Forum Dyskusyjne ›› Blogi opiekunek osób starszych

Hawana i podopieczni

Powrót do Tematów
Wybierz stronę:
  • DZIEN SIODMY
    Przy sniadaniu dziadzio Henio przypomnial sobie o wypisie ze szpitala, tym ktory zanioslam do przychodni. Trzeba kopie zrobic. Kopia jest.
    Poszlam przeszukac jego balagan i znalazlam. Ucieszyl sie, zaczal wydzwaniac w sprawie zlecen na gimnastyke i drenaz limfatyczny.
    Edytka pojechala do dentysty. Rano jej ladna bluzeczke uprasowalam, a co, niech wyglada pieknie. Przy okazi dojrzala dno we flakoniku z perfumami i zaraz dostalam nowa portmonetke i prikaz udania sie na zakupy do perfumerii.A swoja droga to ciekawe na ile jeszcze portmonetek dzieli sie ten budzet rodzinny, bo ja gospodaruje juz trzema od babci i jedna od dziadka...
    I juz widac, ze kobiety musza wszystko komplikowac
    A do Henia przyszedl kumpel. Polalam im po szklaneczce...wody, bo goraco. Tak ugoscilam po niemiecku, bo nie wiem czy zasluguje na cos wiecej.
    Ugotowalam obiad, ale dziadzio nie chcial jesc bez babci, wiec czekalismy.Dzisiaj pieczona swinka.
    Babcia wrocila, ale tylko zupke wychlipala, tak jej ten zebolog dokuczyl.
    Po obiedzie ruszylam na poszukiwanie nowego dzbaneczka do mleka, bo stary ma za male ucho i zle sie babuni chwyta.
    Przynioslam ulotke z Rossmanna i zanim kawe wypilam, juz babcia miala pomysl po co mnie wyslac.
    I planuje posylac mnie po jajka swieze i kartofle do bauera.
    No to bede miec turystyki po kokardy
  • DZIEN OSMY
    Babunia mnie wkreca na calego. Namowila mnie dzisiaj na pieczenie ciasta. Nie wiem na co jej, bo przeciez dziadzio jest cukrzykiem.Nie moze, ale jesc lubi i t nie tylko slodycze. Mowi, ze dobre jedzenie jest dla starych ludzi jak seks.
    Taki z niego filozof
    Ale byc moze goscie beda...No dobra.
    To nie było to nic wielkiego, bo co ja moglam bez internetu wymyslec, tylko zwykłe, kruche z owocami(tzn. jablko z cynamonem). Nawet nie wyschlo, a piekarnik przeciez niewyprobowany i ustawiony na oko.Super.Uzylam foremki do babki, wiec pomyslalam, zeby oblac deczko czekolada calosc, to jeszcze zwilgotnieje, ale kuwertury nie znalazlam. Zrobilam wlasna polewe na oko i tu cos pokrecilam, bo z posmarowaniem jej na wypieku byl problem. Ale co ja sie tam bede przejmowac. Pograbilam widelcem,znaczy sie narysowalam jakies artystyczne wzorki i bylo prawie tak, jak mialo byc.
    Nikt nie sledzil moich poczynan, bo do dziadka przyszedl fryzjer.
    No i juz mialam wychodzic na pauze a tu zadzwonil telefon.
    Koordynator zapowiedzial sie z wizyta ok. godz. 17.00 z kolega.
    Oj, babciunia, w takie cuda jak "byc moze" to ja nie wierze. Wiedzialas. Najpierw Ciebie zawiadomili, a potem tego szaraczka, czyli mnie.Bo dlaczego dzwonil na moj numer? Teraz mam telefon na dole, ale internetu nadal nie.
    To babunia szelma, ale mam do niej slabosc
    W pauzie objechalam stoiska z sadzonkami kwiatow, nawet zdjecia zrobiłam, a babunia wybierze, które mam kupić.
    Punktualnie o 17 przyjechali. Tylko dlaczego aż we dwóch muszą sprawdzać czy ja się tu dobrze sprawuję? Przecież jestem grzeczna.
