Z jakiego topiku ? Nie łapię kontekstu..., a chce złapać...)))
Osoby czytające moje posty, wiedzą jaki mam stosunek do życia, pieniędzy i dzieci(dziecka). Raczej rozpieszczam siebie, nie zapominając jednak o obowiązkach matki, acz nie rozpieszczając pierworodnego finansowo. Postawa moja w tym względzie to poniekąd potencjał na zycie dla niego, bo to taka lekcja zaradnosci zyciowej.
Mieszkanie ma kupione, samochód również, rachunki opłacone, a o resztę musi się martwić sam, w czym pomaga mu jego ojciec. Nie o to jednak idzie, tylko o to, że każdy ma inny punkt szczęscia i samorealizacji. Uszanujmy więc te osoby, dla których szczęsciem i radością jest pomaganie dzieciom, obdarowywanie wnuków i takie tam inne.
Każdy ma inne priorytety i każdy inaczej chce zycie przezyć. Ufam, że przezywa je w zgodzie z własnym sumieniem, z własnymi potrzebami i realizując swoje marzenia. Jesli czyimś marzeniem jest dofinansowanie dorosłych dzieci, to czemu mamy to negować? Co komu do domu jak chałupa nie jego????
... a Ciebie Alinko, to ja bardzo chcę poznać osobiście, bardzo! Nalegam i nalegać będę.W końcu z Łodzi do Poznania to rzut beretem mozna powiedzieć.

