Praca a rozłąka z rodziną

04 lutego 2017 12:25 / 9 osobom podoba się ten post
IGGA

Samotne byłyśmy juz zanim podjęłyśmy decyzje o pracy w Niemczech. Żadna z nas nie przyjechała do pracy w opiece z luksusu jaki miała w Polsce. Różne powody ale nie luksus.Te wszystkie kontakty na skype, innych komunikatorach z czasem stają się nawet uciążliwe. o czym można klepać.? Opowiadanie o szczęściu jakie budujemy w Polsce, jak czeka na nas rodzina to nasza wyobraźnia. Czekają na pieniądze, ale nie na nas. Sąsiedzi się śmieją  pojechała tyłko niemcom tyłki wycierać. Chociaż mamy tych eurasków sporo to w Polsce jesteśmy te co tyłki Niemcom podcierają a w Niemczech jesteśmy opiekunkami z Polski. W Polsce wydaje nam się że jesteśmy niezastapione, szarpiemy sie w czasie naszego wolnego, porządki obiadki dla zaniedbanej rodziny. A rodzina tylko odlicza dni kiedy wyjedziemy. Kochane, żaden normalny i kochający facet nie wyśle swojej żony w nieznany świat aby forsę zarabiała i przejęła rolę zaradnego faceta.
Lekarstwo na taką sytuację jest tylko jedno, stać sie egoistką, mysleć o sobie.  
Miłej soboty. Zróbcie coś tylko dla siebie.

Racja.Pięknie,ładnie.Dwa,trzy dni i potem wszyscy wracają do swojego rytmu dnia.Nie usłyszałam stanowczego nie.Zostań jakoś to będzie.Sama zwolniłam się z pracy w Polsce ,bo była deską ratunku za marne grosze.Na pracę w banku w którym całe źycie pracowałam już nie mogłam liczyć.Ta z której się zwolniłam to była deską ratunku.
I jestem jak gość w domu.Niby u siebie ,a nie u siebie.Bo w miesiąc wszystkiego nie ogarnę.I wszystko się tak rozmazuje.
Przez parę lat wszyscy byli ważni tylko nie ja.Koniec z tym .Ja jestem najważniejsza.Muszę być zdrowa,jakoś funkcjonować,bo bankomat kasę musi mieć.Tak chyba jesteśmy traktowani jeśli stanowczo nie powiemy nie.
04 lutego 2017 12:41 / 1 osobie podoba się ten post
IGGA

Pokazujesz że dajesz radę. Ale nie rozumiem z czym tak sobie świetnie radzisz.
Dla istoty myślącej, sprawnej fizycznie nie ma chyba żadnych ograniczeń, poradzi sobie w każdej sytuacji. 
Nie wierzę, że są kobiety, które wyjeżdżają z domu, w którym jest ukochany facet, dzieci  często już wnuki,robia to z zadowoleniem. To jest coś okropnego jaki zgotowali nam los nasi najbliżsi. Dla mnie facet, który pozwala żonie jechać do pracy w opiece i siedzieć 24/ dobę ze starym schorowanym człowiekiem jest potworem Napewno nie ma za kim po nocach tęsknić. 
Ludzie, którzy nam ubliżają mówiąc że tyłki podcieramy są bezmyślnymi istotami. Oni nas jeszcze dobijają. a jeszcze jak sie trafi nam taki idiota, który publicznie opowiada, że on nam nie każe do niemiec wyjeżdżać zarabiać a na przelew nie może sie doczekać to nawet przez moment się nie zastanawiajćie, żednych pieniędzy do Polski. Odwiedźcie lepiej biuro podróży i zafundjcie sobie wakacje.I nie bedziecie myślały o samotności . Zdrowy egoizm jest najlepszym lekarstwem na taka sytuację.