    No nic.Babunia zarządziła poczęstunek, więc ciasto się przydało. Było miło i cieszyłam się, że ten drugi to Polak z pochodzenia, bo jakoś babuni nie udało się zaaranżować mojego spotkania z opiekunką przyjaciółki i nie mam z kim tu po polsku pogadać.
    Czas szybko minął, a na zakonczenie zostałam zaproszona do teatru.
    Babunia zgodziła się dać mi wolne, ale jeszcze dokładnie nie wiem kiedy to będzie.
    Tylko co ja na siebie włożę?
    I tu nie ma nic do śmiania, bo na tym turnusie swiąt nie przewidziałam i sukienki ani butów nie mam.
    Pamiętajcie więc dziewczyny, depilujcie się , bo nie znacie dnia ani godziny



  • DZIEN DZIEWIATY
    Babunia odkleiła nalepkę od wina, żebym kupiła takie samo, ale pojeździłam rowerkiem i nie znalazłam.
    Kupiłam natomiast flance i nawet posadziłam. Cieszy się bardzo, ja tez
    A jeszcze bardziej z tego, ze odzwyczajam moich dziadków od deserków robionych w domu. Te kupne sa takie mniamuśne, pyszotka
  • DZIEN DZIESIĄTY
    Obcięłam taki mały żywopłocik z ligustru przy poręczy, bo czekałam aż dziadek zwolni łazienkę, żeby umyć i nie wiedziałam co z rekami zrobić. Głupieję bez tego internetu. A babcia się cieszy. W nagrodę gra ze mną w rummi i chinczyka...
  • DZIEN OSTATECZNY
    Babunia wysłała mnie przed południem na zakupy.Mam kupić kompresy. Kurka,wczoraj byłam po plastry... No nic.Nie lubię jednak latać za zakupami , kiedy mam obiad na głowie. A dzisiaj 1,5 kg szparagów czeka na obranie.
    -I kup szynkę.
    Protestuję, szparagi zjemy ze sznyclami.
    - A może są już niedobre?
    I rozgniewała mnie, bo jak mogą byc niedobre, skoro maja dwa dni, sa upieczone i lezą w lodowce?
    I tak beda odgrzane w mikrofali i zjedzone.
    Ale szynke kupilam.
    Wrocilam, babunia juz ziemniaki obrala, szparagi tez , nawet obierki obgotowala w szybkowarze.
    I na co mi pół gara tej wody bez smaku?
    Ale nie powiedzialam nic.
    Babunia powiedziała, że synek przyjechał i wysłała go po ziemniaki, ale wróci i obiad z nami zje.
    I juz wiem po co ta szynka byla konieczna.
    No nic, synek wrócil, ziemniaki przytaskal i truskawki na deser. Skonczylo się panoczku z deserkami myślę sobie, ale truskawki chętnie zjem.
    Potem z radoscia oswiadczyl mi, ze bedę miec internet 26 maja.
    Drżącemi rencami podałam obiad,a potem zapytalam: budyn czy jogurt? I chlast na stoł. A potem to już gadalam tylko do psa, co to z synkiem przyjechał i siedział przy mojej nodze pod stołem. Bo psy mnie lubią.
    A potem się wszyscy wynieśli.
    Ja wrzucilam statki do zmywarki, zeby poplywaly i udałam się na pauzę. I obmyślilam strategie.
    Obserwowalam teren i złapałam sasiada jak wracał z pracy.
    I mam internet, bo przez ścianę przelazł jakoś.
    I guzik mnie obchodzi czy oni sasiada lubią czy nie.
  • Ewcia ...dla Ciebie wszystko
  • Basieńko.....dzięki....wiem, że zawsze mogę na Ciebie liczyć.....
  • Ja tez chce
  • Jeszcze 9.00 nie minela a ja juz mam apteke zaliczona. Babunia bardzo chora. W nocy wszystkie krople wypila, dziadzio musial dzwonic po prosbie, a ja jechac. W drodze lancuch mi spadl. O nie! Polowe drogi przeszlam spacerkiem. Nie da sie zalozyc lancucha i nie ubrudzic rak, a z brudnymi do apteki nie wejde i juz.
