emilia said:
Antje: No widzisz, sama juz sobie wytlumaczylas, i tak trzymaj !
A z innej beczki:
W moim sasiedztwie mieszka kilka rodzin polskich lub mieszanych, gdzie jezyk jest w uzyciu. Kilka pan zaczepilo mnie i wyrazilo chec spotkania i pogawedki. Jednak kiedy dzwonie i chce sie umowic na kawke - NIKT nie ma czasu. Ludzie kochani, co siedzi w naszej nacji ze jestesmy tak dziwnie do sieebie nawzajem nastawieni ? Spotkalyscie sie tez z czyms takim?
Emilia ja miałam ostatnio podobną sytuację, popytałam pielęgniarek, które tu przychodzą, czy spotkały gdzieś na terenie mojego miasta jakąś Polkę, po tygodniu przyniosły mi nr telefonu z wiadomością, bym zadzwoniła i ona chętnie się ze mną spotka...więc nie czekając długo zadzwoniłam a jakaś kobieta po drugiej stronie ( do teraz nie wiem kto, bo na starszą osobę za młody głos) powiedziała, że tutaj żadna Polka nie pracuje. Więc powiedziałam do widzenia i się rozłączyłam, jakieś kilka dni temu spotkałam na poczcie kobietę, kupowała znaczki na listy do Polski, zagadnęłam do niej i okazało się, że też się opiekuje babcią 3 km ode mnie i przyjeżdża rowerem do mojego miasteczka i bardzo chętnie się ze mną spotka, wymieniłysmy się nr telefonów i spotykamy się. Opowiedziałam jej o tamtej sytuacji powiedziała, że zna ta Polkę, ale ona niechętnie chce sie spotykać. A co innego mówiła do pielęgniarek... heh... bardzo dziwna meztalność drzemie w tym naszym narodzie na wyjeździe :)