Każdy jezyk ma dwa stany za zębami... Patrząc na wyrazy masz go przed zębami (ale to też jest stan za), a mówiąc słowa masz go za zębami. Einstain dla mnie tym gestem dokładnie określił i pokazał, którego " za zebami " będzie się trzymał. ))))
Każdy jezyk ma dwa stany za zębami... Patrząc na wyrazy masz go przed zębami (ale to też jest stan za), a mówiąc słowa masz go za zębami. Einstain dla mnie tym gestem dokładnie określił i pokazał, którego " za zebami " będzie się trzymał. ))))
No i względne jest własnie postrzeganie. Dla mnie artykulacja oznacza odtwarzanie wzorów ruchowych wyrazów, które wzrok musi okiełznać i do mózgu poprowadzić, cel-płat potyliczny :) Kiedy już wie co jest , dostaje prikaz, aby to wyartykułować, do tego potrzebne są mięsnie twarzy i język, który tez se można wywalac pod wpływem emocji lub bodzcow, słuchowych, czy wzrokowych. Schemat, czy coś jest za, czy przed, albo że i tak jest przed, będąc "za" , może być bardziej skomplikowany. Nie tylko oś xy, ale xyz- w dużym uproszczeniu, ale to też jest względne :)
Dla mnie to jest coś takiego; nie stanów jakiejś drogi dla kogoś, której sam cały nie masz zamiaru przechodzić ... Ale to pismo (ale też piszący) jest święte i to pismo ma charakter. Charakteru nabywasz przechodząc za zęby i na pewno jest związany z posiadaniem stanu "nie".
Dla mnie pismo drukowane (książka) i inny tekst wydany na papierze jest prawem... Ja mam poznać prawo. Czytam tekst tylko w jednym języku. I przechodzę na Ja, czyli na to kim jestem i tym się staję. Czyli poruszam się z naszego (wewnętrznego) języka na polski, a nie odwrotnie. Jednocześnie ciągle pamiętam co mnie bolało w tym świecie gdy byłam dzieckiem. Bardzo dobrze pamiętam siebie-dziecko. Wiem co to dziecko chciało i teraz się z tym zgadzam i to realizuję ... I dlatego np. idę tam gdzie diabeł mówi "dzień dobry", a nie tam gdzie mówi "dobranoc" (to tak na marginesie). To odpowdź do ostatniego posta Tiny...))))
Daniusiu , a jak jest przebiega ten proces w przypadku języka niemieckiego. Rozmawiając z Niemcem, czytając niemieckie gazety, literaturę- w tym języku myślę. I nie ma żadnego dysonansu między krystalizowaniem mysli w języku polskim czy niemieckim. Czy ten nasz" wewnętrzny" język godzi wypowiadanie tego co chce się powiedzieć nawet u poliglotów np.?
Poliglotką nie jestem, ale zaintrygowało mnie zdanie w twoim poście o relacji między "wewnętrznym" językiem, a językiem w którym się wypowiadamy.
Daniusiu , a jak jest przebiega ten proces w przypadku języka niemieckiego. Rozmawiając z Niemcem, czytając niemieckie gazety, literaturę- w tym języku myślę. I nie ma żadnego dysonansu między krystalizowaniem mysli w języku polskim czy niemieckim. Czy ten nasz" wewnętrzny" język godzi wypowiadanie tego co chce się powiedzieć nawet u poliglotów np.?
Poliglotką nie jestem, ale zaintrygowało mnie zdanie w twoim poście o relacji między "wewnętrznym" językiem, a językiem w którym się wypowiadamy.
Ale "z samym sobą" człowiek rozmawia zawsze w ojczystym języku.Niezależnie od tego,jak dobrze język obcy zna,ile lat przebywa,za granicą .Wewnętrzny dialog istnieje tylko w ojczystym języku,bo byl to pierwszy język w którym zaczęliśmy myśleć ...Oczywiście dla polskiego dziecka które uczyło się mówić ( a,zatem- i myśleć) w j.niemieckim,ojczystym językiem będzie niemiecki. ...
Ale "z samym sobą" człowiek rozmawia zawsze w ojczystym języku.Niezależnie od tego,jak dobrze język obcy zna,ile lat przebywa,za granicą .Wewnętrzny dialog istnieje tylko w ojczystym języku,bo byl to pierwszy język w którym zaczęliśmy myśleć ...Oczywiście dla polskiego dziecka które uczyło się mówić ( a,zatem- i myśleć) w j.niemieckim,ojczystym językiem będzie niemiecki. ...
Skoro powiedziala" chyba" to znaczy że nie wie? Jak można tego nie wiedzieć? Może stara sue byc bardziej niemiecka niż Niemcy,to się zdarza