Na wyjeździe

31 marca 2012 06:56
Hej, czy gdzies jest slonce? Podeslijcie troche w strone HH, bardzo prosze, bo mozna w depresje popasc.

Janusz - powodzenia w nowym miejscu, nie ukrywaj, gdzie bedziesz, i tak Cie dziewczyny dopadna....

Moja Babcia tez w niezbyt dobrej formie. Dzisiaj zaparla sie, ze nie wstanie na bus, trzeba bylo interwencji "zbrojnej" w postaci telefonu do jej corki, uff, udalo sie! Ja wiem, moze troche to wygladac na znecanie sie nad Babcia, ale to jedyne moje wolne no i zakupy trzeba zrobic, ja tez czlowiek jestem, podobno...

Slonca poprosze !
31 marca 2012 07:26
cos jest nie tak w powietrzu chyba, bo i moja seniorka wariuje. odsłania okna "zasłon, ale nie tak!", ostatnie dni to są atrakcje pt. dekoracje świąteczne, boszz, jajka od ust mi odejmuje ,żeby do koszyczka wlożyc (a finansowo/zakupowo powiem tylko tyle, dobrze,ze sie odchudzam!), zrobila się strasznie agresywna werbalnie, zresztą nie tylko do mnie. Ciężko sie zrobilo naprawdę, moja zmienniczka trafiła na jakieś zastępstwo swiateczne i oswiadczyła mi wczoraj,ze nie wraca tutaj. Do tego mała moja płacze mi do słuchawki.

Dobrze przynajmniej, że Was w tym wszechświecie sieci znalazłam :)

O słońce tez bardzo grzecznie proszę!
31 marca 2012 07:38
Antje: trzymaj sie! To choroba, a nie charakter przez nasze Babcie przemawia, nie bierz do siebie, pewnie za pare dni, albo godzin - wszystko zapomni. Moja zapomina po 2 - 3 godzinach. Na plakanie do sluchawki - coz, nie ma sposobu, omijam rozmowy telefoniczne, trzymam sie maili, inaczej mialabym ten sam problem, taka, cholerna praca, albo rodzina, albo zarobki - nie ma wyboru innego. To wbilam do glowy mojej familii przed wyjazdem - albo realizujemy postawione zadania domowe, albo nie. Wybralismy wspolnie "zadania domowe". Wiem, ze mojej 15-letniej tez nie jest latwo, nie wszystko z Tata da sie obgadac, ale na szczescie mam net i mozemy do siebie pisac. Bylo mi baaardzo trudno, jak zalapala ospe,miala wysoka goraczke, a mnie przy niej nie bylo. Juz jest zdrowa !

Trzymaj sie ! Zmienniczke znajdziesz !
31 marca 2012 07:39
Dzień dobry :))) u mnie słoneczko wychyla się zza chmur... Wysyłam wszystkim ciepłe promyki... Mój dziadek też świruje jak nigdy w sobotę o 7.30 się tłucze, bo o 10 do lasu jedzie...Miłego dnia :)
31 marca 2012 08:18
Witaj Emilia twój post jest bardzo ciekawy i rzeczowy,myślę tak samo " albo realizujemy zadania domowe,albo nie," właśnie o to chodzi dążymy do celu a żadna praca nie jest ława i bezstresowa.
31 marca 2012 08:22
Emilia- dzięki z dobre słowo. naturalnie ,że wiem, że to choroba (gdyby charakter już by mnie nie bylo), ale sama wiesz, rozum jedno, a emocje drugie, a nie zawsze da się je tak do końca wyłączyć, zresztą ta praca wymaga wiele empatii, nie tylko zimnego profesjonalizmu.

No niestety z moją małą nie da się mailowo, ma 3,5 roku. najbardziej przeżywa ona i wyobraźcie sobie mój 17-letni syn, ale z nim to stale jak nie tel to mail czy czat. Średniaki dają radę.

O zmienniczke sie nie martwię, firma ma problem nie ja. Ja zresztą przedłużyłam pobyt o 1,5 tyg pod warunkiem że najpóźniej 15-go jestem w autobusie. I nie odpuszczę. w poniedziałek, w związku z zaistniałą sytuacją dzwonię i przypominam o tym.
31 marca 2012 08:31
Witaj !! Antje nie nakręcaj się bo to nic nie daje myśl pozytywnie,a od razu poczujesz się lepiej inni też.
31 marca 2012 08:42
Krysiakrysienka said:
Witaj Emilia twój post jest bardzo ciekawy i rzeczowy,myślę tak samo " albo realizujemy zadania domowe,albo nie," właśnie o to chodzi dążymy do celu a żadna praca nie jest ława i bezstresowa.

O właśnie zapomniałam dopisać, ze to jest bardzo rozsądne podejscie i tez tak robię :)
31 marca 2012 09:00
Antje: No widzisz, sama juz sobie wytlumaczylas, i tak trzymaj !

