Jak minął dzień 2

16 lipca 2018 07:20
Mleczko

Kupiłam książkę . Tzn, Malgi mi kupiła .  Ponoć bardzo dobrze napisana . Spotkanie odbyło sie z autorką. Było bardzo miło i sympatycznie . Pogoda też dopisała na całego, tak jak i całe towarzystwo . Mam też dedykację . Jak ją przeczytam to prześlę, jesli ktoś będzie miał ochotę poczytac.

Ppodeślesz mi jak przeczytasz.Adres podam później a może najpierw nr telefonu.
16 lipca 2018 08:33
Prośba jest nieaktualna!
16 lipca 2018 11:06 / 1 osobie podoba się ten post
Helena2311

Ppodeślesz mi jak przeczytasz.Adres podam później a może najpierw nr telefonu.

Nie zdąrzyłam odpisać a Ty już przeczytałaś . Chętna jestem do podzielenia się .
17 lipca 2018 07:32 / 1 osobie podoba się ten post
Zaczynam liczy godziny pracy, sama zobaczę ile to bedzie .
Dzisiaj wyjątkowy dzień mamy dwie wizyty : terapeutka przychodzi i jeszcze jedna wizyta . Sama osobiście po wielkich przepychankach załatwiłam wizytę Spezialisierte ambulante Palliativveersorgung . Podopieczna cierpi, ból okropny . Lekarz domowy przypisał środki przecibólowe , ale za słabe . Nie uśmierzają bólu . W sobotę wezwałam lekarza przyjechał zaaplikował zastrzyk tramalu i do połnocy był spokój . Wczoraj załatwiłam w trybie pilnym wizytę na dzisiaj prosząc - gł pielegniarkę o wyrozumiałość - udało się dzisiaj przyjedzie . Tak, wiem to nie moja działka, zaraz ktoś napiszę . Ale ja  opiekuję się podopieczną i z nia przebywam - chcę jej zapewnić , spokoj i bezbolesny czas . Osoba ktora przyjedzie jest długoletnim pracownikiem tego ośrodka, może ustali dlaczego i skąd pochodzą te bóle .Ja swoja wersje mam, ale to tylko domysly opiekunki i ze mną one zostaną . Myślę, że nie ma co robić  problemu z obcinaniem paznokci czy innych mniej waznych czynności . Jestem po to , żeby zapewnić względny komfort mojej podopiecznej i to staram sie robić. Zadne umowy , przepisy , nakazy i zakazy nie zabronią nam być pomocnym w każdej sytuacji .
17 lipca 2018 19:02
Liczę : toaleta podopiecznej 20 min. w łóżku ( na razie )
śniadanie ( przygotowanie ) 10 mni.
Porzadki po sniadaniu 10 min.
Kurze , łazienka ,podłoga w kuchence 15 min.
Gotowanie i podanie obiadu  40 min.
Znów toaleta podopiecznej 20  min
Przygotowanie kolacji 20 min 
Porzadki po kolacji 20 min
Toaleta podopiecznej 30 min. ( prześcielam łóżko, zmieniam co jest wygniecione )
jesli to  też liczyć do pracy, to byłam w sanitetshaus i w aptece  łącznie 15 min . Sprzatam na bierząco nie mam dnia 'czystości" ,bo zawsze mam czysto .  Robie dwie czynności na raz, np obiad gotuje i pokoj sprzatam . Teraz w domu juz by mnie było, ale w taki upał to ja chromole 
 
17 lipca 2018 19:38 / 1 osobie podoba się ten post
Toaleta ( jak się da) 25 minut
Śniadanie 1h
Obiad 1,5 h
Kawa 1h
Kolacja 1h

Porządki, zakupy , pranie , prasowanie .....
Ogród podlewanie 30 minut
17 lipca 2018 21:15
dorotee

Toaleta ( jak się da) 25 minut
Śniadanie 1h
Obiad 1,5 h
Kawa 1h
Kolacja 1h

Porządki, zakupy , pranie , prasowanie .....
Ogród podlewanie 30 minut

Ogrodu nie liczę , przyjemności są dla mnie poza czasem pracy . Mogłabym nająć sie tylko do podlewania ogrodów . A swoj na wyjeżdzie podlewam godzinę. Pojadę do domu nim przyjdzie rachunek za wodę .
17 lipca 2018 21:27
Jednak pojechałam rowerem dla ( nie )przyjemności . U nas dzisiaj odnotowana tem. 36 st.  Mysle , że zafundowano nam nieziemski lato. Jak dojdzie do 40 st na plusie, jadę do Afryki, tam jest niższa .
Dobranoc 
17 lipca 2018 21:51
Mleczko

Ogrodu nie liczę , przyjemności są dla mnie poza czasem pracy . Mogłabym nająć sie tylko do podlewania ogrodów . A swoj na wyjeżdzie podlewam godzinę. Pojadę do domu nim przyjdzie rachunek za wodę .:krzyczy:

