Odebrałam tę wiadomość tak, że Helenę uwiera życie, niekoniecznie na wyjeździe, tym bardziej że właśnie jest w Polsce. Odnośnie pracy tu, w Niemczech, to ja jestem osesek i nie wiem nic, natomiast życie każdą z nas przećwiczyło i czasami dobrze jest podzielić się swoją troską, bo może ktoś już kiedyś, gdzieś zmagał się z takim wiatrem i ma doświadczenie.
O rady poproszę jeszcze zapewne nie raz, bo ja inżynier i z medycyną nie miałam do tej pory doczynienia, nawet sama nie choruję, co akurat bardzo sobie cenię. I z góry dziękuję za wsparcie.