W domu # 6

26 listopada 2015 14:27 / 3 osobom podoba się ten post
Cd. rybnej afery:)
Pan z OŚ zadzwonił i co się okazuje.Okazuje się mianowicie ,po sprawdzeniu czyj to teren ten,na którym leżą te flaki że to prywatna łąka faceta ,który na stałe mieszka w D,więc gmina nie dość ,że tego nie usunie, to jej nie wolno wkraczać na prywatny teren, nawet jeśli nie jest ogrodzony i są to nieużytki/łąka taka zwykła/.Żeby było jeszcze śmieszniej to ów człowiek zostanie pisemnie,na adres polski zobowiązany w określonym terminie do usunięcia a jeśli tego nie zrobi to ukarany grzywną....Poszukiwania sprawcy to inna sprawa-OŚ zgłasza do Straży Miejskiej ,ta jak nie znajdzie to na Policję a ten syf będzie sobie leżał aż go zwierzyna nie rozwlecze po okolicy......Wyszło więc na to,że swoja obywatelską postawą zrobiłam obcemu człowiekowi "niedźwiedzią przysługę"....Polskie przepisy a la Bareja.....
26 listopada 2015 14:45 / 1 osobie podoba się ten post
Coś mi się wydaje że w takich przypadkach (zagrożenie epidemiologiczne) gmina może wkroczyć i usunąć a kosztami obciążyć właściciela tej działki
26 listopada 2015 14:53
Marta

Coś mi się wydaje że w takich przypadkach (zagrożenie epidemiologiczne) gmina może wkroczyć i usunąć a kosztami obciążyć właściciela tej działki

Pan z OŚ mówił ,że nie-pytałam,bo tez mi sie tak wydawało.No zobaczymy,pójde tam jutro albo pojutrze,obadam:)
26 listopada 2015 14:57 / 3 osobom podoba się ten post
Weź ze sobą jeden rybi ogon i zostaw im na biurku, jak się nie będą chcieli tym zająć
26 listopada 2015 15:16
Gmina umywa rączki i tyle. Może nie chce ponosić kosztów, tylko co potem ??
26 listopada 2015 15:51
Mycha

Gmina umywa rączki i tyle. Może nie chce ponosić kosztów, tylko co potem ??

Jak to co?Do Głosu Koszalinskiego zadzwonię:)Do soboty zdążę:):):)
26 listopada 2015 18:01 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Jak to co?Do Głosu Koszalinskiego zadzwonię:)Do soboty zdążę:):):)

Popieram, bo to "śmierdzaca" sprawa. A smród nie powinien się roznosić  Jak popuścisz to będziesz to miała "za drzwiami". 
26 listopada 2015 18:06 / 1 osobie podoba się ten post
Mycha

Popieram, bo to "śmierdzaca" sprawa. A smród nie powinien się roznosić :-) Jak popuścisz to będziesz to miała "za drzwiami". 

Nie popuszczę!Nie z mną te numery:)Jak mam wqrwa to lepiej nie zaczynać :)To jest dość daleko od naszej posesji ,ale zwierzyna jest wszędzie i rozniesie wszedzie a poza tym jak to zacznie gnic to dopiero smród będzie :(Dobrze  w sumie ,ze pies chory i w domu  a na spacey na smyczy,bo nomalnie to lata luzem i na bank by to znalazł,więc ten mój wq...tez z egoizmu wynika/czytaj .troski o Yogisia/:):):):):)
26 listopada 2015 18:51 / 1 osobie podoba się ten post
No ja nie chcę cie straszyć ale psy to bardzo się lubią tarzać w takim czymś" pachnącym inaczej"
26 listopada 2015 19:03 / 1 osobie podoba się ten post
Marta

No ja nie chcę cie straszyć ale psy to bardzo się lubią tarzać w takim czymś" pachnącym inaczej" :-)

Juz sie kiedys był wytarzał w takie oślizłej skórze zajęczej:( Krowie placki ,które tez kocha nad życie to Chanel nr 5 przy tym zającu:):):):)Dlatego m.in wolność się skończyła:( 
26 listopada 2015 19:05
kasia63

Cd. rybnej afery:)
Pan z OŚ zadzwonił i co się okazuje.Okazuje się mianowicie ,po sprawdzeniu czyj to teren ten,na którym leżą te flaki że to prywatna łąka faceta ,który na stałe mieszka w D,więc gmina nie dość ,że tego nie usunie, to jej nie wolno wkraczać na prywatny teren, nawet jeśli nie jest ogrodzony i są to nieużytki/łąka taka zwykła/.Żeby było jeszcze śmieszniej to ów człowiek zostanie pisemnie,na adres polski zobowiązany w określonym terminie do usunięcia a jeśli tego nie zrobi to ukarany grzywną....Poszukiwania sprawcy to inna sprawa-OŚ zgłasza do Straży Miejskiej ,ta jak nie znajdzie to na Policję a ten syf będzie sobie leżał aż go zwierzyna nie rozwlecze po okolicy......Wyszło więc na to,że swoja obywatelską postawą zrobiłam obcemu człowiekowi "niedźwiedzią przysługę"....Polskie przepisy a la Bareja.....

Polskie przepisy a la Bareja....
Ale jak pismo jeszcze za tym pójdzie, że tylko chwasty i zielska po okolicznych gruntach się rozsiewają,
to jak nic właściciela zlicytują...
26 listopada 2015 19:06 / 4 osobom podoba się ten post
Moja też kiedyś w zdechłej wronie...potem poprawiła w błotnistej kałuży...potem jak gdyby nigdy nic wlazła do samochodu i rozwaliła sie na tylnym siedzeniu...
26 listopada 2015 19:36 / 2 osobom podoba się ten post
Przypomnialo mi sie jak kiedys nasz pies w krowim placku sie wytarzal... Generalny remont budynku wtedy mielismy i dostep do bierzacej wody tylko w wyznaczonych godzinach. W dodatku w duzym pokoju(rodzice maja 2 pokoje) belke sufitowa podnosili i wszyscy w jednym pokoju spac musielismy. Wtedy wszyscy to byl moj tato, siostra i ja. A pokoj niewielki i dodatkowo meblami z drugiego pokoju zastawiony. Miejsca zero, powietrza tyle samo. No i ten pies zajezdzajacy obora... Dobrze, ze to lato bylo i okno mozna bylo chociaz otworzyc Psa dopiero na drugi dzien wykapac mozna bylo. A on z uporem maniaka co dwa dni taki pachnacy inaczej przylazil...
26 listopada 2015 19:43 / 2 osobom podoba się ten post
Marta

Moja też kiedyś w zdechłej wronie...potem poprawiła w błotnistej kałuży...potem jak gdyby nigdy nic wlazła do samochodu i rozwaliła sie na tylnym siedzeniu...

To najczęściej te psy, które sie wybierają na polowanie, wiem, znam, płochacza miałam 16 lat.Jak ja tego kochanego kundla musiałam pilnować!!! A i tak kiedyś w tramwaju ludzie mi powiedzieli żebym wysiadła z tym śmierdzielem. Auto pod domem koleżanki zostawiłam.
26 listopada 2015 22:47
Marta

Moja też kiedyś w zdechłej wronie...potem poprawiła w błotnistej kałuży...potem jak gdyby nigdy nic wlazła do samochodu i rozwaliła sie na tylnym siedzeniu...

Mój w rybich odpadkach nad stawem...mocno przeterminowanych...fujjjj...