Na wyjeździe #3

22 września 2013 09:28
Są też takie Andrejka, co po wózkach pod sklepem zbierają paragony....................mało widziałaś kochana:)
22 września 2013 09:33 / 1 osobie podoba się ten post
Annika

A ja mam tutaj prawdziwą musztrę. Mój mąż by się tutaj nadał, bo on przyzwyczajony do tego. Moja praca tutaj polega na otwieraniu i zamykaniu. Już wspominałam, ze nie mam za dużo tutaj do roboty, więc mogę sobie czytać, siedzieć na internecie, babcia nie jest absorbująca. Ale cały czas muszę uważać na drzwi... Tutaj oczywiście jest na dole ogrzewanie centralne, ale babcia z racji oszczędności strasznie uważa, aby czasami nie było za ciepło i aby to ciepło się nie marnowało...Więc cały czas słyszę drzwi " zu". Słyszę to kilkanaście razy w ciągu dnia. A jak się spóźniłam z tą czynnością , to się mnie zapytała, czy my w Polsce drzwi nie mamy. Powiedziałam, że mamy, ale nie musimy ich tak zamykać cały czas, bo nie oszczędzamy tak i u nas w całym mieszkaniu jest ciepło... Tutaj dochodzi druga sprawa. Kolejna oszczędność na cieple....Zabawa zaworami od kaloryferów. Babcia ma u siebie odkręcony kaloryfer cały czas i naturalnie cały czas drzwi "zu", w kuchni kaloryfer powinien być też zamknięty, a na tą chwilę jak ona je śniadanie w kuchni, to lepiej jest odkręcić największy palnik z gazem, bo szybciej się nagrzeje i oczywiście drzwi "zu". Tutaj, gdzie ja siedzę w dużym pokoju, kaloryfer powinien być na null cały czas, aż do momentu, gdy ona będzie oglądać telewizję. Wtedy to, godzinę wcześniej, powinnam ogrzać pokoik, a po skończonym oglądaniu, momentalnie zakręcić i tak do następnego dnia. Powiedziałam, że od tego manewrowania, to jeszcze trochę i będzie musiała sobie nowe zawory kupić. A ja to ogólnie powinnam się cieplej ubierać, jak mi jest zimno. Oczywiście nie jest mi zimno, bo kaloryfer w pokoju jest odkręcony i mam cieplutko. Babcia zagląda tutaj tylko, gdy ogląda wieczorem wiadomości i jakiś film. To "zu"i "auf", to mi się już po nocach śni... :-)

Nasze babuszki widzę z tej samej bajki albo na tym samym kursie obsługi kaloryferów były:):):)U mnkie to samo::) Zu und aus,na okragło,i co chwila latam do przybudowki gdzie piec stoi od CO -sprawdzac ile oleju został i jaka temperatura.:):):)Babuszka dba o moją linię:)
22 września 2013 09:33 / 2 osobom podoba się ten post
Andrea - To teraz czekaj, aż rozdzwonią się telefony do Ciebie z prośbą o powrót.
22 września 2013 09:43
kasia63

Nasze babuszki widzę z tej samej bajki albo na tym samym kursie obsługi kaloryferów były:):):)U mnkie to samo::) Zu und aus,na okragło,i co chwila latam do przybudowki gdzie piec stoi od CO -sprawdzac ile oleju został i jaka temperatura.:):):)Babuszka dba o moją linię:)

