Na wyjeździe

12 kwietnia 2012 07:07
pozdrawiam wszystkie kolezanki i kolegow na wyjezdzie oraz wszystkich co sa ze mna wkrajuu na odpoczynku,
12 kwietnia 2012 07:17
Dziękujemy! - życzymy miłego wypoczynku Tobie i wszystkim,którzy są w kraju!

Sylwunia - szerokiej drogi!
12 kwietnia 2012 08:33
Mogę Wam trochę posmęcić? Ciężko mi na duszy, gdyż mój pan ma dzisiaj pogrzeb jednej z sióstr, ale nie poszedł, bo jest dętka. Jak nie bierze leków uspokajających, to jest agresywny i głęboko nieszczęśliwy, jak bierze, to nastrój lepszy, ale głównie śpi i jeszcze bardziej mu się nic nie chce, niż zwykle. Najgorsza jest świadomość, że nie mogę mu pomóc, musi tę swoją czarę goryczy wypić do końca. Takie sytuacje to są jedne z najtrudniejszych chwil w naszej pracy, prawda?
12 kwietnia 2012 11:15
Mój dziadek też dziś ma pogrzeb w rodzinie, umarła siostra jego żony...ale też nie będzie uczestniczyć w uroczystości, przeziębiony bardzo jest... nie dziękuję za życzenia szczęśliwej podróży :)))
12 kwietnia 2012 16:18
Witam was kochani bardzo serdecznie,jejciu jak ten czas w domu szybko leci jeszcze 2tygodnie i wracam z powrotem na stare smieci do pracy.Pozdrawiam wszystkich serdcznie.
12 kwietnia 2012 17:17
Miło Cię znowu tu mieć, Karina. Na moich śmieciach sarny są tak oswojone, że wyjadają sąsiadom zieleninę z krzewów, a bażanty hasają w ogródkach. I nazywa się to Hamburg-Bergedorf. W mieście Bergedorf centrum, czyli jakieś 20 km ode mnie, stawiają pomnik robotnicom przymusowym z Polski, młodym dziewczynom w wieku 18-19 lat i jest artykuł na pierwszej stronie w tutejszej gazecie. A już myślałam, że Niemcy troszczą się tylko o swoje wojenne bóle...
12 kwietnia 2012 18:21
witam wszystkich ,ja mysle ze dobrze ze niemcy pamietaja o ludziach pokrzywdzonych na wojnie ,moj dziadyk byl wywieziony z cala rodzina do pracy , to co on przezyl to moze byc nastepny film,a rodzina mojej babci ukrywala mlode zydowke ,ale tz. dobry sasid doniusl i skonczylo sie na bobiciu mojego pradziadka ,to byly zle czasy
12 kwietnia 2012 19:00
Oby złe czasy już nigdy nie wróciły, a Polak-Niemiec zostali ze sobą jak dwa bratanki. Trochę to będzie jak pogodzenie ognia i wody, ale kto nie próbuje, ten nie ma. Wyciągnęłam dziś Herra mojego na wieczorny spacer i wzruszył go widok sarenek na polu u sąsiadów. Powiedział - Czy to jest Hamburg?- bo my tu niby mieszkamy.

Dobre pytanie...
12 kwietnia 2012 19:11
anika said:witam wszystkich ,ja mysle ze dobrze ze niemcy pamietaja o ludziach pokrzywdzonych na wojnie ,moj dziadyk byl wywieziony z cala rodzina do pracy , to co on przezyl to moze byc nastepny film,a rodzina mojej babci ukrywala mlode zydowke ,ale tz. dobry sasid doniusl i skonczylo sie na bobiciu mojego pradziadka ,to byly zle czasy To twoja  rodzina miała wielkie  szczęście ,bo raczej za to groziła śmierć całej rodzininy.
12 kwietnia 2012 20:31
romana said:
Mogę Wam trochę posmęcić? Ciężko mi na duszy, gdyż mój pan ma dzisiaj pogrzeb jednej z sióstr, ale nie poszedł, bo jest dętka. Jak nie bierze leków uspokajających, to jest agresywny i głęboko nieszczęśliwy, jak bierze, to nastrój lepszy, ale głównie śpi i jeszcze bardziej mu się nic nie chce, niż zwykle. Najgorsza jest świadomość, że nie mogę mu pomóc, musi tę swoją czarę goryczy wypić do końca. Takie sytuacje to są jedne z najtrudniejszych chwil w naszej pracy, prawda?

Romana: Twoj dziadek ma demencje, prawda? Wiec chyba za dlugo nie bedzie rozpamietywal i cierpial, na szczescie, uwazam, ze to jedyna "dobra" strona tej choroby...

Taa, pomoc, tylko usmiechem i odwroceniem uwagi, jesli widzisz, ze jest w dolku, inaczej sie nie da, a przezywamy takie chwile moze bardziej, niz nasi podopieczni. Moze i lepiej, ze nie wzial udzialu w pogrzebie, moja babcia byla, a i tak nic nie pamieta. Co jakis czas pyta, gdzie jest jej maz, twierdze, ze nie wiem, zmieniam temat, cos tam zagaduje i przechodzi. Chyba ze dwa razy bylo tak, ze musialam jej wszystko opowiadac i bardziej ja to odczulam, niz babcia, teraz staram sie nie dopuscic do koniecznosci opowiesci.
12 kwietnia 2012 20:39
Czasy wojny - uwazam, ze w kazdej nacji sa dobrzy i zli ludzie, moj Tata zostal wywieziony z lapanki, mial 16 lat, przezyl cala wojne u rodziny bauerskiej w Bawarii - szczesliwie, i bardzo byli zdziwieni, ze chcial wracac do kraju. Wrocil po wyzwoleniu, kontaktu nie utrzymal, czego teraz troche nie moge Mu wybaczyc...

Tu gdzie jestem tematu wojny wcale sie nie porusza, moze to i lepiej, powoli wymiera pokolenie scisle z tym czasem zwiazane, a nastepne patrza juz inaczej, dla nich to historia, lepiej lub gorzej znana. Rozpamietywanie lat wojny, moim zdaniem, nikomu nie sluzy. Wazne, zeby w DE i w PL uczono prawdziwych faktow, a nie tworzono historie w zaleznosci od koniunktury politycznej. No, strasznie "zasadnicza" sie ostatnio zrobilam, ale to chyba skutek lekkiego zmeczenia i braku kontaktu tu na miejscu z kims, z kim mozna o tak zwanej "d... Maryni" pogadac.

Milych snow, tym, co w podrozy - powodzenia !
12 kwietnia 2012 21:05
Emilia - z tym rozpamiętywaniem wojny to rzeczywiście dobra myśl. Wojny się rodzą z przesłanek ekonomicznych, zauważcie, że dzisiaj jest tak samo. Na bliskim wschodzie giną niewinni ludzie w imię wydobywania taniej ropy przez USA. A media trąbią o tym, że trzeba zabijać "złych terrorystów". Dla mnie tylko skończony głupiec może wierzyć w to, że USA są "międzynarodową policją", która dba o prawa człowieka na świecie.
13 kwietnia 2012 05:11
Emila, dosyć smutków. Zmień, proszę ten awatar. Starasznie przygnębiający. Optymistycznego coś poproszę.
13 kwietnia 2012 05:16
Witam! - ja też prosze coś optymistycznego,bo jakoś ciężko dziś się czuję może ta pogoda trochę tak działa przygnębiająco?
13 kwietnia 2012 06:35
U mnie za oknem słońce i pyszna kawa na początek dnia. Optymizm jest.