Podopieczny czy podopieczna - co lepsze?

23 maja 2014 12:09
mam niefajne doświadczenie z pewnym panem profesorem, dwulicową mendą z Bawarii, więc jeżdzę tylko do kobit, choć i one dają popalić czasem
23 maja 2014 12:33
Moja piewwsza Stella, absolutny debiut, język marniutki, oj marniutki ( przed 30 laty znany, ale dawno zapomniany )
dziadek z rakiem, nie miał szans się wykazać bo przecież nie pogadało się wtedy ze mną po niemiecku :) :) , czym oczywiście go wkurzałam. Poza tym w zasadzie połowe turnusu ( bardzo krótkiego ) był w szpitalu, po czym zszedł z tego świata. Może to i dobrze, bo szukając aparatu słuchowego, znalazłyśmy pistolet , owszem prawdziwy i nabity, więc kto wie, jak by ten mój pobyt się skonczył. Pistolet został znaleziony w szufladzie , w szafce nocnej, znajdującej się tuz przy łózku, więc zagrożenie było , całkiem spore. Logika podpowiada, że dziadek lepszy, bo się w garnki nie wtrąca, ale czytałam opowieści dziewczyn, że dziadkowie tez potrafią nieźle w garnkach namieszać :) Babki zas, czesto gęsto bywają wredne, zazdrosne ( o młodość, o wygląd, o ubrania ) , a szczegolnie taki w przedziale 70-80 lat, bo potem to juz i tak im wszystko jedno. :) :) :)
23 maja 2014 13:09 / 3 osobom podoba się ten post
doda1961

Moja piewwsza Stella, absolutny debiut, język marniutki, oj marniutki ( przed 30 laty znany, ale dawno zapomniany )
dziadek z rakiem, nie miał szans się wykazać bo przecież nie pogadało się wtedy ze mną po niemiecku :) :) , czym oczywiście go wkurzałam. Poza tym w zasadzie połowe turnusu ( bardzo krótkiego ) był w szpitalu, po czym zszedł z tego świata. Może to i dobrze, bo szukając aparatu słuchowego, znalazłyśmy pistolet , owszem prawdziwy i nabity, więc kto wie, jak by ten mój pobyt się skonczył. Pistolet został znaleziony w szufladzie , w szafce nocnej, znajdującej się tuz przy łózku, więc zagrożenie było , całkiem spore. Logika podpowiada, że dziadek lepszy, bo się w garnki nie wtrąca, ale czytałam opowieści dziewczyn, że dziadkowie tez potrafią nieźle w garnkach namieszać :) Babki zas, czesto gęsto bywają wredne, zazdrosne ( o młodość, o wygląd, o ubrania ) , a szczegolnie taki w przedziale 70-80 lat, bo potem to juz i tak im wszystko jedno. :) :) :)

Na ostatniej szteli pracowałyśmy we dwie u nieokiełznanej babci,no i też znalazłyśmy pistolet w szufladzie,ale nie nabity.Na wszelki wypadek przekazałyśmy go rodzinie pdp.Uznałysmy,że lepiej,zeby w domu nie leżał,bo moze pdp wiedziała,gdzie są naboje;)
23 maja 2014 13:15 / 2 osobom podoba się ten post
tina 100%

Na ostatniej szteli pracowałyśmy we dwie u nieokiełznanej babci,no i też znalazłyśmy pistolet w szufladzie,ale nie nabity.Na wszelki wypadek przekazałyśmy go rodzinie pdp.Uznałysmy,że lepiej,zeby w domu nie leżał,bo moze pdp wiedziała,gdzie są naboje;)

To ja muszę przeszukac szafki moze znajde kusze.Bo jabłka to mamy w domu,zostały po wczorajszym strudlu.
23 maja 2014 13:38 / 4 osobom podoba się ten post
Co to jest z tymi pistoletami w DE.Oni miłość do morderczych narzędzi chyba w genach mają . Parę lat temu , gdy w DE pracowalam ponad 90- letni pdp tez mierzył z pistoletu - do zmienniczki i do Pflegedienst.Rodzina broń zarekwirowała . Ja przyjechałam , na luzie ze nic nie grozi a tu zonk - miał drugi pistolet . Ten tez zabrano. Ale najwieksze zdziwienie było ( pdp juz przebywał w domu opieki ), gdy w wielkim sejfie w piwnicy , o którym wszyscy mysleli , ze jest pusty znaleźli ....karabin i naboje.I maczetę na półce. Ot - Niemiec pełną gębą . Moze na nastepna wojnę się szykował.
23 maja 2014 13:59
mozah aM

