Ano w Białowieży. Kto nie wierzy, niech pobieży.
Ano w Białowieży. Kto nie wierzy, niech pobieży.
Ha!
To smutne " ha"......
Nie byłam w Białowieży. W Bieszczadach też nie byłam. Nie byłam w wielu pięknych miejscach w Polsce. Łapię się na tym,że lepiej znam zagranicę, niż własny kraj. Lepiej znam odległą Islandię, lepiej znam w gruncie rzeczy obce mi Niemcy, lepiej znam Hiszpanię i Francję czy Norwegię - ale nie Polskę. A mamy jako kraj tak wiele do zaofiarowania. Więcej niż inni, niewątpliwie.
Pocieszam się i usprawiedliwiam się tylko tym,że póki mam zdrowie, jestem w stanie latać samolotem i zwiedzać inne kraje, Polskę mogę zwiedzić, kiedy już nie będę miała sił na dalekie podróże. Za 5 lat nie polecę na drugi kraniec świata, bo nie dam rady, ale za 5 lat spokojnie mogę pojechać w Bieszczady, na Polesie, na Mazury, do Krakowa czy Szczyrka.
Mierzę siły na zamiary. Jak mam siły i póki mam siły ( z moim mocno średnim sercem), to zaczynam od mniej osiągalnych celów, trudniejszych do zdobycia, bo jeszcze mogę. Łatwiejsze cele zostawiam sobie " na zaś" i dlatego też Polskę zostawiam sobie właśnie "na zaś".
Co nie zmienia faktu,że nieco mi wstyd, bo Polskę znam gorzej od egzotycznych krajów, do których los mnie kiedyś rzucił.
O jeżu, ale mam doła, skoro takie "sentymenta" mnie ogarniają. :)))
Ha!
A śniegu dalej ni ma !
W Białowieży?
No to "el duuupa" .......... by tak złagodzić wulgaryzm hiszpańskością.....:(
A już myslałam,że może w Niemczech jest coś dzikiego. No tak, to w koncu zbyt uporządkowany naród, a rysie są takie dzikie i nieuporzadkowane, do ogródków im by nie pasowały. :)
Idealistka idzie spac.
Dobranoc.
Ja nie byłam:( Chociaż mam niewiele gorzej:), las 50 metrów od domu, sarny, jelenie,łosie, lisy, wilki,..żmije, br..
Anerik no w Białowieży, to w Bialowieży. Bo w Bialowieży newielu było i widziało.
Jedziemy do Białowieży jutro z rana na Wigilię. Wszyscy cała Rodzinka mieszkająca w okolicy 50 km. Taki rodzinny zjazd. Już taki był 5 lat temu. Razem wszyscy to 32 osoby.
Można też się przespać......

Jestem milo zaskoczony.Otrzymalem prezent swiateczny od firmy.Od niemieckiej firmy ktora jest zleceniodawca w tym miejscu.
Ładna paczka,a w srodku kartka swiateczna z zyczeniami,czekolada merci i zestaw Mexx dla faceta.Woda toaletowa i zel pod prysznic.
Mile prawda ???
Dostałeś jeszcze jeden prezent, od niepełnosprawnych dzieciaków, które byłeś łaskaw obdarować ze szczerego serca. Prezent odebrałam, czeka na Ciebie u mnie i teraz nie ma to tamto. Golonka i piwko musi być :D :D :D :D
Pochwalę się po raz ostatni przed wyjazdem.........a więc.....spedziłam go na słońcu jeżdząc rowerem godzinkę...drugą w zwierzyńcu......było cudownie ...zrobiłam kilka zdjęć i 3 nagrania..... rysia.....małpek kapucynek i pawia. i jeszcze łosia nigdy jeszcze tak blisko nie podszedł........moja kom. pełna ,a karta za mała żeby przenieść.........nie będę wam wysyłać, bo i tak nikt tego nie widzi......a szkoda..........
Drugie........prezent świąteczny od dziadka....100E ......nie spodziewałam się.....wielki szok.......bo..
PDP czasami narzeka, że musi dużo płacić.......i w dniu wigilii syn przyniósł wypłatę.....i za 2 dni śiąteczne 200E ......a dziadek te 200 E włożył do kartki światecznej i daje mi jako prezent.........mówie mu grzecznie, że to mój zarobek, ale jest ok........przecież nie musi mi dawać ekstra........tyle,że bym wolała samą kartkę.....no cóż..........od syna też nic nie dostałam....ale to drobiazg...........zarabiam dobrze, wiec na nic nie liczę.......
Kochani......tak więc dzisiejsze dodatkowe 100E było dla mnie.....dużym zaskoczeniem...........będę na wyjeżdzie niecałe 2 miesiące brak 2 dni....ale przy dzisiejszym kursie......starczy na pewno na nową kuchnię....i wrócę tu z przyjenością za 6 tygodni......
Lawendo, nie doceniasz Niemcow... Np w Pforzheim jest Wild Park, a w nim rysie:-)Nie sa na wolnosci, ale tez nie w klatkach :-) Do tego dzikie koty, dzikie swinie, dzikie kozy i dzikie nietoperze, ktorych nie udalo mi sie jeszcze zobaczyc. jedyne co u nich widzialam to skladane ofiary w postaci malych, martwych kaczuszek... Moje dzieci uwielbiaja wypady do tego parku. Ja rowniez, bo dobrze im robi obcowanie ze zwierzetami(czesc wolno karmic), a ten park nie obciaza jakos znaczaco mojej kieszeni. Blizej domu mamy jeszcze inny, ale otwarty tylko sezonowo i za wstep trzeba placic. I tam prawdziwe dzikie kozy zyja...Zwierzeta wyjatkowo niebezpieczne, bo glodne... Jak zaryzykujesz i karme dla nich kupisz, to nie odpuszcza poki nie zjedza wszystkiego. Wlacznie z torebka...Moja corka miala jeszcze zbyt bliskie spotkanie z dzikim, mini konikiem... Zrebaczkiem mini konika... Ugryzl ja w koszulke. Od tej pory co go widzi to mowi... "Zly kon...Bardzo zly kon...":-)