Andrea, co to znaczy, że flet jest podwójny - greckiego aulosa dostałaś, czy co? Mój drewniany, pojedynczy Fryderyk (tak się biedaczek nazywa) jest trudny do grania, szybko mi zasycha w gardle i szybciej się alkoholizmu przy nim nabawię, niż nauczę grać. Bo suchy gardziel trzeba przepłukać, jak wiadomo. Gram więc dalej na plastiku, co jest podobno profanacją muzyki, ale mam to gdzieś. A na naszym wyjeździe Hogatkę postawimy przy perkusji zrobionej z jakiegoś wiaderka, a Kasi i reszcie też coś wymyślimy. Mąż Kasi może robić solówki śpiewacze. Urządzimy prawdziwe bachanalia, z sołtysem tańczącym na stole, dobrze że to nie jest stara chałupa, bo mogłaby się zawalić!
Wiesiula, siedzę przy hiszpańskim i flecie, plus czytam ciekawe rzeczy. Dzisiaj ze zdumieniem dowiedziałam się, że serbsko-chorwacki przestał istnieć i teraz są rozdzielone, dwa języki, choć pewnie bardzo do siebie podobne. Jest też trzeci podobny- słoweński, którym mówi 2 miliony mieszkańców zamożnej Słowenii. Może za jakiś czas któregoś się nauczę, bo są bardzo proste, podobne do polskiego i rosyjskiego. Mój brat Mariusz jest zakochany w Chorwacji, powiedział, że chciałby tam zamieszkać na starość, a wcześniej kupić dom. Ja nie znam tych okolic, a byłych Jugosławian trochę się boję, bo to lud gwałtowny. Wujek mojego ślubnego był kapitanem okrętów handlowych i mówił, że jak miał wśród marynarzy ten ludek, to zwykle były z nimi kłopoty. A widział w życiu niejedno i nie miał uprzedzeń.