Ja za to u siebie na górze (mam całe piętro do dyspozycji), nie mam centralnego ogrzewania. Urządzony jest tylko mój pokoik i łazienka, reszta pomieszczeń to takie jest pusta lub jest tam zbieranina wszelakich niepotrzebnych już rzeczy.... W kazdym razie nie ma ogrzewania. U mnie w pokoiku stoi piecyk elektryczny, gdyby babcia wiedziała, ze on w zasadzie  jest cały czas załączony...  Nie mam innego wyjścia, tam jest bardzo zimno, mury nie są ogrzane. Na poczatku załączałam na noc, wtedy kiedy tam byłam... ale nie mogłam spać, bo ten piecyk "strzela" i jest tak co chwilkę : strzał i błysk . Mogę oczy zamknać i nie będę tego widzieć, ale  nie słyszeć się nie da. I tak mnie o 6 rano dzwony koscioła  co kwadrans budzą . Teraz piecyk załaczony jest , jak mnie nie ma, niech sobie strzela... za to jak przychodzę jest tak cieplutko i przytulnie.... Piecyk wyłączam wtedy i wskakuje na kołderkę, a w miarę tego, jak robi się chłodniej, to coraz bardziej się pod nią zaszywam .
22 września 2013 09:43
Fajek nie miała, bo myślała, że z kasy babci będzie sobie kupować.... ręce opadają.
22 września 2013 10:03
Kochana Andreo: jak widzisz, oprocz fajnych zmienniczek jest wiele takich, hmm, mniej ciekawych. Halasliwosc, przeklinanie, dopytywanie ... W sumie, jak jestem na wyjezdzie to unikam kontaktow z rodaczkami, tak na wszelki wypadek. Nawet tu zdazalo mi sie uszy zatykac (wirtualnie) slyszac bogaty slownik w sklepie ... Tak jakos glupio mi w tym momencie jest ...
 
A tak ogolnie - milego wypoczynku, baw sie dobrze, meza zagon do gotowania, a co tam ! Mowiac prawde - moj slubny wygania mnie z kuchni, kiedy jestem na urlopie. Mowi, ze nie po to przyjechalam, zeby przy garach stac, a w glebi ducha chce sie pochwalic nabytymi zdolnosciami. Coz, chwale Go pod niebiosa - zreszta ma dar do gotowania !
22 września 2013 10:11
Tez tak mam, po tylu latach, kiedy bylismy prawie 24 godziny dzien w dzien razem, teraz te wyjazdy "cuda" czynia. Nie wspominam juz o mlodszej - Jej jest tez ciezko, ale na szczescie na skypie moze sie wygadac.
22 września 2013 11:12 / 5 osobom podoba się ten post
W piękny niedzielny poranek przodownice pracy obrobiły tyłek anonimowej zmienniczce. Wiemy juz o niej wszystko. W bardziej brudny sposób już nie można. Nawet zrobiono z niej zlodziejkę, będzie kupować papierosy za pieniądze babci. W internecie nikt nie jest anonimowy i nie byłabym wcale zaskoczona, gdyby kiedyś któraś z pań miała naprawde kłopoty przez takie pomówienia.
Nie wspomnę juz o tym, że można po powrocie usłyszeć, że jest siostrom przykro, ale z tą opiekunką czują sie lepiej i małe dziękuję. Czy wstydzić sie koleżanek Polek, czy uciekać na druga stronę jezdni?
Ja rozmawiam z każdą spotkaną tutaj moją rodaczką. Może i przeklinaja, może tak. Ja tego nie słyszę.
Przyjemnej niedzieli wszystkim paniom życzę. :)
22 września 2013 11:32
IGGA

W piękny niedzielny poranek przodownice pracy obrobiły tyłek anonimowej zmienniczce. Wiemy juz o niej wszystko. W bardziej brudny sposób już nie można. Nawet zrobiono z niej zlodziejkę, będzie kupować papierosy za pieniądze babci. W internecie nikt nie jest anonimowy i nie byłabym wcale zaskoczona, gdyby kiedyś któraś z pań miała naprawde kłopoty przez takie pomówienia.
Nie wspomnę juz o tym, że można po powrocie usłyszeć, że jest siostrom przykro, ale z tą opiekunką czują sie lepiej i małe dziękuję. Czy wstydzić sie koleżanek Polek, czy uciekać na druga stronę jezdni?
Ja rozmawiam z każdą spotkaną tutaj moją rodaczką. Może i przeklinaja, może tak. Ja tego nie słyszę.
Przyjemnej niedzieli wszystkim paniom życzę. :)

