Z drugiej strony

21 sierpnia 2017 23:59 / 9 osobom podoba się ten post
Aleksja

Ta druga strona,ma swoje bardzo wyrazne wady.M/innymi tą,ze nie zawsze moge na biezaco pisac...a co dopiero czytac.Nawet tego bloga.Ale w koncu chcialam miec normalne zycie,to je wlasnie mam. :)Ogranicza to mocno dostep do internetu,z uwagi na inne przyjemnosci i obowiazki tez.Nie,nie ,nie te....te bardziej prozaiczne obowiazki :-)

To nie wada!!!!!! To wlasnie jest zaleta i pielegnuj to,blog se poczeka i wybaczta bo mialam tu chyba nie pisac...................... ale czasami bede
23 sierpnia 2017 00:33 / 5 osobom podoba się ten post
Druga strona,czyli ja,byla dzis u lekarza.Poniewaz mam problemy z kregoslupem.Nie jest to wynikiem pracy w Heimie,ale skutek wieloletnich zaniedban.Bedac w lutym w Polsce,zlapal mnie bol tak straszny,ze czolgalam sie do wc.Polski lekarz stwierdzil,ze to lumbago,ischias,rwa kulszowa.Bylam w Polsce sama /nowe dokumenty wyrabialam/a za dwa dni w pracy mialam sie stawic.Poprosilam tylko o srodki,ktore z powrotem do Niemiec pozwola mi dotrzec.I dotarlam,prawie wprost do mojego lekarza.Wystawil calkiem inna diagnoze,po okrutnych badaniach,ktore raczej brutalnym szarpaniem mozna nazwac,lub perfidnym znecaniem sie nad pacjentem.Dal tydzien zwolnienia,ale poza zastrzykiem prosto w krzyz...nic wiecej.Zadnych tabletek,zadnych medykamentow.Nic.Gimnastyka tylko.Po tygodniu...nic mnie nie bolalo,wiec wizyta kontrolna,polegajaca znowu na przemocy,czyli brutalnym gnieceniu,szarpaniu...i innych dziwnych metodach.Znowu zastrzyk,ale niezbyt bolesny,bo bolesnego,mialam dopiero doswiadczyc.Jeszcze-oczywiscie po niemiecku-caly czas mi tlumaczyl,trzymajac w rece plastikowy wzor mojego niby krzyza,dlaczego to robi.W ogole nie bylam tym zainteresowana,bo skupiona wylacznie na moim cierpieniu.Ten..niemiecki...no wiadomo,caly czas byl przy mnie i na szczescie zrozumial,o co chodzi.Wywlokl mnie po dwoch tygodniach na nastepny termin.Bronilam sie,ale nie dalam rady.Gdybym wiedziala,co mnie czeka...bronilabym sie bardziej.Dostalam blokade tak bolesna,ze ryczalam jak idiotka.Krotko..ale jak!!Bol faktycznie przeszedl,moglam pracowac bez najmniejszych dolegliwosci.Cos tam gadal,ze jak cos...to nastepny zastrzyk..itd.Dzis mialam nastepny termin.I wolny dzien.Od wczoraj prawie w majtki ...itd,ze strachu.Nastepny zastrzyk mnie czekal..w nocy spac nie moglam.Ze strachu.Znowu teatr,bo nie chcialam jechac.Grozba rozwodu :) i inne.Pojechalam z tym moim..Tak cyrkowalam,ze do gabinetu ze mna wszedl i wstydu mi przed lekarzem narobil.A ten,lekarz,po dokladnym wywiadzie,nastepnym sie znęcaniu,wyginaniu na wszystkie strony,szarpaniu itd,orzekl,ze ni mi juz nie pomoze.W kazdym razie zadna blokada /bo to tez ma swoje b.ujemne skutki/,tylko zabieg chirurgiczny.Ale na to stanowczo za wczesnie.Poki co wrocilam z zestawem cwiczen/ktore na miejscu musialam przykladowo wykonywac,co by sie nauczyc/i tabletkami,na wypadek gdyby mi sie pogorszylo.Doraznymi,bo tylko 7 szt.Niech mi sie raczej nie pogarsza..Bede cwiczyc.Codziennie.Niech mnie tylko nie boli i zastrzyku miedzy kregi,nie trzeba bedzie wbijac.Skolioza to jest.Uciska na nerwy.Pierwszy raz na starosc stwierdzona.
