Jak minął dzień 3

21 maja 2019 22:05 / 3 osobom podoba się ten post
Dusia1978

U mnie też dzień minął tak sobie. Cały dzień padało i wiało. Ja chociaż zawsze na krótko chodzę ubrana dzisiaj nawet skarpetki i bluzę założyłam bo mnie gdzieś zimno telepalo. Obiad zrobiłam i nic poza tym. Odwiedziła nas córka babci i mnie wkurzyła. Zrobiła zdziwiona minę, że gdy tydzień temu dała mi na nas dwie 70 euro ja już je wydałam i dziś wolałam nowe geldy. Oczywiście ja się wkurzyłam ale nie dawałam tego po sobie poznać. :nerwowy2: i nic to poszłam do swojego pokoju a jej zostawiłam paragony żeby zobaczyła co było kupowane. Potem zeszłam i pożegnałam się z nią. Oczywiście kasy mi nowej nie zostawiła. Nic to ja się prosiła nie będę. Coś jest tam do jedzenia. A na truskawki czy jabłko mnie staż ze swojej kasy. I zjem sama. Jeśli sytuacja się powtórzy zadzwonię do firmy. Niech sobie to wyjaśniają. Ale wkurzona jestem, że odechcialo mi się nawet tutaj czegokolwiek jeść.  A tak na marginesie ile Wy dostajecie na życie? 

Ja dostaję 50 euro na tydzień, ale tutaj jest jeszcze babci znajoma ,która dwa razy w tygodniu po południu przychodzi i zostaje z babcią, a ja mam wtedy 4 godziny wolne. 
Ta znajoma robi nam też większą część zakupów-ziemniaki,cebulę (dużo używam ),wodę, soki, mięso, te które ja zamawiam no i owoce. To pierwsze miejsce, gdzie owoców jest naprawdę dużo, jeszcze nie zjadłyśmy tych ,które przywiozła w sobotę, a jutro nowa dostawa. I nie są to tylko jabłka i banany,ale bardzo różne-wszystkie jagodowe,ananas,mango,i to,na co mamy aktualnie ochotę. Ona też kupuje chemię, papier i ręczniki. Te 50 euro ja mam na nabiał,pieczywo,wędliny,  no i na to,co akurat mi wpadnie w oko i "mam pomysła"co z tym zrobię .Nawet nie wydam czasami tych 50 w tygodniu, ale zamrażarka była pełna, jak przyjechałam, podobnie jak lodówka .
Pierwszy raz jestem u osoby,która nie ma dzieci,sa tylko jacyś dali krewni, którzy mieszkają daleko. Widzę te różnicę, kiedy to Pdp decyduje o swoich pieniądzach, nikt jej nie poucza, że na coś  za mało czy za dużo  wydaje, nie rozświetla paragonów w poszukiwaniu czegoś, bez czego mogłabym się obejść, a kupiłam. 
21 maja 2019 22:07 / 1 osobie podoba się ten post
Przepraszam za literówki,ale nie sprawdziłam,wiadomo jednak o co się rozchodzi
21 maja 2019 22:47 / 2 osobom podoba się ten post
Luke

No i pada:pada_deszcz: już czwartą godzinę. Dobrze, że przed południem byłem w mieście...
A dzień zakręcony. Kupiłem w sobotę i dziś składniki na zupę Curry Suppe, z kawałkami łososia.Sam szalotki obrał, ja ugotowałem bryję na kostkach warzywnych. Po 16 wparował do kuchni i starkował jeszcze cukinię, na plastry. No i dałem mu gar 10 litrowy:smiech3:,bo taki chciał ,niepotrzebnie...ale
jego kuchnia.Ja powrzucałem wszystko do tego gara,przyprawy też...Z tym curry to były jaja ...w przepisie pisze 2TL, czyli małe łyżeczki do herbaty...podałem ciut mniejszą do kompotu,to kazał podać właściwą,haha. W przepisie stoi...dwie łyżeczki curry, wszak zupa w nazwie ma curry....Tylko jedna ... więc ok,ale i
tak dosypałem jeszcze jedną, jak w przepisie pisze.... Jeszcze troszkę pasty rakowej. Teraz zupa nabiera smaku, jest taka sobie, zobaczymy jutro. Znalazł przepis
sprzed 20 lat, ponoć jakaś krewna go jutro odwiedzi i chciał może udowodnić, że jeszcze jest przydatny itd:-) Sympatyczny,bardzo spokojny, kulturalny gość...tylko jego zagrania odnośnie kuchni, irytujące mnie, sprawiają,że gdyby nie to, mógłbym o tym miejscu powiedzieć...sztela marzeń.
Jutro wrzucę przepis na tę zupę na właściwej stronce...:-)