    Kupilam co trzeba i dopiero wtedy uruchomilam rowerek.
    I wiem na co babunia jest chora. Dzisiaj sa odwiedziny dziadka dzieci(2) i wnuczat(2). Babcia proponowala mi pieczenie ciasta.
    No.
    Zakupilam ciastka, sa lody.
    A kielbaski sa?
    Sa, ale takie wnuczeta(25 lat) to lubia jesc u Turka.
  • Nie jestes menscizna, ale nie bedę wybrzydzac
  • I wizyta u dziadka sie odbyla.Przyjechalo troje wnuczat, rodzice nie, ale nie wiem dlaczego, bo nie pytalam. Chlopcy byli bracmi, dziewcze kuzynka. Jakie fajne te dzieciary, urodziwe, rozmowne, polska krew
    Przybyli w porze naszego obiadu, ale byli uprzejmi poczekac w salonie az skonczymy.
    Dzisiaj kuchnia serwowala ziemniaki w mundurkach i sledzika w smietanie musztardowej. Dziadeczek byl zachwycony kartofelkami, zanim zaczal wlasciwa konsumpcje, to jedna pyrke zjadl z maslem i sola. Jego Mutti takie gotowala.
    Babunia miala zyczenie zjesc sos musztardowy, to dodalam dwie lyzeczki tej delikatesowej do duzego pudelka gotowych sledzi z Aldika i wszyscy byli zadowoleni.
    Babcia tez, bo nie zauwazyla, ze ja te jej sledziki w sloiku, cebulke i smietane, co mi byla przygotowala, skrzetnie schowalam na inna okazje.
    A potem budyn, smak do wyboru i gittarra.
    Oni biedni nie wiedza jakie pysznosci sa w sklepie, bo z powodu kiepskiej mobilnosci dawno w nim osobiscie nie byli.Zakupy ktos im robil, babcia gotowala i jakos sobie radzili. Dzieki mnie odkrywaja nowe smaki
    Kiedy bylam w Krainie Dr.Oetkera gotowalam budyn codziennie, do tego waniliowy, bo tak dziadek chcial. Mial czesc jelit usunietych i podobno lekarz mu powiedzial, zeby ten budyn jadl. Poza tym wszystkie opiekunki przede mna sie nie sprzeciwialy i...z demencja sie nie dyskutuje.
    Tutaj jest akceptacja moich pomyslow, wiec dlaczego nie korzystac.
    Potem dziadzio posiedzial z wnuczetami, dal im kase i wyslal do Turka, odpoczal sobie a wnusie wrocily na kawke i nawet niewiele ciasteczek zjadly.
    Ach jak bylo piknie
  • A dzisiaj babcia ozyla cudownie i odsunela stol na tarasie, zeby mech miedzy plytkami wydrapac. W koncu sie zmeczyla, przyniosla sprzet do zamiatania, położyła w widocznym miejscu i poszla. Pozmiatałam, bo ten syf by mi się wnosił do kuchni i zajęłam się gotowaniem, bo z tym jest zawsze dużo roboty
    Pieczarki trzeba było posiekać, dobry sos zrobić, frykadelki wlasnorecznie przygotowac, ziemniaczki ugotowac, sałatę przyrzadzic...No, jest się co uwijać do południa.
    Dobrze, ze deserek mialam juz przygotowany.
    Dzisiaj jogurcik, smak wedle zyczenia
  • Moja babuszka-grzebuszka znowu zaczela dzien od tarasu. Popatrzylam na efekt jej pracy porannej i poszlam do dziadka. A powinnam chyba powiedziec, ze powinna sobie kurke kupic. Jak Edytke swedza plecy to dziadek mowi, ze ma kota kupic do drapania... Ale ja nie dziadek, wiec sobie nie pozwalam. Dziadzio tez powiekszyl mi zakres obowiazkow. Umylam mu nogi. Chcial wczoraj, ale wtedy musialabym zdjac podkolanowki uciskowe, a to nie za bardzo, bo ...hm...dziadus jest cukrzykiem, dopiero wrocil ze szpitala i te nogi delikatnie mowiac goja sie. Po zdjeciu tych podkolanowek nogi ma smarowane, wiec jak tu myc. Powiedzialam, ze lepiej rano. Zgodzil sie. Tylko zaswiergotalam "dobra morda"(przywitalam sie) i przypomnialam o myciu nog a juz dziadek poderwal sie z krzesla i pomaszerowal do lazienki. A potem powiedzial babci, ze czul sie jak papa Franciskus Dziadus to jest model. Babcia juz przejmuje sie nastepnymi odwiedzinami familii dziadka(Henio ma czworo dzieci) i mi wymysla pieczenie ciasta. Moze mi sie nie uda? Znaczy sie ciasto.Hm... Albo lepiej nie, bo mnie na randke nie pusci...
