Na wyjeździe

27 kwietnia 2012 19:46
Dzięki, Andrea. Zyję ponad pół wieku - i nigdy mi się nie chciało rozszyfrowywać, co to takiego. Po prostu nie kupowałam - i już. A tu przestawiam z jednej strony półki na drugą - i już bardzo mi zawadzało, że nie wiem, po co to tu.
27 kwietnia 2012 20:51
A ja nie wiem jaka pogoda będzie jutro iw niedzielę. Słyszałam w radiu, że mają być burze, a później, że upał. Ja bym się ucieszyła jakby trochę pogrzmiało i popadało. Lubię rzeskie powietrze jakie jest po burzy.
27 kwietnia 2012 21:46
Janino Wasiak, nie dość że się nie odzywasz dobre parę tygodni, to zaczynasz od pogody, zamiast się pokajać, że nas tak haniebnie opuściłaś. Proszę nam jako zadośćuczynienie opowiedzieć ze szczegółami, co porabiałaś.

Benita, to lotion rzeczywiście ciekawe, dałabym sobie głowę ściąć, że tylko balsamuje, ale już nie nawilża, człowiek uczy się całe życie, jak ma od kogo, Andrea. Od jutra jestem sama z Herrem, syn jedzie na tygodniowy Urlaub. Zapraszam na palenie marychy, tańce na rurze i zawody w piciu alkoholu z 5 litrowego garnka.
27 kwietnia 2012 21:56
moje gratulacje Romana witam w klubie babć ja też w gródniu zostanę babcią ale już poraz trzeci! Powodzenia dla przyszłej babci życzę!
27 kwietnia 2012 22:12
Romana: gratulacje, nie martw sie na zapas, babcia niestety nie jestem, ale mysle, ze zawsze to latwiej, niz pierwsze dziecko wlasne !
27 kwietnia 2012 22:48
Dzięki, nawet wiersz popełniłam na tę okoliczność podpuszczona przez Andreę. Przepiszę jutro. I masz rację - łatwiej mieć wnuczka, niż pierwsze własne dziecko.Moja koleżanka została babcią w wieku 36 lat, ale prosiła, aby jej o tym nie przypominać. Znacie wcześniejsze przypadki?
27 kwietnia 2012 23:13
No, nie - ja przynajmniej nie znam, tez mam kolezanke - babcie, ale miala 37 lat i baaardzo bywala obrazona, jak w zartach nawet - nazywalismy ja babcia... z wiekiem jej przeszlo, nawet smiala sie pozniej sama z siebie !
27 kwietnia 2012 23:45
emilia said:
Ja tez na posterunku jeszcze, ale juz w celach rozrywkowych. Babcia poszla grzecznie spac, dzisiaj dzien bez atrakcji wszelakich. Ceny - lepiej nie mowic, tu, czy tam, zycie coraz drozsze. W ciagu kwietnia w DE inflacja poszla o 2 %, co widac w sklepach. Co prawda, tu maja inny sposob na kiwanie klientow - zauwazylyscie, ze noby cena taka sama, a tresci w opakowaniu mniej? Czy tylko mam halucynacje, wynikajace z dlugiego pobytu. Ale chyba mi sie nie zdaje jednak.

Do jutra - spijcie dobrze, ja nusze odespac wczorajsze atrakcje, dzisiaj pierwszy raz zaspalam, wstalam tuz przed DRK...

Nie masz kochana halucynacji w Polsce dzieje się tak samo.Cena towaru taka sama ale zawartość mniejsza.
28 kwietnia 2012 07:08
Witam! - pusto tu czy wszyscy mają wolną sobote?

Miłego dnia życzę!
28 kwietnia 2012 07:39
Ja też dnia miłego i pięknej pogody życzę, pod Hamburgiem leje od rana i tak sobie dziś pomyślałam może głupio, że nic dziwnego, że zakładali tu obozy koncentracyjne, mając taką pogodę jaka mają, bo to się nie może nie odbić na umyśle.
28 kwietnia 2012 07:58
Oj, Romana, nie kracz!

Przyznam, ze jak wygladam przez okno, to mi jakos nie wesolo - trzy kursy do Aliego przy tej pogodzie. Ale w domu po drugiej stronie ulicy dzisiaj wesele pod namiotami - jeszcze gorzej maja. Tyle z okolic HH - a w prognozie cos tam pletli o sloncu na weekend. Dobrze, ze w mojej polskiej wiosce lato maja !
28 kwietnia 2012 08:17
A u mnie słońce daje po oczach. Ostro i dużo. Sprzątanie czy spacer z kijkami - wybór należy do Ciebie.....
28 kwietnia 2012 08:20
Romana, ja piszę się na tę imprezę, Gdzie piją, lulki palą i takie tam. Reset totalny. A poza nawiasem, nigdy w życiu nie byłam pijana. Ciekawe, jak to jest. Może już czas spróbować?
28 kwietnia 2012 09:01
Benita - ja w to nie wierzę. Tacy ludzie zyją (podobno) w Tybecie, ale na pewno nie w Polsce.
28 kwietnia 2012 09:05
Benita: w czasach nie zawsze swietlanej mlodosci bywalo... Ale nastepny dzien byl raczej trudny do przezycia, wiec ten sport pozostawilam na boku. Sam rauszyk i owszem, mily, bycie pijana, kurcze, dla mnie straszne, nastepny dzien kac fizyczny i psychiczny (co ja komu powiedzialam, albo co wywinelam?) - nie, zdecydowanie nie dla mnie. Teraz czasami mam ochote na lampke dobrego czerwonego wina, ale w samotnosci to caly smak odbiera, wiec - nie uzywam.