Na wyjeździe

12 czerwca 2013 21:52
berdi... sluszna i madra uwaga...
12 czerwca 2013 21:55 / 1 osobie podoba się ten post
A może warto przemyśleć ten temat... mówię o swoich przeżyciach.... Cały czas myślałam,że nie nadaję sie na matkę... nie czułam tego czegoś o czym mówią "instynkt macierzyński"....myślałam,że nigdy ne zdecyduję się na dziecko.... hmmm stało się zaszłam w ciąże i jakoś żle się z tym czułam nie wyobrażałam sobie życia z tym małym człowieczkiem... po porodzie przynieśli mi takie małego ludzika skrępowanego becikami z zamkniętymi ślepkami , czarną czuprynką i wrzeszczącego w niebogłosy a ja spanikowana myślę: matko co ja mam z tobą zrobić? czego ty chcesz? miłość przyszła póżniej i zwariowałam na punkcie mojej córki .... teraz dopiero zrozumiałam co to znaczy macierzyństwo....
12 czerwca 2013 21:59
wszystkie macie racje, najlepiej i najodpowiedniej bedzie samemu sie zastanowic czego sama oczekuje i czego chce zeby potem nie żałować. dziekuje kochane dziewczyny to sa naprawde trudne decyzje ;) aj moze lepiej zmienmy temat na jakis weselszy bo jakos smutno mi sie robi
12 czerwca 2013 22:00
Joasia

A może warto przemyśleć ten temat... mówię o swoich przeżyciach.... Cały czas myślałam,że nie nadaję sie na matkę... nie czułam tego czegoś o czym mówią "instynkt macierzyński"....myślałam,że nigdy ne zdecyduję się na dziecko.... hmmm stało się zaszłam w ciąże i jakoś żle się z tym czułam nie wyobrażałam sobie życia z tym małym człowieczkiem... po porodzie przynieśli mi takie małego ludzika skrępowanego becikami z zamkniętymi ślepkami , czarną czuprynką i wrzeszczącego w niebogłosy a ja spanikowana myślę: matko co ja mam z tobą zrobić? czego ty chcesz? miłość przyszła póżniej i zwariowałam na punkcie mojej córki .... teraz dopiero zrozumiałam co to znaczy macierzyństwo....

...jak z Twojego pruykladu widac... macierzynstwo ma rozne oblicza:))) Mam w mojej niemieckiej rodzine co druga w kwiecie wieku kobiete... ktora nie chce miec dziecka... w glowie mam kariere zawodowa... podroze a pozniej ewentualnie dziecko... mamy prawo wyboru i nalezy je docenic u innych... nieprawdaz!!!
12 czerwca 2013 22:11
...to jest jak  los na loterii...
Napisz wiecej... czym sie trudni... i czy macie wspolne zainteresowania... jak dlugo sie znacie... czy sa dzieci mlode itp.. itd...
12 czerwca 2013 22:24
moze warto zaryzykowac i dac szanse co masz do stracenia??
12 czerwca 2013 22:30
berdi... moge z wlasnego doswiadczenia podpowiedziec... ale wazne sa informacje... co robi Twoj przyszly zawodowo... co Ty do tej pory robilas... co was polaczylo... wsplne zainteresowania /jakie nie musisz pisac/ bo... bo lozko... ma swoje ograniczenia:)))
Majac 50-tke... wszystko przed Toba... badz pozytywnie nastawiona...powodzenia w poczynaniach...
12 czerwca 2013 22:34
kasia63

Romanka -a Ty co? z Wichurry babcią sie widziałaś???:) Jedna gada,że dziewczyna za stara, druga ,że jedno dziecko to za mało a Wichurka se zmajstruje kiedy będzie chciała i ile będzie chciała,o!Wichurrka -się nie dawaj !!!Molestują i molestują:):):)Hi hi hi-tyle ich co pogadaja,no nie?:)

:)
 
Nie no - sama wiem, że najlepiej to dwoje. Ale Wam powiem szczerze, że jakoś do dzieci to mnie wcale nie ciągnie. Lubię dzieci i one lubią mnie - zawsze maluchy do mnie lgną. Ale jak tak sobie pomyślę o tych nocach nieprzespanych, chorobach, o uwiązaniu w domu   - to już aż tak się nie palę. Dlatego też najlepiej raz a dobrze bym chciała (czyli podwójnie). 
12 czerwca 2013 22:36
magmab

Wichurra ja mam 35 lat w listopadzie bedzie 36 i na dzien dzisiejszy jeszcze nie chce ale tak za rok to juz powoli bede sie starac ;) choc mam wrazenie ze moj zegar biolog nie tyka albo nie istnieje bo tak naprawde sama nie wiem czy wogole chce 