  • Po śniadaniu drapania mchu ciąg dalszy.Ma zapał, nie ma co. Poszłam do pralni, bo pranie poskładać muszę i zaczęłam myśleć o obiedzie. Wczoraj Edytka pytała mnie czy umiem zrobić zapiekankę makaronową. No pewnie, dzisiaj zrobię.Ale wszystkich produktów nie miałam, więc wyskoczyłam rowerkiem do Aldika. Potem wzięłam się za gotowanie. Edytka zawzięcie pracowała. Oj, chyba mi się przepracuje... Włożyłam zapiekankę do pieca i dziadek mnie zawołał. Mam pojechać do przychodni, wziąć receptę i do apteki.
    -A co kupić?
    -Nic. Oddać w aptece recepte i przywiezc 60 euro zwrotu.On rano dzwonil. Troche mnie to zgrzalo, bo po przerwie obiadowej apteka przeciez jest czynna,a ja jeszcze salate do zrobienia mialam i pora obiadowa za pol godziny... Ale pojechalam. Z recepta do apteki tez. Dalam kartke, czekam, pani przynosi krople. Te same, co Edytce na ratunek przed bolem przywiozlam.No to pytam o te geldy, bo wyjde na glupa. To recepta na Edytke i sa tylo krople. Kurza twarz. Z powrotem jest pod gorke i rowerek mi sie bardzo zmeczyl Musialam prowadzic i jeszcze do przychodni wrocic, bo moze tam druga recepta dla Heniusia lezy? Przeca mowilam, ze dla niego chce, a dostalam dla Edytki.Hm... Tylko tak sie spieszylam, ze nawet nie spojrzalam na to co dostalam.No nic. Wrocilam, zapytalam jeszcze raz. Nie ma, byla tylko dla Edytki. Dobra. Ciekawe co dziadek na to. Z lekka sie ociagajac, bo moze pani zadzwoni do dziadka i mu wyjasni o co biega, dotarlam do domu. Mowie, ze pieniedzy nie bylo tylko krople dla Edytki. Wszystko ok.Dobrze. Jak dobrze to dobrze. Obiad byl z poslizgiem. Wylozylam zapiekanke na talerze, bo goraca, poszlam zawolac na obiad, ale fizjoterapeutka do dziadka przyszla. Dziadek zostal w salonie, babcia tez. Ja obiad zjadlam, bo musialam sprobowac, czy ona w ogole zdązyla sie dopiec. Edytka przyszla po 15 minutach.
    -Och, bede obiad zimny jesc.
     -Podgrzeje w mikrofali.
    -Nie. Jeszcze nie jest taki zimny, a salatke makaronową też je się na zimno.
    Nie ma sprawy.
    -A w salacie jest ogorek?
    -Tak, bo zostala połowa od wczoraj.
    -Ja nie jem ogorka, bo mi po nim niedobrze.
    Jakos udalo jej się wydlubac, a wczoraj nawet nie zauwazyla co jadła. No nic, dziadzio przyszedl. Zjadl wszystko bez podgrzewania i bez mrukniecia, ale o godzine za pożno. Dla diabetyka to wazne, ale coz...
    Powiedzial, że bardzo dobre. Edytka wtracila, ze jej mama brokula nie gotowala, tylko jarmuz, ale bardzo dobre bylo.
    Dzieks.
    Dostali po jogurciku w nagrode
Wybierz stronę: