Na wyjeździe

06 marca 2012 11:50
Witam wszystkiech w słoneczne popołudnie :))) Miłego dnia :)))
06 marca 2012 12:40
Witajcie!

Co do nauki niemieckiego, a i innych jezykow, to u mnie pomagalo myslenie w danym jezyku. Nigdy nie ukladalam sobie w glowie zdan po polsku i nie tlumaczylam tego na obca mowe, tylko mysle od razu. Tlumaczenia tekstow - idealnie sie nie da, trzeba sie nauczyc lapac sens i to doprowadzac do zjadliwej dla polaka formy, ja tak jak Andrea - lapie sluchajac, czytajac, gadajac, nie mysle nad gramatyka. W LO mialam 4 lata niemca i ... nic z tego nie pamietam, za to 3 lata pracy na granicy - daly mi mozliwosc w miare swobodnego porozumiewania sie, oczywiscie, slow brakuje, ale mam ze soba slownik. Szkolny niemiecki przydal mi sie tylko do nauczenia sie pisania.

Pozdrawiam z dzis slonecznej okolicy HH !
06 marca 2012 13:01
Anka - Ty chyba zaprwiona w bojach. Jak Ty nauczyłaś się języka?

Emilia - myślenie po niemiecku - to wyższy stopień umiejętności. Jeszcze nie jestem na tym etapie. W codziennych rozmowach niczego sobie w głowie nie układam, to są zazwyczaj krótkie zdania, powtarzane niemalże codziennie. Gorzej, jak np. Helga zaczyna opowiadać sen, albo historię sąsiada. Jej skróty myślowe, dialekt - i wymiękam.
06 marca 2012 13:15
Bennita, dialektem się nie przejmuj, moja babula mieszka w Niemczech całe życie i też dialektu nie rozumie. Załatwiłam sobie, że jak przyjadę w maju, razem się pouczymy, zresztą sama mi to zaproponowała. 1 godz. dziennie. Dzisiaj piękne słoneczko i poszłam na całość! Przejechałam na rowerze 9 km. Ptaszki śpiewają, samoloty latają, (mam do lotniska we Frankfurcie 25 km,), Było super, głowa przewietrzona, tylko nie wiem, jak jutro będzie z siadaniem:)
06 marca 2012 13:27
Ja też miałam niemiecki w liceum, z niego też w 2000 roku zdawałam maturę, później studia i przerwa z językiem, jak wyjechałam do Niemiec, to myślałam, że sobie poradzę... No i sobie poradziłam tylko trochę na odwrót... Rozumiałam wszystko ale z wymową było gorzej, słowa grzązły mi w gardle (strach???). Moja pierwsza babcia była leżąca, więc telewizor miałam dla siebie i z niego też nauczyłam się wymowy, trochę przypomnienia gramatyki ze szkoły i poszło... :) Teraz po 5 latach pracy mogę śmiało stwierdzić, że mój niemiecki jest dość dobry a do słownika zaglądam bardzo rzadko... Trzymam kciuki za Was wszystkie. Pozdr. :*
06 marca 2012 13:35
Sylwunia - potwierdzasz to, co wszystkie dziewczyny mówią: TV, ja generalnie nie lubię telewizji, tu mogę oglądać to, co ogląda Helga. Ona ogląda tylko przyrodę. Nuda. Ale przysiądę choćby na godzinę w ramach nauki. Dzięki.
06 marca 2012 13:37
Ja praktycznie w każdej pracy miałam do dyspozycji rower :))) Po pierwszych przejażdżkach też mnie tyłek bolał, ale trening czyni mistrza :) Teraz mam auto do dyspozycji, ale co z tego, jak nie mam żadnej Nowej koleżanki w pobliżu do spotkań... Szkoda ;(
06 marca 2012 13:38
Benita said:
Sylwunia - potwierdzasz to, co wszystkie dziewczyny mówią: TV, ja generalnie nie lubię telewizji, tu mogę oglądać to, co ogląda Helga. Ona ogląda tylko przyrodę. Nuda. Ale przysiądę choćby na godzinę w ramach nauki. Dzięki.

Uważam, że tv jest najlepszym sposobem na naukę:)

06 marca 2012 13:53
andrea said:
Benita,Krakowa od razu nie zbudowali,na wszystko trzeba czasu,przeciez ty dopiero sie zaczelas uczyc,daj na luz,nic nie na sile -a zobaczysz,ze slowa same cie odnajda,nawet sie nie zorientujesz jak szybko.

Popieram!!! Benita dasz radę :)

06 marca 2012 14:08
andrea said:
ja sie tak kiedys przejechalam rowerem,ze na drugi dzien nie moglam usiasc na desce klozetowej,chodzilam przez 3 dni jak polamana.Niedaleko lotniska mieszka moja siostra ,gdybym byla tam ,gdzie ty ,to bym ja odwiedzala,a tak to trafiam zawsze ok.200km. od niej.

Hi, hi, ja tez mam rower ! Nawet udalo mi sie bez problemow dojechac do wiekszych sklepow, jakies 30 minut krecenia mam do Adlera i innych, pokonalam bezblednie rowerowa koniczynke nad autostrada i jestem z siebie bardzo dumna i blada, o droge nie musialam pytac, ale - hmm, tylek czulam przez dwa dni - rower raczej do luksusowych nie nalezy, za to moje nogi wreszcie sie rozruszaly !

06 marca 2012 14:22
Dzięki dziewczyny za wsparcie i wiarę we mnie. Już oglądam jakiś serial.

Roweru nie mam tutaj. Szkoda.
06 marca 2012 16:12
a ja umiem jezdzic ale siem bojem i co z tym zrobic,chyba bede cwiczyc gdzies na lotnisku ha ha
06 marca 2012 16:47
no to karina jest nas dwie moze wypozyczymy faktycznie jakis pas
06 marca 2012 18:07
co sie martwisz Justa przykleimy sobie na czole zielony listek i dali go jazda w teren,nikt nam nie podskoczy,zobaczys ze wszyscy nam beda schodzic z drogi ha ha
06 marca 2012 18:27
Andrea do odwaznych swiat nalezy