Moja piewwsza Stella, absolutny debiut, język marniutki, oj marniutki ( przed 30 laty znany, ale dawno zapomniany )
dziadek z rakiem, nie miał szans się wykazać bo przecież nie pogadało się wtedy ze mną po niemiecku :) :) , czym oczywiście go wkurzałam. Poza tym w zasadzie połowe turnusu ( bardzo krótkiego ) był w szpitalu, po czym zszedł z tego świata. Może to i dobrze, bo szukając aparatu słuchowego, znalazłyśmy pistolet , owszem prawdziwy i nabity, więc kto wie, jak by ten mój pobyt się skonczył. Pistolet został znaleziony w szufladzie , w szafce nocnej, znajdującej się tuz przy łózku, więc zagrożenie było , całkiem spore. Logika podpowiada, że dziadek lepszy, bo się w garnki nie wtrąca, ale czytałam opowieści dziewczyn, że dziadkowie tez potrafią nieźle w garnkach namieszać :) Babki zas, czesto gęsto bywają wredne, zazdrosne ( o młodość, o wygląd, o ubrania ) , a szczegolnie taki w przedziale 70-80 lat, bo potem to juz i tak im wszystko jedno. :) :) :)