Szpryce dostal moj maz.Za kare,ze tak madrowal.Co prawda p/alergiczna,ale zawsze...:)Poskarzyl sie,ze ciagle kicha i oczy mi wciaz lzawia.
Mamy wspolnego lekarza domowego.Specjalista od leczenia bolu m/innymi.Bylismy w gabinecie 1 godz i 47 minut.Ubezpieczenie prywatne,ale nie z wyboru...z koniecznosci. Jestem wykonczona!
23 sierpnia 2017 07:38 / 4 osobom podoba się ten post
O matucho,Aleksja:(Się nacierpiałaś nieboraczku.I jeszcze ten opis ,tak sugestywny,że mnie zaczęło boleć od samego czytania:( Skolioza,niby takie "nic",niby każdy ma prawie że,ale jak jest szczególny ucisk na nerw to daje zaraza popalić:(ćwicz,ale jeszcze lepiej zacznij na basen chodzić ,chociaż raz w tygodniu-to najlepsza gimnastyka dla kręgosłupa w każdym wieku:)
29 sierpnia 2017 20:11 / 5 osobom podoba się ten post
Myslalam,ze jak trafi mi sie wolny dzien,to nie dosc ,ze chalupe poprzestawiam,ze ogarne wszystkie zaleglosci,ze poczytam,popisze i jeszcze nie ...wiadomo co.Stalo sie inaczej.Jasne,ze wina to przede wszystkim pogody. Jak zawsze...Ale nie tylko,bo faktycznie,ciezko teraz jest.Oczywiscie,nie zawsze jest tak,ze mam tak malo wolnego.Sezon wakacyjno -urlopowy.Wystarczy,ze ktoras z kolezanek lub kolegow zachoruje...to mamy przerąbane!Jak dozyje,to odzyskam te dni :)
16 wrzesnia jade do Polski i ta mysl przy zyciu mnie trzyma :) Tylko na tydzien,ale SAMA!!Ojej...z moimi corkami,z wnukiem...bez tlumaczenia kazdego slowa temu mojemu,bez marudzenia w galeriach /bo nienawidzi lazenia po sklepach/...no po prostu sama rozkosz mnie czeka.
Potem chetnie wroce na druga strone.Jak zawsze :)
29 sierpnia 2017 20:28 / 7 osobom podoba się ten post
No i z tego szczescia co mnie czeka,zapomnialam napisac,jakie katorgi przechodze.Cwicze kazdego dnia.Musze,bo ten...no wiadomo,stoi nade mna i pilnuje.Co za diabel,bo nawet w niedziele!Ja w Auschwitz urodzona,wykorzystuje to podle,zeby porownywac oprawcow.Nie dziala,bo ponoc to nie te czasy.Natomiast gimnastyka/OKRUTNA!!/ dziala!Od tygodnia nic mnie nie boli.Poza samymi cwiczeniami-to boli.Zadnych masci p/bolowych,zadnych tabletek.Latam jak szalona,w pracy,po miescie...i nic!W domu energia mnie opuszcza...bo kanapa,lozeczko,laptop...nie da sie temu oprzec.I te wsciekle upaly! Daje rade,w kazdym razie :)
29 sierpnia 2017 21:28 / 6 osobom podoba się ten post
Poniewaz sobie tak pisze,olewajac obowiazki domowe :) ,to powracajac nieco chaotycznie,ale do tego,co chcialam napisac na samym poczatku,czyli Drugiej strony...to,wlasciwie zaczela sie ona w dniu moich urodzin.W Oświęcimiu.Oboz koncentracyjny,ktorego obecnosc w moim miescie,na zawsze,odbila sie pietnem,na calym moim zyciu.Niewazne,ze moja mama,musiala tam po maturze pracowac,ojciec tez...niewazne,ze bylo to w sumie normalne miasto..ale to co nam wtedy pokazywali /moze slusznie../,to bylo straszne dla dziecka,ktorym wtedy bylam.Zbyt wrazliwego chyba...Moi dziadkowie mieszkali w Chorzowie.Slazacy z niemieckim nazwiskiem.Nie potrafilam tego zrozumiec!Ta historia jest tak trudna,tak skomplikowana,ze nawet nie odwazam sie na ten temat dyskutowac.Byli w kazdym razie moi dziadkowie Polakami/dziadek walczyl u Andersa,w polskiej armii.Ale pochodzenie....Dla mnie niewazne.Nigdy tego nie dociekalam i nie mam zamiaru.Mialo to jednak jednak konsekwencje dla naszej rodziny.W czasie socjalizmu.Nie tragiczne...ale byly.