Nie ocenial bym facetów aż tak...jest różnie uwierz mi...Ileż to razy mówiłem: a po cholerę Ci ta praca w DE?...A bo muszę kasę zarobić!...Mało Ci? Do grobu ją weźmiesz?...Nie, ale załozyłam coś sobie i zrealizuję...No to nie czekalem a sam też to robię w DE... A czasem naprawdę trudno sobie poradzić z dwoma osobami na wóżku, gdy trzeba jechać z oboma naraz do lekarza a przed sobą masz transfery na windę potem na drugie wózki potem do auta wóżkiem itd itd...Oczywiście na miejscu u lekarza ta sama "zabawa"...a po powrocie znowu "zabawa"...a na koniec PDP w nerwach, bo zmęczony uderzy Cię po twarzy...
A Ty przecież nie oddasz, bo On to robi w wyniku choroby ( i trzeba to zrozumieć)... i tlumaczyć...tłumaczyć... 
04 lutego 2017 13:14 / 6 osobom podoba się ten post
teresadd

Racja.Pięknie,ładnie.Dwa,trzy dni i potem wszyscy wracają do swojego rytmu dnia.Nie usłyszałam stanowczego nie.Zostań jakoś to będzie.Sama zwolniłam się z pracy w Polsce ,bo była deską ratunku za marne grosze.Na pracę w banku w którym całe źycie pracowałam już nie mogłam liczyć.Ta z której się zwolniłam to była deską ratunku.
I jestem jak gość w domu.Niby u siebie ,a nie u siebie.Bo w miesiąc wszystkiego nie ogarnę.I wszystko się tak rozmazuje.
Przez parę lat wszyscy byli ważni tylko nie ja.Koniec z tym .Ja jestem najważniejsza.Muszę być zdrowa,jakoś funkcjonować,bo bankomat kasę musi mieć.Tak chyba jesteśmy traktowani jeśli stanowczo nie powiemy nie.

Jestem na początku drogi,przez którą wiele z Was przeszło.Jestem tu z Wami,bo pokazujecie mi "światełko w tunelu'.Trudno,takie życie,czasu się nie cofnie,ale trzeba szanować czas,który nam pozostał i będę w tym co robię, myślała teraz o sobie.
04 lutego 2017 13:22 / 1 osobie podoba się ten post
Helena2311

Jest mi obojętne co o mnie myślą moi sąsiedzi-olewam,to sikiem prostym.Jedno jest pewne,że co niektórzy zazdroszczą mi kasy.Ci co mi się nie kłaniali,nagle mnie zauważają.Egoistką się zrobiłam.Sporo dla siebie zrobiłam.Miałam niewyparzony język,ale teraz to nawet samą siebie zaskakuję.Jeśli czegoś nie chcę,to żadna siła mnie do tego nie zmusi.Byłam zołzą,jestem zołzą i zostanę...bo tak mi dobrze.:lol2: 

Wg nowej definicji, wyszło, żem ja też zołza z własnym "niezbędnikiem" 
04 lutego 2017 13:23 / 12 osobom podoba się ten post
ewa59

Dla mnie najlepsze bo śpię i nie myślę.....A w dzień odzywa się tęsknota za rodziną, znajomymi, ukochanym psem.....Gdzieś to życie prawdziwe toczy się obok a ja w nim nie uczestniczę......

Co nam po komunikatorach i telefonach jak nocami musimy spac sami z poduszka przycisnieta do piersi? Nic nam nie zastapi osob, ktore kochamy. Czy jest na to jakies wyjscie? Nie ma, tak dlugo, jak dlugo wyjezdzam, jakas czesc nas bedzie samotna, jak samotny wojownik, ktory po kolejnej bitwie z zyciem wraca do domu i do tego co kocha. Czy ja wyjjezdzam dla pieniędzy? Pewnie, ze tak a za czym innym miałabym jechac, pozostawiajac tych ktorych kocham. Czy oni to doceniają? U mnie doceniaja ale kiedys nie doceniano wiec postanowilam zmienic to. Raz zimna jak stal, raz goraca jak ogien ciagle przybieram swoje ubranie i mowie sobie, ze kiedys te wyjazdy sie skoncza i wreszcie bedziemy tylko razem. Nie mozna byc ofiara losu i dawac sie wykorzystywac. Ile ludzi wyjezdza bez celu i przepierd…a cala kase i ponownie wyjezdza i tak w kolko! Zeby wyjezdzac trzba miec leb na karku!! Trzeba miec konkretny cel bo inaczej ta praca zabierze nam cale zycie a czasu nie wroci i wtedy sa pretensje i wyrzuty do całego swiata. Masz cel i wiesz czego chcesz od zycia to to bierzesz nie dajesz soba kierowac i pomiatac. W moim wczesniejszym zwiazku bylam jak ta szmata do wycierania podlogi i zarabiania kasy, wysylanie przelewow i ciagle malo. Teraz juz tak nie jest, zrobilam zyciowa rewolucje, rozwiodlam się i ciesze sie, ze mam te prace bo ona pomaga mi spelniac wieksze i mniejsze marzenia. OOOOO! Taka moja storry.
I nie kierujcie sie naszymi historiami bo kazdy ma swoja i kazdy jest kowalem wlasnego losu no chyba ze odda paleczke w inne rece.
04 lutego 2017 13:37 / 4 osobom podoba się ten post
EwaR65

