Janusz, miło Cię widzieć znowu, i to w pierwszy dzień wiosny. Widzę, że nikt z tej okazji nie poszedł na forumowe wagary. Słońca nie ma, ale mamy w sercu, prawda? Jestem cała hapyy, bo wczoraj w nocy siedziałam i czytałam o osiągnięciach fizyki współczesnej, o bozonach Higgsa, prędkości nadświetlnej jeszcze przez ludzkość nie osiągniętej i tak sobie myślę, jakie mamy prymitywne ciągle środki transportu. Nie możemy zbudować ogólnie dostępnych środków do osobistej komunikacji, które osiągałyby np.1000 km w ciągu kwadransa. Nie duży samolot, bo bezpośrednio pod drzwiami nam nie stanie i traci się czas na dojazd z lotniska. Wpadalibyśmy sobie takim jeszcze nie wymyślonym, szybkim, małym cudem w czasie wolnym do domku, robiły awanturę że nie posprzątane, zjadały serniczek i w dobrym nastroju wracały na sztelę. I tak codziennie, w ciągu 1-2 godzinki wolnego. Ale byłoby pięknie...