Moj ex-maz...Ma obywatelstwo podwojne.Polskie i niemiecke.Moje corki rowniez.Tylko ja nie :) Mimo ,tego niemieckiego,obecnego meza,nie mam poki co nawet mozliwosci ubiegania sie o takie.Czyli,wybierajac tego ''ktorym sie chwale'',na dlugi czas,odcielam sobie droge,aby takowe obywatelstwo miec.Czyli,czym sie kierowalam?Na pewno nie tym,aby sie tym chwalic,bo to tylko w pewnym sensie utrudnia mi zycie,a nie ulatwia.Taki paradoks...Nie o interes mi chodzilo,ale o to,jakim jest czlowiekiem...Ale dalej...to jak mi sie zechce.Pozdrawiam.:)
30 sierpnia 2017 21:04 / 11 osobom podoba się ten post
Aleksja, pokonałaś wiele przeszkód, a nie dasz sobie rady z pisaniem bloga? Nie wierzę, jesteś silna, demony przeszłości jakoś potrafiłaś przegnać, Twoje życie się powoli układa i co? Dasz się zastraszyć lub sprowadzić do roli jeszcze jednej wiecznie uśmiechniętej kobiety, co to niby żadnych problemów nie ma? Czytam Twoje wypowiedzi i podziwiam Twoją wrażliwość i spostrzegawczość. Czeka mnie również adaptacja w nowym środowisku. Wiele z Twoich spostrzeżen pokrywa się z moimi. Nie mam aż tak ciężkich wspomnień z dzieciństwa, bo urodziłam się w innych warunkach, Za to miałam okazję "naocznie" obserwować wyniszczanie jednej z czterech kultur mojego miasta. Moja uroda wówczas "wskazywała" na niewłaściwe korzenie, ale jakoś przeżyłam.
Teraz często rozmawiam ze znajomymi osobami niemieckojęzycznymi o czasach dawnych, o wojnie, o tym co było później. Tudno jest im tamtą rzeczywistość ogarnąć. Niemcy - moim zdaniem, nie wszyscy, ale duża grupa, ma zakodowany wstyd za to, co się stało, niechętnie o tym rozmawiają. Ale, w rozmowach łatwiej nam się porozumieć, kiedy mówię Danzing, Auschwitz, Birkenau, Königsberg, Breslau. Ja osobiście nie uważam tego za zbrodnię przeciwko polskim piedestałom, których ogólnie mam dość. Oczywiście, szacunek - tak, pamięć - tak, ale ja od dawna widzę w polskiej rzeczywistości tak zwane "przeginanie pały".
Ale to osobny temat.
Tak sobie myślę, że (chyba) rozumiem Twoje rozterki, czeka mnie prawdopodobnie to samo, tyle, że mam łatwieszą sytuację, b mój mąż i młodsza córka będą w zasięgu - będę jeździć do mojego nowego niemieckiego domu w piątki wieczorem, a wracać do pracy w niedzielę późno. Będą mogli przyjeżdżać do mnie. My już rodziny w Polsce nie mamy, a przyjaciól niestety w naszej wiosce "się nie dorobiliśmy", pomimo blisko 20 lat mieszkania. Być może dlatego, że wioska leży na terenie, na który przesiedlano Ukraińców, a oni są społecznością dość zamkniętą. Być może różniliśmy się za bardzo, byliśmy "inni". 
W nowym miejscy nie liczę na nic więcej, jak pokojowe współistnienie i jestem bardzo szczęśliwa, że nie musimy mieszkać w wynajętym mieszkaniu i żyć w obawie, że komuś coś się nie podoba.
Aleksja, pisz, to moja osobista prośba, ja jestem na tym etapie, który masz już za sobą i Twoje wpisy są dla mnie bardzo cenne !
30 sierpnia 2017 21:34 / 11 osobom podoba się ten post
Dziekuje Emilko,bo Twoj post przeczytalam.Nie ze innych nie chce,lub sie boje.Powod jest bardziej prozaiczny.Wlasnie z pracy wrocilam.Lepie sie z potu,bo taki gorac i duchota.W pracy trudno wyrobic,jak po plecach i twarzy pot sie leje,a mieszkancy marudni.
