Od miłości do nienawiści cienka linia, a od nienawiści do miłości, to już chyba przepaść
Od miłości do nienawiści cienka linia, a od nienawiści do miłości, to już chyba przepaść
Od miłości do nienawiści cienka linia, a od nienawiści do miłości, to już chyba przepaść
Milosc tylko,li i jedynie,cukierkowa,tez nie bedzie nas dlugo cieszyla.Melodramatyczne porywy serca, nienawisc,to taka gama emocji,ktorej nie chcemy ale dzieki,ktorej czujemy,ze krew w nas buzuje. A krew nie woda...Podobno ;)
Od nienawiści do miłości ,to syndrom sztokholmski......
Wydaje mi się, że miłość spowalnia... Uważam, że strzała Amora dosięga tych, których się chce zatrzymać... Albo jest to hamulec, czy też jest to hamulec...))))
Hmm, to byłoby pod wpływem stresu...czy moze być z tego namiętna miłość i moze taka nawet do grobowej deski...czy tylko miłość mająca na celu osiągniecie celu i na tym sie skończy....
Właśnie... pod wplywem stresu wytwarzamy miłość i to w ogromnej palecie... Może szukamy tego rodzaju miłosci, który unieruchomi tego, który atakuje... ))))
Danuto zwana Nową,wyciągnęłam na wierzch,może być co skrobnęła...pomysleć by się zdało...:-)
Errata....
Chciałabym wprowadzić do mojego tekstu sprostowanie : Jota jest niewątpliwie energią żeńską... Co prawda chodzi tylko w spodniach i bardzo krótkich włosach, ale to niewątpliwie pani... hihihi
Dla Dygdy mam wiadomość... Jak bym chciała zatrzeć za sobą wszelkie ślady to też bym ogłosiła (wszem i wobec), że mnie nie ma... hihihi)))
Dziewiątka:)Jota w jotę:)
Kasiu kochanie... :-) Ostatnio dopadło mnie jakieś otępienie, czy odrętwienie, a nawet wręcz paraliż umysłowy... :-) Jakbys mogła mi tak na palcach wytłumaczyć skąd wzięła Ci się ta dziewiątka to byłabym wdzieczna... :przytula: Może mi sie to do czegoś przyda... :-)