Ja też tak dziko się nie palę. Ale wiem na pewno, że chciałabym chociaż jedno dziecko, chociaż wcale nie czuję, że to już bym chciała. No ale później, jak mi się na maxa zachce, to może już za późno być. 
12 czerwca 2013 22:42
berdi jaka religia???? to fanatyk?
12 czerwca 2013 22:49 / 1 osobie podoba się ten post
Ja tam, w razie jakichś wątpliwości jak postąpić, wychodzę z założenia, że lepiej żałować, że się zrobiło, niż żałować, że się nie zrobiło. I roztrząsać możliwości jakie się straciło. A tak to przynajmniej można jakieś nowe doświadczenie zdobyć i wobec porażki chociaż mądrzejszym z tego wyjść.
Różnica między ewangelikami i katolikami nie jest aż tak drastyczna, żeby w związku przeszkadzała. No chyba, ze fanatykami jesteście:)
12 czerwca 2013 22:56
wichurra

:)
 
Nie no - sama wiem, że najlepiej to dwoje. Ale Wam powiem szczerze, że jakoś do dzieci to mnie wcale nie ciągnie. Lubię dzieci i one lubią mnie - zawsze maluchy do mnie lgną. Ale jak tak sobie pomyślę o tych nocach nieprzespanych, chorobach, o uwiązaniu w domu   - to już aż tak się nie palę. Dlatego też najlepiej raz a dobrze bym chciała (czyli podwójnie). 

Wichurrka, tych chorób, nocy nieprzespanych itd. to jest najwyżej 10%. W uwiązanie nie wierz, jechałam z dwumiesięczną kruszyną autem z przyjaciółką z  Wrocka do Częstochowy, moja córcia na zmianę z mężem zajmuje się dzidziusiem, jak chce to każdy bryka solo. We Włoszech widziałam turystów z nosidłekami na plecach, a w środku niemowlę.
12 czerwca 2013 23:01
zybyt duzych roznic i tak nie ma...
Zycze Tobie berdi... samych szczesliwych dni... zaslugujesz na to... jak kazda z nas...
Nie pytaj juz wiecej nas... zapytaj sie swojego serca:)))
12 czerwca 2013 23:01 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

Ja też tak dziko się nie palę. Ale wiem na pewno, że chciałabym chociaż jedno dziecko, chociaż wcale nie czuję, że to już bym chciała. No ale później, jak mi się na maxa zachce, to może już za późno być. 

Heh! Wichura jedziemy na tym samym wózku... też osiągnęłam wiek "Jezuskowy" i myślę o dziecku.. zawsze myślałam, że się do dzieci nie nadaje i nie chcę, ale jak w wieku 27 lat wzięłam na ręce takiego 6 miesięcznego szkraba, nakarmiłam go i on mi na ramieniu pomruczał, przytulił się i zasnął to się rozpłynęłam ze szczęscia i podzułam coś wyjątkowego...
plan mieliśmy z moim Kochaniem, że wieku 30 lat mieszkamy już razem poślubie i mamy dzieciątko... ale życie zweryfikowało nasze plany... też się trochę boję uwiązania w domu i tego, że nie wiem kiedy będę mogła wrócić do pracy, bo nie będę miała nikogo do opieki nad maleństwem, a wiadomo jak to u nas z przedszkolami i żłobkami jest... poza tym mam trochę problemów z hormonami i obawiam się problemów z zjaściem w ciążę i w ogóle że dziecko będzie chore i takie tam mam różniaste obawy i myśli... chyba za dużo myślę... hehehe! Ale moja siostra dwa lata temu dostała od lekarza diagnozę, że absolutnie nie ma szans na zajście w ciążę (też ma problemy hormonalne i do tego jest po 40)... no i po trzech miesiącach na wizycie Pan Dochtorek robi usg i bada, bada, bada i w końcu mówi: Prosze Pani wszystko jest w porządku... tyle tylko, ze Pani jest w ciąży! hehee! Chciałabym widzieć jej minę w tym momencie! O mało nie spadła z fotela! hehehe! No i mamy naszego kochanego Tomusia  i strasznie się cieszymy, bo jest zdrowy i daje nam dużo radości!
Myślę, że i na mnie przyjdzie pora... tylko jeszcze sobie muszę parę spraw poukłądać!
 
A swoją drogą Gabrysia śliczne imię dla dziewczynki! Hihi! Ukradnę Ci to imię! Chłopiec to będzie Franek albo Kuba...
12 czerwca 2013 23:01 / 1 osobie podoba się ten post
Romano - Podchodzę sceptycznie do Twoich słów jednak:) Koleżanki mi opowiadają o niemal depresji, jaką się często ma po urodzeniu dziecka. Nie mówię o tym jakimś szoku poporodowym, czy nie wiem - no jest taka choroba. Ale o zwykłym dole z siedzenia z dzieckiem w domu - no można iść na spacer, można nawet gdzieś wyjechać, ale ogólnie to mąż idzie do pracy a ty siedzisz w domu. Nie pojadę już sobie sama w góry na tak długo jak zechcę (jest to zawsze minimum 10 dni) - bo to niby kobieta później się martwi, tęskni, a też jak mąż pracuje, rodzice pracują, to z kim to dziecko zostawić.
 
Tali - boję się, że to tak ciągle odkładana decyzja będzie, aż w końcu zrobi się za późno. Wiadomo, że kobiety teraz później rodzą, ale jednak jakoś jest przyjęte, że im później tym jest trudniej. I właśnie jeszcze te wszystkie obawy związane z dzieckiem - uwiązanie, praca, utrzymanie.