Co nam po komunikatorach i telefonach jak nocami musimy spac sami z poduszka przycisnieta do piersi? Nic nam nie zastapi osob, ktore kochamy. Czy jest na to jakies wyjscie? Nie ma, tak dlugo, jak dlugo wyjezdzam, jakas czesc nas bedzie samotna, jak samotny wojownik, ktory po kolejnej bitwie z zyciem wraca do domu i do tego co kocha. Czy ja wyjjezdzam dla pieniędzy? Pewnie, ze tak a za czym innym miałabym jechac, pozostawiajac tych ktorych kocham. Czy oni to doceniają? U mnie doceniaja ale kiedys nie doceniano wiec postanowilam zmienic to. Raz zimna jak stal, raz goraca jak ogien ciagle przybieram swoje ubranie i mowie sobie, ze kiedys te wyjazdy sie skoncza i wreszcie bedziemy tylko razem. Nie mozna byc ofiara losu i dawac sie wykorzystywac. Ile ludzi wyjezdza bez celu i przepierd…a cala kase i ponownie wyjezdza i tak w kolko! Zeby wyjezdzac trzba miec leb na karku!! Trzeba miec konkretny cel bo inaczej ta praca zabierze nam cale zycie a czasu nie wroci i wtedy sa pretensje i wyrzuty do całego swiata. Masz cel i wiesz czego chcesz od zycia to to bierzesz nie dajesz soba kierowac i pomiatac. W moim wczesniejszym zwiazku bylam jak ta szmata do wycierania podlogi i zarabiania kasy, wysylanie przelewow i ciagle malo. Teraz juz tak nie jest, zrobilam zyciowa rewolucje, rozwiodlam się i ciesze sie, ze mam te prace bo ona pomaga mi spelniac wieksze i mniejsze marzenia. OOOOO! Taka moja storry.
I nie kierujcie sie naszymi historiami bo kazdy ma swoja i kazdy jest kowalem wlasnego losu no chyba ze odda paleczke w inne rece.

no tak ..p r a w d a.. cel wyjazdów jest również bardzo istotny....do osiągniecia mojego brakuje mi jeszcze jakiś 10 tysiaków eur czyli okolo 7-8 miesiecy jeszcze buuuu o innych sprawach się nie wypowiadam bo to temat  O c e a n   jest ....

p.s zaprosiłam ATomka ze Stefanem na twoja impre powitalną dzisiaj
04 lutego 2017 13:42 / 2 osobom podoba się ten post
Dziewczynka.z

no tak ..p r a w d a.. cel wyjazdów jest również bardzo istotny....do osiągniecia mojego brakuje mi jeszcze jakiś 10 tysiaków eur czyli okolo 7-8 miesiecy jeszcze buuuu:-) o innych sprawach się nie wypowiadam bo to temat  O c e a n   jest ....:-)

p.s zaprosiłam ATomka ze Stefanem na twoja impre powitalną dzisiaj :-)

Dzisiaj moja impreza?! Swietnie a w ktorym temacie bedzie bo jak znam zycie przegapie tak jak ostatnio.
04 lutego 2017 15:32 / 2 osobom podoba się ten post
margaritka59

