Tak... Tylko, że my rozpoznajemy sie po głosie... inne systemy są dla nas przemijające lub odnawialne... I jeszcze zrobiliśmy sobie tak, ze własnego głosu nie znamy... chyba, że damy sie nagrać... W każdym z nas jest jakaś osobnicza pieśń... ))))
Tak... Tylko, że my rozpoznajemy sie po głosie... inne systemy są dla nas przemijające lub odnawialne... I jeszcze zrobiliśmy sobie tak, ze własnego głosu nie znamy... chyba, że damy sie nagrać... W każdym z nas jest jakaś osobnicza pieśń... ))))
To jest pozycja docelowa... Na biegu na pewno nie jest łatwo tak usiąść ... Na pierwszym zdjęciu dodatkowo wyciągam kręgosłup, ale wystarczy mieć (przy rwie) ręce na kolanach... Drugie zdjęcie dodatkowe pogłębienie tej pierwszej pozycji.. )
właśnie przed chwilą próbowałam , niestety niewykonalne bez porządnego rozciągnięcia się :-)

To trochę w innej odsłonie ... :-) Poniżej pozycje, które zabezpieczają mnie przed rwą kulszową i (ewentualnie) pomagają mi z niej wyjść :
Ja to jedno ćwiczenie wykonuję już wiele lat... Od około 5 lat nie załapałam się już na rwę... Kto to miał to wie jakie to g.wno... Kto chce to pomalutku... Na prostym i miękkim, przy ścianie (plecy muszą być proste) i do momentu bólu... Jak pojawia się ból wychodzić... I ponownie próbować :yo:
Wykonałam:-)
Fajne ćwiczenie na rozciąganie
Rozumiem Danusiu że tyłek ma dotykać ściany,a kolana podłogi?
Udało się będę sie tak wyciągać choć nie wiem co to jest rwa kulszowa? Ale brzmi fatalnie,to chyba coś bardzo bolącego jest,ujjjć
Tyłek i plecy maja dotykac ściany, a kolana podłogi, stopy razem, a łydki w lini prostej... Ale to docelowo... poczatki wyglądały zupełnie inaczej... Kalana były wyżej (napierałam rękoma), a łydki po zetknięciu stóp nie były w lini prostej... To jest dla rwy i ja tak wole niż latac i szukać pomocy ... Cwiczenie wykonuje sie do momentu bólu i od razu się z niego wychodzi jezeli się ból poczuje... Teraz trudno mi o ból, więc siedzę aż poczuję niewygodę... Myślę, że to jest co najmniej 15 minut.... )))
Mnie rwa tak średnio raz w roku dopada,też z tych ćwiczeń chętnie skorzystam,choć pas stabilizujący mi pomaga mam zawsze w walizce,nie zawsze przy dzwiganiu dopada ,kiedyś nie taki ruch wykonałam wsiadając na rower.
Wstało mi się wcześnie i tak latam po tych topikach ... to tu, to ówdzie :-)O takim jednym myślę czy to geniusz czy wariat ? Drugi jakiś taki niezidentyfikowany, ale z zasadami, którym kiedyś bym mocno przyklaskiwała... Na koniec dochodzę do wniosku, że Paweł i Gaweł mieszkają w jednym domu i są do tego zmiennopoziomowi :-), czyli Paweł na górze nie jest na stałe :-)I dalej... kiedyś etykietę (zasady moralne) mieliśmy mocno wpojone i scalone ze świętym oburzeniem w nas, a dzisiaj co nie zabronione to dozwolone i trzeba się samemu (własnym nie) bronić przed cudzą natarczywością... :lol3: Panowie mają trudniej bo ciągle muszą się borykać z tym co głowa nie chce, a łepek chce...Ewentualnie co głowa chce, a łepek nie :-) Przemknęło mi tysiąc myśli o asertywności, na której brak (w związku z więzami moralnymi, czyli sumieniem) chronicznie cierpię, ale terapie "dużym kubłem zimnej wody" przynoszą powoli jakieś rezultaty... :lol1: Dochodzę do wniosku, że młode pokolenie w tą asertywność bywa genetycznie uzbrojone ... Mój syn jak mu brzydko pachnący menel wlazł z nim do klatki schodowej od razu powiedział - Tylko nie próbuj jechać ze mną windą. Ja w tym miejscu grzeczniutko darła bym z buta na 10 piętro ... :-) Takie niby nic, a jednak coś... Czyli idzie na lepsze... Jak z takich (miej więcej) rozmyślań doszłam do tego, że fraktalnie znaki drogowe to (w naszym świecie) lizaki trudno mi powiedzieć .., ale tak to wygląda ... I die Kurve, czyli zmieniam kierunek na - poruszam się w kierunku "na cacy" (to tak na marginesie... :-)
To jest pozycja docelowa... Na biegu na pewno nie jest łatwo tak usiąść ... Na pierwszym zdjęciu dodatkowo wyciągam kręgosłup, ale wystarczy mieć (przy rwie) ręce na kolanach... Drugie zdjęcie dodatkowe pogłębienie tej pierwszej pozycji.. )