Kasiu, w Polsce też kiedyś tak było. Raczej to zwyczaj, a nie obyczaj.
Dwa razy miałam zmarłą pdp przez noc w domu. Pierwszy raz pastor o to poprosił. Powiedział, że byłoby dobrze, gdyby zmarła spędziła ostatnią noc w domu i zapytał, czy się zgodzę. Oczywiście zgodziłam się. Nie było problemu, bo był mroźny styczeń, a ja miałam w sobie duzo dobrych uczuć dla zmarłej.
Drugi raz pdp zmarła koło 23 i córka pdp poprosiła o to samo. Rano mieli przyjechać pracownicy zakładu pogrzebowaego i zabrać zwłoki. Przyjechali koło 15 :(.
No cóż, było czuć, że pdp jednak za długo leżała w temperaturze pokojowej..
