Na wyjeździe #29

19 października 2015 12:19 / 3 osobom podoba się ten post
w temacie umierających pdp.
Za niedługo mija rok od śmierci mojej drugiej fajnej babci u której byłam. Z babci fit z dnia na dzień zrobiła się leżąca.
3 tyg trwała agonia. To był koszmar! Zmarła nad ranem, w pokoju obok. Powiem Wam, że sam fakt, że zmarła jakoś "przeżyłam", ale do dzisiaj zdarza mi się widzieć jej twarz pośmiertną, to nie jest fajne uczucie.
Mam nadzieję, że nie będzie mi dane kolejny raz przeżywać śmierci niemieckich dziadków.
19 października 2015 12:46 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko1

Dorotka,ucze sie cały czas.Nie z internetu,nie z ksiązek tylko z życia przerabiam wszystko na wszystkie strony i wyciagam wnioski. Popełniam wiele błędów dlatego rozumiem młode stażem opiekunki,że chca jak najlepiej a często nie wychodzi tak jak zakladają.Taki ogólny kurs z obcowania ze starym chorym czlowiekiem na pewno by szkód nie poczynił pod warukniem,że opiekunka ma pokazaną czy przedstawioną tę sam sytuację, ale w róznych wariantach takich z praktyki.Nasza praca oparta jest często na przechytrzeniu*pdp (demencyjnego) trzeba stosować myki nie szkodliwe a pozyteczne dla obu stron. Np. moja pdp czesto siadała na klo bez potrzeby. Nie siusiała tylko posiedziała i wstawała.Było to bardzo męczące i dla niej i dla mnie. Wymysliłam,że zostawiam wode w pojemniku tym do ktorego sie załatwia i efekt był natychmiastowy.Po sprawdzeniu,że jednak zrobiła to co zamierzała dawała odetchnąć na dłuższy czas i sobie i mnie.Starość istnieje od zarania dziejów i nie nam zastanawiać sie się nad rozwiązaniem problemu ludzi starszych. Mozemy sie jedynie przyczynic do poprawy ich standardu życia albo być obojetnym.

A odnosnie tych przykladowych drzwi to nie ma metody, bo nawet po 2 -setnym sprawdzeniu o połnocy zapyta czy drzwi zamkniete.Takie to uroki tej choroby nad ktora tegie głowy pracuja i nie daja rady jej ujarzmic jak na razie.

Aż tak odmiennego zdania nie mamy odnośnie teorii i doświadczenia, oczywiście życie/praca weryfikuje teorie, nauka idzie do przodu, absolut zostaje uznany za błąd. Zawsze pisze z mojego punktu , jak to jest u mnie? jak zaczynalam? bez przygotowania, zawsze już z dobrym językiem, teraz już rozwiajam , rozszerzam mój warsztat.
Nie ma metody na demencje i wielle innych chorób. 
19 października 2015 12:48 / 1 osobie podoba się ten post
mzap88

w temacie umierających pdp.
Za niedługo mija rok od śmierci mojej drugiej fajnej babci u której byłam. Z babci fit z dnia na dzień zrobiła się leżąca.
3 tyg trwała agonia. To był koszmar! Zmarła nad ranem, w pokoju obok. Powiem Wam, że sam fakt, że zmarła jakoś "przeżyłam", ale do dzisiaj zdarza mi się widzieć jej twarz pośmiertną, to nie jest fajne uczucie.
Mam nadzieję, że nie będzie mi dane kolejny raz przeżywać śmierci niemieckich dziadków.

19 października 2015 12:55 / 3 osobom podoba się ten post
dorotee

Aż tak odmiennego zdania nie mamy odnośnie teorii i doświadczenia, oczywiście życie/praca weryfikuje teorie, nauka idzie do przodu, absolut zostaje uznany za błąd. Zawsze pisze z mojego punktu , jak to jest u mnie? jak zaczynalam? bez przygotowania, zawsze już z dobrym językiem, teraz już rozwiajam , rozszerzam mój warsztat.
Nie ma metody na demencje i wielle innych chorób. 

Nie możemy mieć Dorotka obie długo pracujemy.Ja tez tak pisze. .............pojechałam i nic nie wiedzialam. Wydaje mi sie,że nikt nie jest w stanie ogarnąc chorob mózgu tu wszystko zdarzyc sie może, dla jednego sen to życie i zdrowie dla drugiego sen to śmierć.
19 października 2015 14:29 / 8 osobom podoba się ten post
19 października 2015 16:38 / 2 osobom podoba się ten post
dorotee, pomijając tematy, ten obrazek rozśmieszył mnie aż muszę go przesłać dalej
19 października 2015 17:18 / 12 osobom podoba się ten post
Ja nie o umieraniu ,ani takie tam smutne rzeczy.Dziś jechałam rowerem i gdzieś mi się odpiął zegarek i po zegarku.Smutno mi się zrobiło ,ale cóż bywa.Po posileniu się w domu ,gotowa do nowego wyjazdu chciałam zabrać komórkę ,żeby wiedzieć która godzina ,ale komórka się rozładowała .No jak tu jechać tak bez zegarka i co ludzi będę pytać co chwilę o godzinę .Zabrałam do plecaczka PDP budzik,zawsze to zegarek.Jak trzeba było to spojrzałam i punktualnie do domu wróciłam przed PdP,która to jeździ na terapię do Tagesklinik.
19 października 2015 17:32
Gosiap

dorotee, pomijając tematy, ten obrazek rozśmieszył mnie aż muszę go przesłać dalej:-)