Wg nowej definicji, wyszło, żem ja też zołza:-( z własnym "niezbędnikiem" :lol3:

Witam Cię w Klubie.
04 lutego 2017 17:50 / 3 osobom podoba się ten post
IGGA

Na jednym kontrakcie nie podcierasz, na drugim podcierasz. Za gwiazdę to nie robisz w Niemczech i nie ma co wymyślać że jest inaczej. Nie dochodzisz do podopiecznej na kilka godzin, tylko siedzisz 24 godz. Mówią prawdę. Czy się wstydzić? nie, mozna w życiu robic wszystko.Ważne jest co my o sobie myślimy i jak sami siebie oceniamy.Czy warto ponosic taką cenę? To wszystko zależy od naszych priorytetów.
Ja napisałam o sobie, ja umiem czekać, ale nie chciałam czekać. facet, który pozwala kobiecie pracować w takich warunkach jest beznadziejny.a z beznadziejnym nie ma co przyszłości układać. Ja mam takie zdanie. Nie ma za kim tęsknić, beznadzeja nas otaczała. 

Igga, nawet gdybym w Pl była i miałabym więcej, to nie chciałabym być Gwiazdą.  
04 lutego 2017 18:06 / 2 osobom podoba się ten post
Nugatka

Igga, nawet gdybym w Pl była i miałabym więcej, to nie chciałabym być Gwiazdą.  

no za to,to cie usciskam 
04 lutego 2017 19:58 / 7 osobom podoba się ten post
Ja w sprawie bankomatu... Właśnie na ostatnim postoju próbowano mnie przekonać, że czymś takim tylko jestem... Moje pieniądze płyną właściwie tylko w jednym kierunku, ale tak wyszło ... Ktoś kiedyś napisał mi kiepski scenariusz na to życie.., ale jak patrzę ile w ciągu tych kilku lat zmieniło się dzięki temu, że zarabiam to mam to w d.pie... Dla mnie to robię swoje w tym popieprzonym świecie, a prawo mam zgodnie z rolą społeczną jakiej się podjęłam... Działam zgodnie z tym prawem, czyli nie łamię prawa... P.S. Swoją kartę do bankomatu dałam w powołane ręce, teraz dostaje tylko sms jak mi z karty ubywa... I wierzcie mi, że mi to lata... I dobrze mi z tym... Dodam jeszcze, że to pieniążek rządzi światem, a ja tylko nie próbuje rzadzić pieniążkiem ...
04 lutego 2017 22:22 / 15 osobom podoba się ten post
Ponieważ w tym wątku mnie nerwy ponieśli, to tutaj również wracam. I chyba z dwóch powodów, jeden - dałam kiedyś sobie słowo, że nie odejdę, bo to jest również forum "moje", a drugi powód - IGGA, temat, który tu poruszyłaś. 
Czym lub kim jesteśmy dla swoich rodzin? Tyle odpowiedzi, ile jest tu nas i ludzi pracujących w opiece i innych zawodach. Nic nie da się tutaj zaszufladkować. Są ludzie, wyjeżdżają za pracą, której w PL nie jest za dużo, szczególnie jako tako dobrze płatnej, mają takie, czy inne potrzeby, sytuacje, problemy, długi, chcą lepiej żyć, dać dzieciom więcej, tysiące przyczyn. Dla mnie, osobiście dla mnie, jedno jest ważne - wzajemny szacunek w rodzinie i jasne określenie potrzeb, następnie podjęcie decyzji. U mnie akurat nie ma czegoś takiego, że jestem tylko od zarabiania, wszelkie decyzje dotyczące naszej rodziny nadal są podejmowane wspólnie, cóż, trudno, za pomocą Skypa. Przez wiele lat mój mąż utrzymywał dzieci i mnie ciężko pracując. Z róznych powodów sytuacja od paru lat się odwróciła i teraz ja dostarczam kasę, ale nidgy w życiu bym chyba nie wytrzymała, gdyby mnie ktokolwiek traktował jedynie jako bankomat. W takiej atmosferze raczej nie dałabym rady funkcjonować i pomyślałabym bardzo radykalnie o sobie - aż do rozstania się z toksyczną rodziną. Wiem, że ja dałabym sobie radę. 