Czasami przyjemności są praca , ale szsz
Fajnie też jak praca sprawia przyjemnosc
19 lipca 2018 15:11
martynadln

Babcia ma leków całe stado :) Tylko rano bierze 8 tabletek-śmieję się, że to drugie śniadanie :) Oni mylą Parkinsona z demencją, a babcia ma ewidentnie, książkowo wręcz Parkinsona. Lekarz był w domu, w zeszły czwartek :( Wizyta trwał 5 min :( Dziś podobno konsultowały się z lekarzem, czego konsekwencją są zmienione leki nasenne. Babcia budzi się - i tym samym mnie- 2,3 razy w ciągu nocy. Efekt jest taki, że cały dzień chodzę jak zombi. Powiedziałam dzisiaj o tym córkom i zapewniłam, że jeżeli sytuacja się nie zmieni, wracam do Polski. Jestem tu dopiero tydzień, przede mną jeszcze 5- czy wytrzymam? Wołanie "halo !" i łomotanie w łóżko budzi we mnie mordercze instynkty...

Tak bywa, prawdopodobnie twoja podopieczna potrzebuje nowego ustawienia leków. Jest poprawa czy uciekłaś?
19 lipca 2018 18:19 / 1 osobie podoba się ten post
Tak mi mija - przy tem. bliskiej 40 st.C  obejrzałam sobie jak budować iglo , parę białych niedzwiedzi na krze i zrobiło sie przyjemniej . Wieczór nadchodzi moja podopieczna juz w betach bo to lubi najbardziej . A ja patrzę w niebo - i ani jednej chmurki nie widze . A w Polsce pada deszcz, a nawet niebezpieczne burze tu i ówdzie .
19 lipca 2018 20:16 / 1 osobie podoba się ten post
A ja dzisiaj trochę opalako najpierw obiado lekki a wieczorkiem krótki spacerek z babcia bo coś noga ja boli a teraz telewizja
19 lipca 2018 22:06 / 1 osobie podoba się ten post
Magdalenka

Tak bywa, prawdopodobnie twoja podopieczna potrzebuje nowego ustawienia leków. Jest poprawa czy uciekłaś?

Podjęłam decyzję- zjeżdżam.Dałam im 2 tyg.na szukanie zmienniczki.Jestem prywatnie, co z tego, ze dobry pieniądz, jak nie da się wytrzymać. Każdego dnia jest coraz gorzej we wszystkich aspektach, do tego doszły jeszcze ataki chyba padaczkowe, córki mówią, że nic się nie dzieje, ale ja uciekam ,1 sierpnia rano jadę do domku. Rodzina,znajomi i krewni królika mają nieustanny temat do rozmów- jak to: taka kasa i zjeżdża-jest zmęczona? czym? Powiedziałam im,że to, że siedzę murem z pdp to znaczy , że pracuję. Tylko 2 x w tygodniu mogę wyjść w czasie pauzy -przychodzi wtedy jakaś znajoma i zostaje z pdp. Codzienna pausa trwa tylko godzinę, potem pdp krzyczy, żeby ją wypuścić z łóżka i po przerwie :( Są wsród nas pewnie takie opiekunki, które dałyby radę- ja niestety wysiadam :( Ważniejszy jest dla mnie spokój psychiczny niż kasa. Pozdrawiam
20 lipca 2018 13:34
martynadln

Podjęłam decyzję- zjeżdżam.Dałam im 2 tyg.na szukanie zmienniczki.Jestem prywatnie, co z tego, ze dobry pieniądz, jak nie da się wytrzymać. Każdego dnia jest coraz gorzej we wszystkich aspektach, do tego doszły jeszcze ataki chyba padaczkowe, córki mówią, że nic się nie dzieje, ale ja uciekam ,1 sierpnia rano jadę do domku. Rodzina,znajomi i krewni królika mają nieustanny temat do rozmów- jak to: taka kasa i zjeżdża-jest zmęczona? czym? Powiedziałam im,że to, że siedzę murem z pdp to znaczy , że pracuję. Tylko 2 x w tygodniu mogę wyjść w czasie pauzy -przychodzi wtedy jakaś znajoma i zostaje z pdp. Codzienna pausa trwa tylko godzinę, potem pdp krzyczy, żeby ją wypuścić z łóżka i po przerwie :( Są wsród nas pewnie takie opiekunki, które dałyby radę- ja niestety wysiadam :( Ważniejszy jest dla mnie spokój psychiczny niż kasa. Pozdrawiam

Popieram Cie, nie zadręczaj sie jedź z takiego miejsca do domu, albo na inną sztele . Trzeba szukać , aż sie trafi na taką gdzie chce się wracać. Powodzenia i pozdrawiam .
20 lipca 2018 14:03
Powinno się ostrzegać przed takimi "miejscówkami"aby inne babki nie musiały tego "przerabiać".A jeśli już to niech dołożą do wynagrodzenia,sorry coś za coś! 
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.