Widze,ze strasznego balaganu mi tu narobiliscie!!! Ale ok! To wszystko bardzo ciekawe na pewno.Wiem,ze pewnie sie wkurze..ale troche adrenaliny tez sie przyda,tym bardziej,ze sama sie prosilam.Przeciez zapewne bez hajtu sie nie obeszlo...no bo jakze. :)
Poczytam sobie,jak nie dzis,to jutro.Ma sie ochlodzic.Z emocji pewnie tez!
Milego wieczoru!
31 sierpnia 2017 14:51 / 23 osobom podoba się ten post
Bywam na forum rzadko. Tego bloga przeczytałam dokładnie. I jest mi wstyd za niektóre wpisy, za złośliwość a i czasami najzwyklejsze i prymitywne chamstwo. Czy zawsze jak komuś zaczyna się lepiej układać to trzeba go od razu tak brutalnie potraktować? I za co...
Jakie to polskie...niestety...
Szanuję Cię bardzo Emilio i dziękuję Ci za te mądre i rozsądne słowa. A Tobie Aleksjo - wszystkiego dobrego w walce z przeciwnościami losu.
31 sierpnia 2017 22:01 / 16 osobom podoba się ten post
Tak Olu,imienniczko moja :)Mnie tez jest wstyd.Nie o mnie tylko chodzi,ale wlasciwie o kazdego,kto odawazy sie pisac bloga,czy nawet napisac cos osobistego.Spotyka sie przede wszystkim z hajtem.Okrutnym,bo liczyl na wsparcie...a tu cos takiego.Nie dziwi mnie,ze likwiduja konta.Kazdy ma swoja wytrzymalosc.Chamstwo jest w modzie.Spotyka sie z akceptacja.Malo tego,czasem wrecz z uwielbieniem!To tak ma byc?Ja po malym,bo malym wkurzeniu ,a o to,/TYLKO O TO/,zdecydowalam,ze nie dam sie chamstwu i frustracji innych.To ich problem,nie moj.Ja nie mam potrzeby wyzywania sie w prostacki sposob na innych.Jesli moge komus pomoc,to na pewno,w miare swoich mozliwosci to zrobie.Jak zawsze.
31 sierpnia 2017 22:18 / 12 osobom podoba się ten post
Ochlodzilo sie,znacznie!W Ka bylo dzis 15 stopni,wczoraj prawie 20 wiecej.   
Tak sobie Basiu Ciebie zacytowalam,bo to moj blog, to w koncu mam prawo.Nie bede komentowac szczegolowo,dlaczego.Jednak,jak mysle,moze nieslusznie,wielka radosc sprawilo Ci,ze mi przywalili.Coz,rozumiem,rozne radosci ludzie maja.Wszystkiego najlepszego!
01 września 2017 01:25 / 13 osobom podoba się ten post
Emilio,specjalnie dla Ciebie zarywam noc :)
Moja mlodsza corka,urodzia sie jako osoba nieslyszaca.Malo tego,bez jednej malzowiny usznej.Na szczescie,diagnoza o calkowitej gluchocie,nie okazala sie calkiem sluszna.Na jedno ucho slyszy w 50 procentach.Malzowine tez udalo sie po wielu operacjach odtworzyc.Aby pomoc dziecku,zrezygnowalam z ksztalcenia,zrezygnowalam z wielu innych rzeczy.Siedzialam kilka lat w domu...i uczylam dziecko mowic.Co zadziwiejace,sama jako 5 latek,nauczyla sie czytac,a znacznie pozniej mowic.Juz z apartatem sluchowym.Poszla do normalnej szkoly,ale 2 lata pozniej,niz inne dzieci.Oplacalo sie!Dzis jest mgr.inzynierem,po Politechnice.Ja przy niej nauczylam sie,tak na wszelki wypadek jezyka migowego i alfabetu Lorna.Jako wolontariuszka pracowalam kilka lat z gluchoniewidomymi-co czyni teraz nadal moja corka...Gdy byla juz samodzielna,a mnie zabraklo kogos do opieki,a z wyuczonego zawodu wypadlam,postanowilam byc opiekunka osob starszych.Pokonczylam wiele kursow...i dobrze zarabialam.Prywatnie.W Polsce.Motywowal mnie tez fakt,ze NFZ finansowal tylko 700zl aparatu sluchowego,a ten ktory potrzebuje moja corka kosztowal wtedy 5 000.Nawinela sie mozliwosc wyjazdu do Niemiec.Jeszcze korzystniejsza finansowo.Skorzystalam...i tak to sie w skrocie zaczelo.
