Na wyjeździe

17 grudnia 2011 05:02
karina - cieszę się że fajnie sobie radzisz pierwszy stres miną i terza będzie coraz lepiej.

helen - tak trzymaj życie to jest nieustanna walka,z którą się wciąż zmagamy.
17 grudnia 2011 06:34
Asia,a Ty nie miałaś być w drodzę ? Aaaa.... w niedzielę, czyli jutro, ale już ciepłe myśli Ci ślę. Dobrej podróży.

Helen, Aska - ja wyjechałam pierwszy raz i wiecie co - z odleglości mogę patrzeć na to moje zostawione życie z dystansu. Dobrze,że wyjechałam. Wiele spraw nieważnych rozwiąże się samo, a te ważne może da się rozebrać na czynniki pierwsze i zrozumieć? Ja postanowiłam wykorzystać ten wyjazd jako szansę, przecież to jakiś początek, inny wymiar i chcę z tego skorzystać.

Ciepło witam w ten jeszcze ciemny poranek. Cieszę się, że jesteście. Bardzo mi pomagacie.

Karina - wspieram Cię myślami - jeszcze pamiętam drętwe pierwsze dni.

Helen - w marcu ja tu jeszcze będę - wtedy już stary rutyniarz - możesz na mnie liczyć.

17 grudnia 2011 07:04
Witam z rana
17 grudnia 2011 08:33
Pozdrawiam Cię i życzę miłego dnia
17 grudnia 2011 11:11
Helen, jam obca, mnie możesz się wyżalić. Może chcesz, żeby Ci powiedzieć jak to wygląda z boku? Lub tylko życzliwe ucho . Jestem chętna Mail:
17 grudnia 2011 13:20
Odebrałam tę wiadomość tak, że Helenę uwiera życie, niekoniecznie na wyjeździe, tym bardziej że właśnie jest w Polsce. Odnośnie pracy tu, w Niemczech, to ja jestem osesek i nie wiem nic, natomiast życie każdą z nas przećwiczyło i czasami dobrze jest podzielić się swoją troską, bo może ktoś już kiedyś, gdzieś zmagał się z takim wiatrem i ma doświadczenie.

O rady poproszę jeszcze zapewne nie raz, bo ja inżynier i z medycyną nie miałam do tej pory doczynienia, nawet sama nie choruję, co akurat bardzo sobie cenię. I z góry dziękuję za wsparcie.
17 grudnia 2011 16:14
witttam wszystkich serdecznie,to prawda ze jeszcze 3dni temu mialam wiekiego stresa,ale mysle ze bedzie dobrze,najgorsze beda swieta bo to 1moje boze narodzeniee bez rodziny,ale co zrobic czasami zycie wybiera za nas.zycze wszystkim milego i bezstresowego wekendu.
17 grudnia 2011 16:19
Banita i andrea dzięki a co do wstawania to wstaję z przyzwyczajenia bo jak pracowałam to wstawałam o 4 rano i tak mi już zostało. Już jestem spakowana i wyjeżdżam 6-7 rano.Jeszcze położe babcie spać i będę po pracy.
17 grudnia 2011 16:40
Aska - pozdrów polską ziemię od nas. Kiedy przyjedziesz z powrotem? Zajrzyj czasami. Wesołych Świąt
17 grudnia 2011 16:44
W wekend też proszę się odzywać.

Karina, ja też po raz pierwszy Święta bez rodziny. Mam nerwomiks - inacze nie dam rady, oczy mam na mokrym miejscu, a przecież nie chcę domownikom popsuć Świąt - co ich to obchodzi. Dobrze, że jesteście, odzywajcie się i w czasie świąt w miarę możliwości.
17 grudnia 2011 16:46
Aska-Gute Reise und Fröhliche Weihnachten ja tez bym tak chciala ale nie zawsze tak jest jak sie chce
17 grudnia 2011 17:09
Pięknie dziękuję Wam wszystkim Polską Ziemię też pozdrowię jak zajadę to się oczywiście zgłoszę,bo z Wami jest świetnie i wesoło.

Pozdrawiam!
17 grudnia 2011 20:05
Aska dolaczam sie do tych wszystkich zyczen .fajnie ze jestes tu z nami!Zycze szerokiej drogi i rodzinnego biesiadowania przy polskim,swiatecznym stole!Juz mi sie smutno robi na sama mysl ze my tu na swieta!Pozdrawiam
18 grudnia 2011 07:43
Witam w piękną niedzielę. Aska zapewne już jedzie - miłej podróży Asiu.

O której wstajecie? Moja Helga o 6, dziś o 4:30 - jestem śnięta, mało spałam. Dziś kawa moją przyjaciółką. Dziś mamy PRAWIE wolne. Bawcie się więc dobrze.
18 grudnia 2011 08:03
andrea-sorry!!! no właśnie ,jak mogłam pominąć resztę przekochanej brygady?...nie mam nic na swoje usprawiedliwienie;-)...dziękuję ,że czuwasz i pozdrowiłaś w moim zastępstwie;-)

a w ogóle fajnie jest się z Wami kolegować...pozdrawiam wszystkie forumowiczki i forumowicza i życzę miłej niedzieli