04 lutego 2017 22:53 / 5 osobom podoba się ten post
emilia

Ponieważ w tym wątku mnie nerwy ponieśli, to tutaj również wracam. I chyba z dwóch powodów, jeden - dałam kiedyś sobie słowo, że nie odejdę, bo to jest również forum "moje", a drugi powód - IGGA, temat, który tu poruszyłaś. 
Czym lub kim jesteśmy dla swoich rodzin? Tyle odpowiedzi, ile jest tu nas i ludzi pracujących w opiece i innych zawodach. Nic nie da się tutaj zaszufladkować. Są ludzie, wyjeżdżają za pracą, której w PL nie jest za dużo, szczególnie jako tako dobrze płatnej, mają takie, czy inne potrzeby, sytuacje, problemy, długi, chcą lepiej żyć, dać dzieciom więcej, tysiące przyczyn. Dla mnie, osobiście dla mnie, jedno jest ważne - wzajemny szacunek w rodzinie i jasne określenie potrzeb, następnie podjęcie decyzji. U mnie akurat nie ma czegoś takiego, że jestem tylko od zarabiania, wszelkie decyzje dotyczące naszej rodziny nadal są podejmowane wspólnie, cóż, trudno, za pomocą Skypa. Przez wiele lat mój mąż utrzymywał dzieci i mnie ciężko pracując. Z róznych powodów sytuacja od paru lat się odwróciła i teraz ja dostarczam kasę, ale nidgy w życiu bym chyba nie wytrzymała, gdyby mnie ktokolwiek traktował jedynie jako bankomat. W takiej atmosferze raczej nie dałabym rady funkcjonować i pomyślałabym bardzo radykalnie o sobie - aż do rozstania się z toksyczną rodziną. Wiem, że ja dałabym sobie radę. 

Emilia, bardzo się cieszę, że jesteś z powrotem.
04 lutego 2017 22:56 / 1 osobie podoba się ten post
emilia

Ponieważ w tym wątku mnie nerwy ponieśli, to tutaj również wracam. I chyba z dwóch powodów, jeden - dałam kiedyś sobie słowo, że nie odejdę, bo to jest również forum "moje", a drugi powód - IGGA, temat, który tu poruszyłaś. 
Czym lub kim jesteśmy dla swoich rodzin? Tyle odpowiedzi, ile jest tu nas i ludzi pracujących w opiece i innych zawodach. Nic nie da się tutaj zaszufladkować. Są ludzie, wyjeżdżają za pracą, której w PL nie jest za dużo, szczególnie jako tako dobrze płatnej, mają takie, czy inne potrzeby, sytuacje, problemy, długi, chcą lepiej żyć, dać dzieciom więcej, tysiące przyczyn. Dla mnie, osobiście dla mnie, jedno jest ważne - wzajemny szacunek w rodzinie i jasne określenie potrzeb, następnie podjęcie decyzji. U mnie akurat nie ma czegoś takiego, że jestem tylko od zarabiania, wszelkie decyzje dotyczące naszej rodziny nadal są podejmowane wspólnie, cóż, trudno, za pomocą Skypa. Przez wiele lat mój mąż utrzymywał dzieci i mnie ciężko pracując. Z róznych powodów sytuacja od paru lat się odwróciła i teraz ja dostarczam kasę, ale nidgy w życiu bym chyba nie wytrzymała, gdyby mnie ktokolwiek traktował jedynie jako bankomat. W takiej atmosferze raczej nie dałabym rady funkcjonować i pomyślałabym bardzo radykalnie o sobie - aż do rozstania się z toksyczną rodziną. Wiem, że ja dałabym sobie radę. 

Ja musialam zmienic meza i da sie przeciez silne jestesmy i koniec, koncow i tak potrafimy zadbac o siebie.
04 lutego 2017 22:59 / 4 osobom podoba się ten post
Ellax2

Emilia, bardzo się cieszę, że jesteś z powrotem.

Dzięki, "obawiam się", że więcej razy mnie nerwy już nie puszczą, jak to niejaki Wiech mówił.