Tak latwo kogos oceniac...malo o nim wiedzac..Ale w sumie sie udalo.I ja jestem szczesliwa i dziecko tez,choc po drodze...trudno bylo.Bardzo trudno.Jednak wszystko mialo swoj sens.To czego sie nauczylam,bardzo w De sie przydalo i dlatego dosc latwo mi bylo sie przystosowac.
Mam jutro popoludniowa zmiane,to sie wyspie :)
01 września 2017 23:22 / 7 osobom podoba się ten post
Przyznam szczerze,tyle ciekawych postow tu sie nagromadzilo...,ze czytam wyrywkowo.No nie nadazam i juz!!
W sumie bede miala fantastyczna lekture.A ze jesien tuz,tuz...:)
Krążąc miedzy kuchnią /a glodna jestem/,a wanna pelna juz wody,nie wiem co wybrac.Bo mecz tez ogladalam...Nie wiedzialam,ze moglam to sobie darowac.
A tak w ogole,to wcale nie o chwalenie sie niemieckim mezem mi chodzi.Chodzilo mi o to,ze mimo wielu przeciwnosci losu,mimo szalonych trudnosci,mimo,ze to strasznie trudne,mimo,ze z hejtem sie spotykamy...warto walczyc o siebie.Potykac sie i wstawac.Sprobowac zycie inaczej urzadzic.Czasami warto bardzo zaryzykowac.Tak,tak...wiem,ze to patos,ale i prawda.Jesli ktos jeszcze pomysli,ze chwale sie swoim niemieckim mezem,to nie to,nie o to mi chodzi.Problemy z porozumiewaniem sie...nie sa czyms,czego nalezy mi zazdroscic.To ogromny problem,z ktorym zmagam sie na codzien.Tak ,na marginesie,nawet poklocic sie porzadnie nie mozna...bo czasem brak mi slow.Mentalnosc...choc podobna,to jednak inna.Nawet poglady polityczne...ktorych nie umiem odpowiednio uzasadnic.Ale,liczy sie czlowiek.Ten z ktorym sie zwiazalam.Nie narodowosc.Jestem szczesliwa.I tym chcialam sie podzielic.Powiedziec,ze mozna,wszystko mozna,jesli sie chce...
Nie moge pominac w swoim blogu,ze mam meza Niemca.Bo po prostu mam.Tak sie zlozylo.Wcale to nie oznacza,ze sie chwale.Nie to jest moja intencja.Jesli wyrazam sie czasem niezrozumiale...to przepraszam.Nie mam problemu z przyznawaniem sie do bledu.Jestem tylko czlowiekiem i mam do tego prawo.Do popelniania bledow.Co do Oswiecimia...widzialam,kilka osob zrozumialo,co chcialam napisac.Dziekuje.
Jutro mam wolne.Bede spac...do poludnia.Albo nawet caly dzien lezec w lozku.W niedziele i caly przyszly tydzien na rano.Ja piernicze,niech te urlopy i ferie w De sie wreszcie skoncza.Oszalec mozna.


02 września 2017 17:28 / 6 osobom podoba się ten post
Mimo,ze mam wolne,to i tak wstalam wczesnie.Nie wiem jak to sie stalo,ze czas tak szybko przelecial :).Teraz wychodzimy,chociaz pogoda burzowa,a temperatura niska.Dzis nie bede po nocach pisac :) Jutro mam ranna zmiane.Milego wieczoru wszystkim zycze.''Czimcie sie''-niezaleznie od...wszystkiego :)
03 września 2017 17:51 / 2 osobom podoba się ten post

Poniewaz (usunięte) mnie natchnął,w dobrym sensie tym razem :),podalam swoj adres mailowy w miejscu odpowiednim.Jesli ktokolwiek ma problemy z uzalezniami :) ,to tez,ale przede wszystkim jest ofiara przestepstwa,potrzebuje pomocy prawnej,psychologicznej,materialnej...i wszelakiej innej,zapraszam do kontaktu.Skontaktuje z odpowiednimi osobami.Po protekcji :)...to zart,ale naprawde takie mozliwosci sa.Ministerstwo Sprawiedliwosci jest jest tego od dawna organizatorem i szefem.Dziala nadal,bo nie o polityke chodzi,czemu wyraz,mimo trudnosci ,ludzie tam pracujacy daja.

Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.