A z innej beczki:

W moim sasiedztwie mieszka kilka rodzin polskich lub mieszanych, gdzie jezyk jest w uzyciu. Kilka pan zaczepilo mnie i wyrazilo chec spotkania i pogawedki. Jednak kiedy dzwonie i chce sie umowic na kawke - NIKT nie ma czasu. Ludzie kochani, co siedzi w naszej nacji ze jestesmy tak dziwnie do sieebie nawzajem nastawieni ? Spotkalyscie sie tez z czyms takim?
31 marca 2012 09:08
Oczywiście Emilka to jest na porządku dziennym ,gdybyś ty tym rodzinom dała namiary na swój dom w Polsce wierz mi że zaraz by skorzystali z twojej oferty,na pewno mieli by czas.Emilka wiesz co chciałam Ci przez to powiedzieć ????
31 marca 2012 09:25
Taa, wiem... niestety.

Nie rozumiem jednak, skoro same zahaczaja i ja od razu mowie, ze chce tylko po polsku pogadac (w podtekscie - nic od Ciebie nie chce) ? Namiary na moj dom w PL - nigdy w zyciu ! Moj dom - moja twierdza, jak proponuje spotkanie tym paniom - tez nie wpraszam sie do nich, jak Babci nie ma, mam zezwolenie na zapraszanie swoich gosci.
31 marca 2012 09:44
dziewczyny i Ty Janusz,, strasznie jesteście kochani, ale chyba to wiecie, nie? dobrze tak pogadać sobie, bo widzę z Waszych wpisów , że to pogoda ostatnio kręci naszymi dziadkami i babciami. Co do kontaktów, ja zapytałam sąsiadkę Niemkę czy mogę jej w czym pomóc w zamian za pogawędki i zgodziła się. Powiedziała mi tez ciekawą rzecz, że ludzie z jej pokolenia żyją powyżej 85 lat, bo mało jedli (po wojnie był duży niedostatek jedzenia przez dobre 2 lata) i nadal się nie obżerają, mało też jedzą mięsa. Może więc warto odżałować kontakt z Polakami i przykolegować się do Niemców, chociaż to przykre, gdy nas nie chcą rodacy...
31 marca 2012 10:42
Romana: Wiesz, ze Niemcy dlugowieczni, to wedlug mnie wynika z innej, lepszej opieki zdrowotnej. Nie wiem, czy to ma zwiazek z wojna, moim zdaniem - nie. Moja Babcia jest rocznik 1932, w czerwcu konczy dopiero 80 lat, gdyby nie demencja, bylaby calkiem sprawna, widzialam Jej zdjecia z wczesniejszych czasow, nie byla gruba, ale taka powiedzmy, przy kosci, teraz ma niedowage, pomimo, ze duzo je i bardzo kalorycznie. Starsze osoby mieszkajace w mojej okolicy sa raczej slusznej tuszy - az za bardzo, niestety.

Kontakty - hmm, koleguje sie z corka Babci, ale czasami bym chciala zwyczajnie po naszemu pogadac, moze zapytac o to i owo, posmiac sie, tak zwyczajnie, ja pisze o tym, bo usiluje zrozumiec, dlaczego tak jest, ze nasi rodacy tak dziwnie sie zachowuja, albo oszukuja sie nawzajem, okradaja, albo tak w tym przypadku - "nie maja czasu".
31 marca 2012 10:54
romana said:
dziewczyny i Ty Janusz,, strasznie jesteście kochani, ale chyba to wiecie, nie? dobrze tak pogadać sobie, bo widzę z Waszych wpisów , że to pogoda ostatnio kręci naszymi dziadkami i babciami. Co do kontaktów, ja zapytałam sąsiadkę Niemkę czy mogę jej w czym pomóc w zamian za pogawędki i zgodziła się. Powiedziała mi tez ciekawą rzecz, że ludzie z jej pokolenia żyją powyżej 85 lat, bo mało jedli (po wojnie był duży niedostatek jedzenia przez dobre 2 lata) i nadal się nie obżerają, mało też jedzą mięsa. Może więc warto odżałować kontakt z Polakami i przykolegować się do Niemców, chociaż to przykre, gdy nas nie chcą rodacy...

Ciekawa teoria z tym niejedzeniem i długowiecznością.
31 marca 2012 11:32
myślę że słuszna, Paula. Chociaż opieka zdrowotna też odgrywa dużą rolę i regularne godziny posiłków, których się tu przestrzega. Koło mnie w Polsce mieszkał pan, który dożył w sprawności umysłu 102 lat i był szczupły. Jako 90-latek pracował w teatrze na pół etatu jako specjalista od scenograficznych wyczynów konstrukcyjnych.Silny charakter, do końca ustawiał swoją bardzo już dorosłą rodzinę. Ale taka kondycja bez poważnych chorób zdarza się rzadko. Emilia, uważam że Polacy są narodem indywidualistów, nie mają silnego poczucia wspólnoty na co dzień, co nas różni od Niemców. Wyobraź sobie polską dzielnicę, gdzie wszyscy wystawiają kubły z makulaturą albo odpadkami, dom przy domu, miesiąc po miesiącu. To sfera sajens fikszyn.