Co to jest z tymi pistoletami w DE.Oni miłość do morderczych narzędzi chyba w genach mają . Parę lat temu , gdy w DE pracowalam ponad 90- letni pdp tez mierzył z pistoletu - do zmienniczki i do Pflegedienst.Rodzina broń zarekwirowała . Ja przyjechałam , na luzie ze nic nie grozi a tu zonk - miał drugi pistolet . Ten tez zabrano. Ale najwieksze zdziwienie było ( pdp juz przebywał w domu opieki ), gdy w wielkim sejfie w piwnicy , o którym wszyscy mysleli , ze jest pusty znaleźli ....karabin i naboje.I maczetę na półce. Ot - Niemiec pełną gębą . Moze na nastepna wojnę się szykował.

Myślę, że wracał do tej ze swoich młodzieńczych lat. Pewnie ją lepiej pamiętał niż to co było aktualne. 
23 maja 2014 14:02 / 1 osobie podoba się ten post
Moze i tak . Czasem płakał , gdy wojnę wspominał . Tylko nie wiem , czy z powodu tego , co przeżył czy co zrobił.
23 maja 2014 14:07 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

To ja muszę przeszukac szafki moze znajde kusze.Bo jabłka to mamy w domu,zostały po wczorajszym strudlu.

Bardzo rozsądnie,bo człowiek dnia ani godziny niepewny;)A jabłka bio?;)
23 maja 2014 14:21 / 1 osobie podoba się ten post
mozah aM

Moze i tak . Czasem płakał , gdy wojnę wspominał . Tylko nie wiem , czy z powodu tego , co przeżył czy co zrobił.

A to znaczna rożnica. 
23 maja 2014 16:09 / 2 osobom podoba się ten post
tina 100%

Bardzo rozsądnie,bo człowiek dnia ani godziny niepewny;)A jabłka bio?;)

Zwłaszcza,że moja pdp ma nie pewna rękę.Może wtrafić niżej jak jabłko:) np w kolano.Chociaz to tez jabłko.
23 maja 2014 19:05
Gdy pracowalam w browarze(browarem zajmowala sie synowa)u pdp katheriny tez w szufladzie jej nie zyjacego meza lezal nadal malutki pistolet,chociaz pdp sama nie latala to byl jednak jakis tam strach przed ta bronia,i jakiesz sztyleciki,szable......
23 maja 2014 19:08 / 1 osobie podoba się ten post
mozah aM

Co to jest z tymi pistoletami w DE.Oni miłość do morderczych narzędzi chyba w genach mają . Parę lat temu , gdy w DE pracowalam ponad 90- letni pdp tez mierzył z pistoletu - do zmienniczki i do Pflegedienst.Rodzina broń zarekwirowała . Ja przyjechałam , na luzie ze nic nie grozi a tu zonk - miał drugi pistolet . Ten tez zabrano. Ale najwieksze zdziwienie było ( pdp juz przebywał w domu opieki ), gdy w wielkim sejfie w piwnicy , o którym wszyscy mysleli , ze jest pusty znaleźli ....karabin i naboje.I maczetę na półce. Ot - Niemiec pełną gębą . Moze na nastepna wojnę się szykował.

No wiesz,rozbroiłas dziadka bez użycia siły.Podstepem.
29 września 2014 23:21
Różnie to bywa. Ja wolę pracować z mężczyznami
30 września 2014 06:54 / 3 osobom podoba się ten post
Ja myślałam,że mężczyżni są lepsi,ale to zależy jak się trafi.teraz jestem u jakiegoś prezesa,i dalej mysli ,ze rządzi,aż do przesady,a takim językiem mówi,ze nic go nie rozumię,o czym mi powiedział,więc ja złosliwa bestia z usmiechem,że jak chce Panią z dobrą znajomością,to musi wiecej zapłacić,i co się staló? Pan Prezes zamilkł,po gestach widac..hi hi,tak odczytałam
30 września 2014 08:46 / 1 osobie podoba się ten post
Wszystko chyba zalezy od naszych umiejetności interpersonalnych . Niektórym się lepiej pracuje z kobietą , innemu z mężczyzną . Wiele też zależy do charakteru samego podopiecznego .