W domu :) #3

01 listopada 2014 07:17 / 1 osobie podoba się ten post
użytkowniczka niegdyś znana jako debiutantka

kasa dla niego wazna, ale wazniejsze ukarac mnie za to, ze go nie chcialam. robi to ciagle i wciaz, a ja sie go dalej boje. a silowe rozwiazania to nie w moim stylu.

moje zdanie takiejest;dopoki nie pozbedziesz sie leku przed nim dopoty dedzie toba manipulowal,bedzie gral na twoich emocjach...nie wiem ile lat jestes bez ex ,ale mysle,ze nie przerobilas tego bania sie jego..wiem cos o tym,bo banie sie mojego 1meza towarzyszylo mi przez dluuuuugie lata....kto sie doi ten jest niewolnikiem....mnie pomogla terapia.moze skorzystaj z takiej mozliwosci.przy poradniach terapeutycznych sa prawnicy,ktorzy niejednej kobiecie pomogli w podobnych sytuacjach...nie poddawaj sie,nie daj sobie zabrac jajnego,nowego zwiacku...udaj sie i do prawnika i do sadu rodzinnego...moze skorzystaj z pomocy pcpr..przestan sie bac,bo strach paralizuje i odbiera zdolnosc logicznego myslenia....ja wylazlam z bania sie ty tez wyjdziesz....
01 listopada 2014 07:34 / 4 osobom podoba się ten post
użytkowniczka niegdyś znana jako debiutantka

jak bede na swoje szczescie liczyc to juz moge pakowac corke do ojca :/ ja jestem z  tych, co i w drewnianym kosciele cegla na glowe spadnie ;)

Koleżanko kochana a może więcej optymizmu. Powiedz sobie, że tym razem się uda mimo wszystkich przeciwności losu. Pozytywne myślenie wiele spraw załatwia :)
 
 
Ja już wreszcie po czterech miesiącach w obcych domach wyspałam się na swoim łóżku. Tak mi dobrze, że dobrze mi tak. Mam w końcu łazienkę tylko dla siebie, mogę spać ile chcę i słuchać głośnej muzyki i  .... rozmawiam po polsku. Dzisiaj zobaczę w końcu mojego siostrzeńca a w środę skoczę do Krakowa. Jest radość :)
01 listopada 2014 08:10 / 2 osobom podoba się ten post
Wszyscy,którzy jesteście w PL,w domu,w PL -jak ja Wam dzis szczególnie zazdroszczę....tego dnia z bliskimi,których juz z nami nie ma.
01 listopada 2014 08:19 / 6 osobom podoba się ten post
wiewiorka

Wszyscy,którzy jesteście w PL,w domu,w PL -jak ja Wam dzis szczególnie zazdroszczę....tego dnia z bliskimi,których juz z nami nie ma.

„Ci, których kochamy nie umierają nigdy, bo miłość, to nieśmiertelność”Emily Dickinson
01 listopada 2014 08:26 / 6 osobom podoba się ten post
Moi rodzice, którzy bardzo szybko mnie zostawili samą, są ze mną codziennie. Upłynęło ponad 20 lat a ja ciągle z nimi rozmawiam...Są w moim sercu, przy mnie, wiem, że się mną - gdzieś tam, z góry - opiekują...Dlatego sam pobyt na cmentarzu, szczególnie w tym dniu, jest dla mnie tylko symbolem i właściwie spotkaniem z pozostałymi członkami rodziny. Jestem jeszcze w DE, pójdę tu na cmentarz i zapalę świeczkę na samotnym grobie...
01 listopada 2014 10:25 / 1 osobie podoba się ten post
A ja pójde do kościólka tam też moge zapalić świeczki cmentarz troszke dalej :(
01 listopada 2014 17:28 / 1 osobie podoba się ten post
salazar

To współczuję.
I w ogóle nie na temat: ciągle i nieustająco jestem pod wrażeniem Twojego nicku ;)!

