Szkoda, ze nie wierzycie mi, bylemu, kilkuletniemu sprzedawcy, nie trzeba wiele egzekwowac, mialam takie przypadki, ze mi ktos oswiadczenie dal. A, sama jestem tez klientem, wiec..... Tez sie nie daje.
Szkoda, ze nie wierzycie mi, bylemu, kilkuletniemu sprzedawcy, nie trzeba wiele egzekwowac, mialam takie przypadki, ze mi ktos oswiadczenie dal. A, sama jestem tez klientem, wiec..... Tez sie nie daje.
Jest federacja praw konsumenta, idziesz mowisz o problemie i Ci na pewno pomoga. Tak pracowalam w duzej korporacji, tam nie bylo mowy o bledach, ze np. Klient nie dostal paragonu (grozi za to kara 5000 zl), ale male sklepiki zazwyczaj machlojki robia, wiec postraszyc i zadziala. Ich tez obowiazuje prawo handlowca, tak jak nas prawo konsumenta
Andrea, nie wiem czy mam prawo wyrazic swoje zdanie....
Mysle, ze ja bym nie skorzystala z tej oferty, poniewaz: jesli wspolpracujesz z ta koordynatorka dlugo, zabierzesz im klienta i stracisz dobry kontakt, bo predzej czy pozniej ona i tak o tym sie dowie, a siostry.... Kiedys umra i praca sie skonczy i bedziesz musiala sama w tym tkwic. Wybor Twoj, czy gra jest warta swieczki?
Andrea, nie wiem czy mam prawo wyrazic swoje zdanie....
Mysle, ze ja bym nie skorzystala z tej oferty, poniewaz: jesli wspolpracujesz z ta koordynatorka dlugo, zabierzesz im klienta i stracisz dobry kontakt, bo predzej czy pozniej ona i tak o tym sie dowie, a siostry.... Kiedys umra i praca sie skonczy i bedziesz musiala sama w tym tkwic. Wybor Twoj, czy gra jest warta swieczki?
Aniołku, ja Ci wierze że w duzych korporacjach moze tak być, napisałam przecież. W normalnych sklepach tak nie ma, nie raz reklamowałam i nie raz przyjmowałam reklamacje.
Ale w malym sklepiku tez pracowalam, tym bardziej sie trzeba pilnowac. Widzisz, kazda z nas ma w tym kierunku doswiadczenia, ja na pewno bym nie odpuscila. Przyklad: facet ma sklepik ze sportowa odzieza, bierze od firm produkty i sprzedaje. Przypominam, prywatny sklepik. Kupuje kurtke Campusa za ok. 450 zl. Po jakims czasie ( 2-3 miesiecy) rekaw pod prawa pacha poprol sie. Kurtka poszla do reklamacji. Zszyli. Po kilku miesiacach to samo w tym samym miejscu, poszlam zareklamowac. Pan mowi, ze juz jest po terminie, u niego jest tylko na rok jesli chodzi o reklamacje. Wiec ja mowie, ok, prosze mi napisac na formularzu reklamacyjnym, dlaczego pan odrzuca reklamacje, bo ja ide z tym do sadu. Pan kurtke przyjal, naprawil, ale ja juz wiecej nic u niego nie kupilam i nie kupie.
Mowa o komputerach i laptopach,ja ciut z innej beczki.
Federacja praw konsumenta-hahahahahahahah:D:D:D:D:D:D:D:D Dokladnie tak- hahahahahahahahaha:D:D:D:D
Kiedys kupilam buty,pare lat temu,rozwalily sie po tygodniu.Poszlam do sklepu,pokazalam paragon i zadalam wymiany lub naprawy.Powiedziano mi ,ze to z mojej winy i reklamacja nie bedzie uwzgledniona:(Poszlam do Rzecznika praw konsumenta i...........Trwalo to jakis rok,od Annasza do Kajfasza,po czym dostalam pismo,ze butow nie ma i kasy tez nie dostane,bo.......Bo wlasciciel sklepu sie zmienil,a tamtem przepadl jak kamien w wode:(O i masz to co chcialas-tak sobie pomyslalam,kasa(150 zl)poszla w las,Rzecznik okularnik rozlozyl rece,a ja stracilam nerwy, czas i pieniadze:(
Troche nie na temat,ale bez przesady,juz tyle razy dostalam po glowie od naszych instytucji ze .....ehhhhhhhh:( Szkoda gadac:(
Tutaj już piszesz o czymś innym... Paragon miałaś?
No, tak i tak bywa. Jesli buty rozwalily Ci sie po tygodniu, mialas prawo zazadac zwrotu gotowki (od zakupu do 6 miesiecy). Ale swinie bywaja
A, na podstawie czego zlozylam reklamacje? Daje przyklad jak prywatne sklepiki oszukuja, w calej uni europejskiej jest na dwa lata, a facet wymyslil sobie, ze na rok.