą, która jak zacznie jeździć to tak szybko się nie podda. I miała rację. Ostatnio nawet, na wyjeździe zmarła mi podopieczna, nigdy nie byłam przy śmierci jakiejś osoby i nie wiedziałam jak zareaguję, ale sama siebie zaskoczyłam. Babcią opiekowałam się dwa miesiące , była osobą komunikatywną i bardzo spokojną, była życzliwa i widać było u niej to, że jest nam opiekunom wdzięczna za opiekę nad nią. Nie raz pogłaskała po ręku, spontanicznie powiedziała dziękuję za drobiazg, np za to, że ją przykryłam kocem czy za to że pomagałam jej trafić do łóżka jak w nocy zabłądziła chodząc po domu (demencja). To w jakimś stopniu sprawiło, że polubiłam ją i na swój sposób była jakaś więź, jeśli tak można to nazwać, jaka może być między opiekunką a podopiecznym. Wiem, ze niektóre osoby wiedzą o czym piszę, czasem zdarza się coś takiego. Ale mimo takiego naszego zrozumienia, podchodziłam do tego z dystansem na ile to było możliwe, jak do normalnej pracy. Z dnia na dzień widziałam jak babcia gaśnie, jak po woli wszystko jej odmawia posłuszeństwa. Przejmowałam się jej stanem i to ja pierwsza zobaczyłam jak odeszła, chociaż było w domu wiele osób bo już czuli że to są jej ostatnie godziny. Nie bałam się nawet zostać w pokoju obok, jak na noc musieli pozostawić jej ciało w domu, bo zmarła wieczorem. Zaproponowali mi nocleg gdzie indziej, ale po chwilowym zastanowieniu stwierdziłam, że mi to nie przeszkadza. Zamknęłam się w swoim pokoju i normalnie przespałam, na drugi dzień wróciłam do domu. Opisałam to moje ostatnie doświadczenie tak na zakończenie, bo wiele różnych sytuacji nas spotyka, nigdy nie wiemy jak zachowamy się w danym momencie do póki sami tego nie przeżyjemy. Ja na razie dalej jeżdżę i będę jeździła, nie wiem jak długo, ale NAUCZYŁAM SIĘ tego zawodu opiekunki. Dziękuje dziewczyny i chłopaki za pomoc kiedy potrzebowałam jej od was. Wiele osób już nie widzę na tym portalu, ale może zaglądacie i Ci co tu jeszcze są, pamiętacie mnie jeszcze co niektórzy, wiele od was się nauczyłam. DZIĘKI

Wiele z nas, opiekunek, ma podobne historie w swoim życiorysie. Podnosimy sie i idziemy dalej . Praca opiekunki uczy pokory . Zobacz jak to jest, przechodzimy załamania, doły psychiczne a jednak dążymy do celu jaki sobie założylismy .Stajemy sie po każdym wyjeździe silniejsze i lepiej radzimy sobie z tęsknotą, samotnością i uczymy sie akceptować teraźniejszość. Powodzenia Ci życzę. Silna jesteś i odważna .
12 kwietnia 2018 07:19 / 1 osobie podoba się ten post
okszka

PS. Gdyby któraś z dziewczyn, (i nie tylko dziewczyny, bo wiem, że chłopaki też są) chciała do mnie się odezwać to podaję mojego emaila : (usunięto ze względów bezpieczeństwa). Chyba jednak nie mozna podawać adresu emailowego, no trudno. 

Napisz maila w profilu, i zaproś do przyjaciół. Wtedy dana osoba będzie widziała Twoj mail . 
12 kwietnia 2018 07:21
Nie zamykaj bloga, przecież jeszcze pracujesz . To taki wentylek, gdzie mozna spuścić  nagromadzone emocje . 
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.