Luke jak dziadek chce wiadro 20 litrowe to na pewno wie co gada i lepiej od Ciebie spust swojej krewnej zna 
21 maja 2019 22:52 / 2 osobom podoba się ten post
Konwalia08

Luke jak dziadek chce wiadro 20 litrowe to na pewno wie co gada i lepiej od Ciebie spust swojej krewnej zna :smiech3:

Aż syn, który nas odwiedził się, zdziwił się, dlaczego w takim garze dla trzech osób a krewna dużo nie je
21 maja 2019 22:58 / 2 osobom podoba się ten post
Luke

Aż syn, który nas odwiedził się, zdziwił się, dlaczego w takim garze dla trzech osób:smiech3: a krewna dużo nie je:taniec2:

Szykuj krauze na pewno do domu weźmie 
21 maja 2019 22:59 / 2 osobom podoba się ten post
Mleczko

Będę miala czas to wstawię fotkę . Z tym zmiejszaniem zdjęć trochę zachodu jest . Już mi sie nie chce tego robić.:bezradny:

Śliczniutkie te Twoje kotki
21 maja 2019 23:04 / 2 osobom podoba się ten post
Malgi

Śliczniutkie te Twoje kotki :-)

Też tak myślę widzę je oczami wyobrażni
21 maja 2019 23:14 / 2 osobom podoba się ten post
Dusia1978

U mnie też dzień minął tak sobie. Cały dzień padało i wiało. Ja chociaż zawsze na krótko chodzę ubrana dzisiaj nawet skarpetki i bluzę założyłam bo mnie gdzieś zimno telepalo. Obiad zrobiłam i nic poza tym. Odwiedziła nas córka babci i mnie wkurzyła. Zrobiła zdziwiona minę, że gdy tydzień temu dała mi na nas dwie 70 euro ja już je wydałam i dziś wolałam nowe geldy. Oczywiście ja się wkurzyłam ale nie dawałam tego po sobie poznać. :nerwowy2: i nic to poszłam do swojego pokoju a jej zostawiłam paragony żeby zobaczyła co było kupowane. Potem zeszłam i pożegnałam się z nią. Oczywiście kasy mi nowej nie zostawiła. Nic to ja się prosiła nie będę. Coś jest tam do jedzenia. A na truskawki czy jabłko mnie staż ze swojej kasy. I zjem sama. Jeśli sytuacja się powtórzy zadzwonię do firmy. Niech sobie to wyjaśniają. Ale wkurzona jestem, że odechcialo mi się nawet tutaj czegokolwiek jeść.  A tak na marginesie ile Wy dostajecie na życie? 

Ja dostaję 100 na tydzień na żywność, chociaż PDP dwa razy w tygodniu w Tagespflege się stołuje. Tylko kolację je w domu. A na chemię 50 euro w razie potrzeby.
22 maja 2019 06:26 / 3 osobom podoba się ten post
Gusia29

Dzień minął, no właśnie, jak?
Nawet nie umiem określić. Nie był to dzień zły, ale jakiś taki...taki sobie. 
Smętny, można powiedzieć. 
Dla babci, pewnie normalny, bo każdy u niej taki sam, a dla mnie ciągnący się bardzo. 
Od rana szaro,nawet na chwilkę słońce się dzisiaj nie pokazało i praktycznie bez przerwy pada, teraz właśnie przestało. 
Po obiedzie czekałyśmy na Hausärtzta, który przychodzi co 2 tygodnie, ot po prostu zobaczyć, czy wszystko ok .
Dzisiaj, jak na złość się spóźnił ,więc obie o mało żeśmy nie zasnęły czekając na niego. Z tego wszystkiego babcia o 1,5 godz później udała się na drzemkę, a ja razem z nią. Nie to,żeby do jednego łóżka, my jak Paweł i Gaweł, ja na górze, babcia na dole, :-)mój pokój jest dokładnie nad jej pokojem .
Zaglądałam do Was kilka razy, nawet obiecany przepis miałam zamieścić, ale nawet pisać mi się nie chciało. 
Trzy rundki Rummikubika (znacie pewnie,moje wszystkie babcie lubiły w to grać)żeśmy zaliczyły i to jedyne dzisiaj urozmaicenie było. 
Miłego wieczoru jeszcze życzę :-)

Ja ze swoim podopiecznym grałam całe popołudnia w rumi . Graliśmy też na pieniądze , 20 centów za przegrana grę .Podopieczny kochał to . A ja jak miałam dość ogołociłam jego pudełeczko z drobnymi i była przerwa . Też lubie pograć nawet bez kasy . Mój mąż robi taka minę jak idę do niego z rumikiem,  jak moja zmienniczka idąc do podopiecznego . He,he co nie zmienniczko ? To dobra sztela była, spokojna i bez zbędnych stresów .
22 maja 2019 06:30 / 5 osobom podoba się ten post
Mleczko