no widzisz- tak mnie  Moderator wyroznil ;) mialam kiedys krotszy ;) juz sie przyzwyczailam :D
01 listopada 2014 17:32 / 2 osobom podoba się ten post
ania52

moje zdanie takiejest;dopoki nie pozbedziesz sie leku przed nim dopoty dedzie toba manipulowal,bedzie gral na twoich emocjach...nie wiem ile lat jestes bez ex ,ale mysle,ze nie przerobilas tego bania sie jego..wiem cos o tym,bo banie sie mojego 1meza towarzyszylo mi przez dluuuuugie lata....kto sie doi ten jest niewolnikiem....mnie pomogla terapia.moze skorzystaj z takiej mozliwosci.przy poradniach terapeutycznych sa prawnicy,ktorzy niejednej kobiecie pomogli w podobnych sytuacjach...nie poddawaj sie,nie daj sobie zabrac jajnego,nowego zwiacku...udaj sie i do prawnika i do sadu rodzinnego...moze skorzystaj z pomocy pcpr..przestan sie bac,bo strach paralizuje i odbiera zdolnosc logicznego myslenia....ja wylazlam z bania sie ty tez wyjdziesz....

jestem ponad 8 lat po rozwodzie. terapie dla ofiar przemocy mialam przez 7 lat- zrezygnowalam, bo w pewnym momencie przestala mi pomagac. raczej jeszcze bardziej mnie rozwalala. i wiem, ze jestem jego niewolnikiem- wcale mi sie to nie podoba. ale ten strach.... nie umiem przezwyciezyc. a prawnicy nic mi juz nie pomoga- wszelkie papiery przeciwko niemu sie przedawnily, nie mam juz zadnych dowodow przeciwko niemu. o obecny zwiazek zamierzam walczyc- mam plan. z reszta dzieki dziewczynom z forum, ktore mnie wczoraj troche ustawily do pionu, za co jestem im wdzieczna :D
01 listopada 2014 17:41 / 1 osobie podoba się ten post
użytkowniczka niegdyś znana jako debiutantka

jestem ponad 8 lat po rozwodzie. terapie dla ofiar przemocy mialam przez 7 lat- zrezygnowalam, bo w pewnym momencie przestala mi pomagac. raczej jeszcze bardziej mnie rozwalala. i wiem, ze jestem jego niewolnikiem- wcale mi sie to nie podoba. ale ten strach.... nie umiem przezwyciezyc. a prawnicy nic mi juz nie pomoga- wszelkie papiery przeciwko niemu sie przedawnily, nie mam juz zadnych dowodow przeciwko niemu. o obecny zwiazek zamierzam walczyc- mam plan. z reszta dzieki dziewczynom z forum, ktore mnie wczoraj troche ustawily do pionu, za co jestem im wdzieczna :D

kochana ale popracuj nad wyzbyciem sie leku.wiem,ze to trudne ale uwierz mi,ze mozliwe.w przwciwnym wypadku bedziesz niewolnica jego zachowan zastraszajacych..co do terapii to przemoc moze nie jest juz odpowiednisa dla ciebie ale sa inne,takze indywidualne pomagajace wyjsc z tego przekletego kregu jakim jest strach...bede trzymac kciuki za ciebie zeby udal ci sie nowy zwiazek i zebys leku sie pozbyla...nie poddawaj sie.wszystkiego dobrego z calego serca ci zycze...
01 listopada 2014 18:27 / 1 osobie podoba się ten post
ania52

kochana ale popracuj nad wyzbyciem sie leku.wiem,ze to trudne ale uwierz mi,ze mozliwe.w przwciwnym wypadku bedziesz niewolnica jego zachowan zastraszajacych..co do terapii to przemoc moze nie jest juz odpowiednisa dla ciebie ale sa inne,takze indywidualne pomagajace wyjsc z tego przekletego kregu jakim jest strach...bede trzymac kciuki za ciebie zeby udal ci sie nowy zwiazek i zebys leku sie pozbyla...nie poddawaj sie.wszystkiego dobrego z calego serca ci zycze...

bardzo dziekuje za cieple slowa i wsparcie!!! :D
01 listopada 2014 19:22 / 1 osobie podoba się ten post
Jak syn marnotrawny? Powrócił?:)
01 listopada 2014 20:25 / 1 osobie podoba się ten post
Chyba wrócił ale za to kotka poooszła..hihihi
01 listopada 2014 20:51 / 4 osobom podoba się ten post
Ola55

Chyba wrócił ale za to kotka poooszła..hihihi

A może nie wrócił i kotka go poszła szukać?
01 listopada 2014 21:02 / 3 osobom podoba się ten post
scarlet

A może nie wrócił i kotka go poszła szukać?

a moze zusammen poszli
02 listopada 2014 10:58
Opowiedz Andrea jakie przyjemności sobie już sprawiłaś po powrocie:)
Fryzjer, kosmetyczka, kino, restauracja?