Wichurra, a praca w szkole językowej + korepetycje? Kiedyś moja przyjaciółka tak pracowała i całkiem dobrze za to żyła.
Wichurra, a praca w szkole językowej + korepetycje? Kiedyś moja przyjaciółka tak pracowała i całkiem dobrze za to żyła.
ach wichurra jak ja Tobie zazdroszczę tego języka, super że umiesz, :)
Też nie było ofert w szkołach językowych. Poza tym zajęcia w szkołach są raczej popołudniami, tak samo korepetycje, więc tak do końca nie idzie obu srok za ogon ciągnąć. Dochodzą wakacje, za które nikt wtedy nie zapłaci. Jakoś ten model mnie nie pociągał.
Raczej będę nastawiała się na firmy, ale jeszcze trochę chcę w Niemczech popracować, co by z głodu w trakcie szukania pracy nie przymierać i móc poczekać na fajną ofertę.
eeee to łatwe, pewnie wydukam, ale jak fachura to fachura: jutro idę z babcią do lekarza ma demencję, dzisiaj bardzo długo spała, czego nie robiła od dawna, jest ospała, bez sił, kręci jej się w głowie, taka bez życia, źle wygląda na twarzy, muszę to wszystko powiedzieć lekarzowi
a języka uczyłam się ponad 20 lat temu w szkole średnie (dobrze, że mi zależało) :)
skomęciłam jedynie Twojego posta. Ot co ;]
hahaha -mam mam ,tyke że zanim przejde do łóżka grabkami odsuwam szpargały w poszukiwaniu dróżki ;)
Taki sam efekt uzyskasz ogądając reklamy mleczka cif (ależ oni tam mają brudne te kuchenki;))
w willi 3 piętrowej wiadomo że nie.
dzięki, aha przypomniałam sobie czasownik posiłkowy odmieniony na końcu drugiej części zdania? czy tak?