Na wyjeździe

18 czerwca 2013 12:59
Ja też !!!!
Mam tu z każdej strony kamienicę i to w odległości kilku metrów..... Zielonego !!!!
18 czerwca 2013 13:51
jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa uwielbiam wode, wez mnie wez mnie nawet pierwsza sie rozbiore haha i wejde oczywiscie
18 czerwca 2013 14:04 / 1 osobie podoba się ten post
oj oj to one widze wszedzie takie agresywne haha, berdi pakuje reczniczek a Ziutka do klatki z kurami zeby mial rozrywke i jade...
18 czerwca 2013 14:07
oooo to jest genialny pomysl moj Ziutek lubi kobietki w nagrode skapnal by sie nam dzien wolny ;)
18 czerwca 2013 14:12 / 1 osobie podoba się ten post
hahahaaha moj tez ma perły ale gdzie indziej haha ale jest tez szykowny i intelektualista z demencja wiec napewno sie polubia ;) moze ich wyswatamy???
18 czerwca 2013 14:20
to ona dba o Ciebie hahaha a chociaz fajny byl ten ogrodnik??
18 czerwca 2013 14:26 / 2 osobom podoba się ten post
Moje drogie Panie!
To jak najbardziej zapraszam do siebie na prysznic w ogrodzie! Samej jakoś mi głupio latać ze szlauchem... hehe!

A muszę Wam jeszcze napisać, że Herr Konował dziś przybył, tym razem w kabriolecie... szpaner jeden no! Myslałam, że może mnie przewiezie, ale jakoś taka nieśmiała jestem i nie poprosiłam... ale to nie o tym chciałam... hihi! Rozwalił mnie dziś! Niby lekarz to facet na poziomie... no ale stanął za stołem, tyłem do mojej Panny, dodam że siedziałam w zasadzie obok... a ten cyk zaczął poprawiać sobie gatki z tyłu... włożył nawet rękę za spodnie... myślałam, że umrę ze śmiechu... hehehehehe! Od razu przypomniała mi się ta historyjka o kąpieli małżeństwa, gdzie facet lata po pokoju i wywija swoim skarbem i woła huhu!
18 czerwca 2013 14:28
to koszmar a nie ogrodnik ;) haha oj dobrze sie tak rozluznic
 
a ja juz mialam wizje seksownego Pana ogrodnika a tu "mrówkojad" ;(
18 czerwca 2013 15:53 / 1 osobie podoba się ten post
margolcia

Ja Joasiu pamietam jego pierwsza wizyte pod Kolumna Zwyciestwa w Berlinie, bylam tam, ludzi masa.

Tym razem bedzie w tym samym miejscu... Przedtem przemawiał jako kandydat na Prezydenta a teraz jako Prezydent.... Porównują go tutaj do Kennedyego..... ale co utrudnień w mieście narobili to narobili hahahahaha
18 czerwca 2013 15:59 / 1 osobie podoba się ten post
Boże, jaki upał! A ja lada moment kończę pobyt u babci i nie byłam jeszcze w muzeum człowieka prehistorycznego w Steinheim, więc pomyślałam:
-Dzisiaj, albo nigdy!
I poszłam! Mam w nogach jakieś 10km, bo w obie strony na piechotkę, ale warto było. Chłodek przeważał, bo droga wśród zieleni leśnej i szumiącej rzeki, nad którą w starych, dobrych czasach legioniści biwakowali. Zrobiłam sobie w muzeum zdjęcie ze szkieletem prawdziwego dinozaura w pionie i czuję się dzięki temu nie kobietą jeszcze z nadwagą, ale taka malutka....Uwielbiam niemieckie muzea, bo nigdzie tu nie lata pani i drze paszczy;
-Nie wolno dotykać eksponatów!!!!!! I zdjęcia można robić ile się tylko chce!
18 czerwca 2013 16:09
romana to podziwiaj ja dziś z dziadkami byłam w restauracji na obiedzie,jak na obiad są nudle to jest dobrze,nudle były,z powodu obiadu pauzę miałam przesuniętą w czasie,postanowiłam zrobić sobie spacerek w jedną stonę 3 km. na piechotę powrót busem,hi,hi nie dałam rady taki upał,cała pływałam,zaraz chinczyk z babcia a po kolacji może spacer z nią ale nie wiem jeszcze,bo samej mi się nie chce znów wychodzić na ten gorąc,ale zobaczymy,ostatnio narzekałyśmy na deszcz teraz będziemy narzekać,na słońce,hi,hi miłego popołudnia.
18 czerwca 2013 16:14
Ja zdecywowanie wolę upaly,a w moim pokoju jest chłodno i przyjemnie.Musze czasem wyjśc na zewnątrz żeby się rozgrzać :).
A gdzie Wichurrra?
18 czerwca 2013 16:20
Wichurrę rodzice w nocy przejazdem odwiedzili i Wichurra niedospana i dzisiaj nie czyta forum za intensywnie:)
18 czerwca 2013 16:24
wichurra

Wichurrę rodzice w nocy przejazdem odwiedzili i Wichurra niedospana i dzisiaj nie czyta forum za intensywnie:)

A ja się bałam,że dziadziuś wyprowadził Cię gdzies w te upały,na jakieś besuchy albo coś :)
18 czerwca 2013 16:27
Nie nie - my mamy cały ten tydzień besuch jego siostry i siostrzenicy, więc mam luz, bo one mu towarzystwo dotrzymują. Tykogotowania troche więcej, ale w sumie, czy na dwie czy na cztery osoby to nieduża różnica.