Nie tylko opiekunki tak przeklinają. W pewnym mieście w sklepie spotkałam małzeństwo z dzieckiem, które się kłóciło i przeklinało. Na koniec każde poszło do innej kasy. Ja wszystko rozumiałam. Aż uszy więdły....Pewnie myśleli że nikt tego nie rozumie, bo są w Niemczech? Niemcy też przeklinają, ale nie spotkałam jeszcze na ulicy czy w sklepie tak wulgarnych osób i odzywających się tak jak ta polska opiekunka, którą kiedyś spotkałam. Może za mało widziałam albo jestem przewrażliwiona? Ja sadzę, że szczególnie opiekunka powinna świecić przykładem? Jeżeli taka osoba idąc ulicą tak przeklina i nie ma ku temu żadnego powodu, to co robi w zaciszu domowym jak ją ktoś poddenerwuje np. podopieczny? Z drugiej strony może faktycznie takie osoby mają hamulce, gdy zajmują się podopiecznymi? Tego ze 100% pewnością nie można stwierdzić.
22 września 2013 12:11 / 1 osobie podoba się ten post
MeryKy jak sie trzymasz??? Co z podopiecznym?? pozdrawiam
22 września 2013 12:30
magmab

MeryKy jak sie trzymasz??? Co z podopiecznym?? pozdrawiam

No cóz nic sie nie zmienia. Może PDP trochę chudszy widze ja ręce są coraz cieńsze. Obmyłam zmieniłam bielizne. Chociaż się buntował bo nie ma siły. No i pranie już w suszarce bo oczywiście pościel do wymiany. Przez ręce cały czas przelatuje woda!
22 września 2013 12:43 / 1 osobie podoba się ten post
Hej ja już po obiadku,zupa z dyni,a na drugie polski schabowy,teraz jadę na rowerku do Kakteenlandu coś pięknego 3300m pod szkłem,od malutkich sukulentów do wielkich kaktusów.Może ktoś jest zainteresowany choć wirtualnie zobaczyć to strona www.kakteenland.de.Do wieczorka.
22 września 2013 12:53
Malina

Hej ja już po obiadku,zupa z dyni,a na drugie polski schabowy,teraz jadę na rowerku do Kakteenlandu coś pięknego 3300m pod szkłem,od malutkich sukulentów do wielkich kaktusów.Może ktoś jest zainteresowany choć wirtualnie zobaczyć to strona www.kakteenland.de.Do wieczorka.

Ale zazdroszczę:):):))),sama mialam kiedyś 247 kaktusików
22 września 2013 12:55
Malina

Hej ja już po obiadku,zupa z dyni,a na drugie polski schabowy,teraz jadę na rowerku do Kakteenlandu coś pięknego 3300m pod szkłem,od malutkich sukulentów do wielkich kaktusów.Może ktoś jest zainteresowany choć wirtualnie zobaczyć to strona www.kakteenland.de.Do wieczorka.

Malina: poprosze przepis na zupke z dyni, wlasnie mi dostarczono material w postaci warzywa, ale ja nie wiem, jak to ugotowac ... Znam tylko dynie w occie, a to raczej nie to !
22 września 2013 12:57
Malina

Hej ja już po obiadku,zupa z dyni,a na drugie polski schabowy,teraz jadę na rowerku do Kakteenlandu coś pięknego 3300m pod szkłem,od malutkich sukulentów do wielkich kaktusów.Może ktoś jest zainteresowany choć wirtualnie zobaczyć to strona www.kakteenland.de.Do wieczorka.

Ile masz wolnego, bo ja bym tu w tym kaktusowym landzie musiała miec cały zień wolny. Cudnie :)) zadzroszczę