Ja ze swoim podopiecznym grałam całe popołudnia w rumi:-) . Graliśmy też na pieniądze , 20 centów za przegrana grę .Podopieczny kochał to . A ja jak miałam dość ogołociłam jego pudełeczko z drobnymi i była przerwa . Też lubie pograć nawet bez kasy :smiech2:. Mój mąż robi taka minę jak idę do niego z rumikiem,  jak moja zmienniczka idąc do podopiecznego . He,he co nie zmienniczko ? To dobra sztela była, spokojna i bez zbędnych stresów .

Ja bardzo lubiłam z nim grać, pogadaliśmy przy tym o grzybach i grzybobraniach. Ale ze mną nigdy na pieniądze nie grał - chyba się bał, że przegra wszystko... Chocaż często dawałam mu "fory".
22 maja 2019 06:37 / 3 osobom podoba się ten post
Malgi

Ja bardzo lubiłam z nim grać, pogadaliśmy przy tym o grzybach i grzybobraniach. Ale ze mną nigdy na pieniądze nie grał - chyba się bał, że przegra wszystko... Chocaż często dawałam mu "fory".

A ze mna o grzybach nie gadał . My wojnę przeżywaliśmy codziennie . Już wolałam grać niz walczyć 
22 maja 2019 10:17 / 1 osobie podoba się ten post
Dusia1978

U mnie też dzień minął tak sobie. Cały dzień padało i wiało. Ja chociaż zawsze na krótko chodzę ubrana dzisiaj nawet skarpetki i bluzę założyłam bo mnie gdzieś zimno telepalo. Obiad zrobiłam i nic poza tym. Odwiedziła nas córka babci i mnie wkurzyła. Zrobiła zdziwiona minę, że gdy tydzień temu dała mi na nas dwie 70 euro ja już je wydałam i dziś wolałam nowe geldy. Oczywiście ja się wkurzyłam ale nie dawałam tego po sobie poznać. :nerwowy2: i nic to poszłam do swojego pokoju a jej zostawiłam paragony żeby zobaczyła co było kupowane. Potem zeszłam i pożegnałam się z nią. Oczywiście kasy mi nowej nie zostawiła. Nic to ja się prosiła nie będę. Coś jest tam do jedzenia. A na truskawki czy jabłko mnie staż ze swojej kasy. I zjem sama. Jeśli sytuacja się powtórzy zadzwonię do firmy. Niech sobie to wyjaśniają. Ale wkurzona jestem, że odechcialo mi się nawet tutaj czegokolwiek jeść.  A tak na marginesie ile Wy dostajecie na życie? 

Bo często rodziny myślą może że wszystko jednak kosztuje albo że to może my powinniśmy żywić podopiecznych. A najlepiej byłoby żebyśmy im płacili za możliwość opieki nad ich rodzicem :)
22 maja 2019 11:05 / 2 osobom podoba się ten post
pulpecja86

Bo często rodziny myślą może że wszystko jednak kosztuje albo że to może my powinniśmy żywić podopiecznych. A najlepiej byłoby żebyśmy im płacili za możliwość opieki nad ich rodzicem :)

Powiem chociaż żebyś nie wzięła tego do siebie "takiego wala...". 
22 maja 2019 11:32 / 2 osobom podoba się ten post
Dusia1978

Powiem chociaż żebyś nie wzięła tego do siebie "takiego wala...". :nerwowa1::nerwowa1::nerwowa1:

jak Polska całaPolacy górą
22 maja 2019 11:42 / 4 osobom podoba się ten post
Dziś rano dostałam wiadomość od taty o śmierci mojej cioci ( siostry mamy ) od wielu lat chorowała na raka mózgu . Najpierw był guz po operacji okazało się że będą przerzuty .. doszła cukrzyca i inne dolegliwości w zeszłym tygodniu trafiła do szpitala bo przewróciła się i złamała biodro była w Elblągu na operacji ale wczoraj wieczorem źle się czula , nie wiem dokładnie i podjęto decyzję o transporcie do szpitala w Olsztynie i tam dziś nad ranem o 4 zmarła .. kobieta w kwietniu skończyła 60 lat ..
Mój chłop zostawił w pracy lub zgubił telefon
Teraz nie ma z nim kontaktu i nie wiadomo czy ktoś już sobie wziął czy leży gdzieś w szafce ..
Co za dzień ..
); ?>
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.