19 października 2015 17:45 / 4 osobom podoba się ten post
W nocy długo film oglądałam a rano ledwo się zwlokłam z wyrka.
Dziadkowi śniadanko do łóżka podałam bo też mi dziś nie wstał.
Od 9.00 do 11.oo dospałam sobie jeszcze aż obudziła mnie pielęgniarka dzwonkiem.
Przy pielęgniarce to dziadek udaje, że jest taki “Fit” a wiem że miał boleści brzucha raniutko
i dawałam mu taką tabletkę extra. Ja to powiedziałam pielęgniarce na korytarzu jak już wychodziła.
Szybki obiad zrobiłam paluszki rybne, ryż, czerwona kapust, sos pieczarkowy miałam od wczoraj.
PDP na obiadek wstał. Po obiedzie plotkowałam na Skype z moją przyjaciółką a po kawie poleciałam trochę na rower.
PDP chyba znowu bardziej boli i wymusił na mnie dodatkową porcję kropli p/bólowych. Dryndnęłam do lekarki - kazali podałam.
Zaraz 18.00, wyjątkowo szybko dzień dzisiejszy zleciał.
19 października 2015 17:49 / 4 osobom podoba się ten post
ivetta

Ja nie o umieraniu ,ani takie tam smutne rzeczy.Dziś jechałam rowerem i gdzieś mi się odpiął zegarek i po zegarku.Smutno mi się zrobiło ,ale cóż bywa.Po posileniu się w domu ,gotowa do nowego wyjazdu chciałam zabrać komórkę ,żeby wiedzieć która godzina ,ale komórka się rozładowała .No jak tu jechać tak bez zegarka i co ludzi będę pytać co chwilę o godzinę .Zabrałam do plecaczka PDP budzik,zawsze to zegarek.Jak trzeba było to spojrzałam i punktualnie do domu wróciłam przed PdP,która to jeździ na terapię do Tagesklinik.

Tak wyjść z "opresji" to tylko Polka potrafi.
Niemka wezwałaby kilku fachowców.
Rozbawiłaś mnie do łez. Dziękuję.
19 października 2015 17:55 / 3 osobom podoba się ten post
Benita

Tak wyjść z "opresji" to tylko Polka potrafi.
Niemka wezwałaby kilku fachowców.
Rozbawiłaś mnie do łez. Dziękuję.


I to są właśnie nasze mocne strony
- Polki radzą sobie świetnie w sytuacjach prawie bez wyjścia.
Też się uśmiałam.

19 października 2015 17:56 / 3 osobom podoba się ten post
ivetta

Ja nie o umieraniu ,ani takie tam smutne rzeczy.Dziś jechałam rowerem i gdzieś mi się odpiął zegarek i po zegarku.Smutno mi się zrobiło ,ale cóż bywa.Po posileniu się w domu ,gotowa do nowego wyjazdu chciałam zabrać komórkę ,żeby wiedzieć która godzina ,ale komórka się rozładowała .No jak tu jechać tak bez zegarka i co ludzi będę pytać co chwilę o godzinę .Zabrałam do plecaczka PDP budzik,zawsze to zegarek.Jak trzeba było to spojrzałam i punktualnie do domu wróciłam przed PdP,która to jeździ na terapię do Tagesklinik.

jesteś żywym dowodem na to, że Polacy to bardzo kreatywny naród i w każdej sytuacji potrafimy sobie poradzić w przeciwieństwie do nacji, u której przebywamy na występach zarobkowych. Wracając dzisiaj ze spaceru na mało uszczęszczanej ścieżce zobaczyłam stojący na światłach awaryjnych samochód  jakiś służb porządkowych, który ugrzązł przednim lewym kołem w błocie. Kierowcy w środku niet. Patrzę gdzie ten się podział, a on sobie stoi  spokojnie i czeka aż mu ktoś przybędzie z fachową odsieczą. Wokół pełno gałazek, gałęzi, kamyków, kamieni, a ten stoi i czeka. Myślę, że gdyby to był Polak to zacząłby kombinować jak coś twardego podłożyć aby koło przestało się ślizgać i coraz bardziej pogrążać się w błocie ale ten pan ani drgnął. A co ? Jeszcze ręce by sobie ubrudził? To tak a propos.
19 października 2015 17:59 / 2 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Podpięłam się pod tego , bo jest krótszy ;-)...... dobrze , że trochę wyjaśniłaś , bo jeszcze chwilka a ktoś by Ci napisał , że dziadeczek Ci do łóżka właził albo pakował się do łazienki , kiedy brałaś prysznic :-).....tak to u nas już jest , że ktoś coś pamięta , ale niedokładnie a wyobraźnia pracuje ! .....Pamiętam dokładnie Twoje posty , nie pisałaś , że dziadeczek Ci wpycha łapska  tam , gdzie nie wolno , tylko , że chciałby , że podgaduje , ale , że jego erotomańskie zapędy tłumisz w zarodku . I tak wychodzi : radio Erewań podaje , że w Moskwie rozdawają za darmo samochody , ale to jednak nie w Moskwie , tylko w Leningradzie i nie samochody , tylko rowery .....i nie rozdają , tylko kradną itd. itd.itd .....:-):-):-)

No widzisz Basiu pamięć zawodna jest. Zapamiętałam Martę, dzideczka, fakt, że był erotomanem i zapędy podbluzkowe ale czy de facto czy tylko w marzeniach to już nie do końca 
19 października 2015 18:04 / 2 osobom podoba się ten post
Marta

:lol3:Alino ojciec widzi że córki za nim nie przepadają wiec po prostu odpłaca im tym samym...
Co do dziadków,może nie w tum rzecz ,jak trafiam ,lubią mnie choć właściwie nie wiem dlaczego,nie staram się specjalnie żeby mnie polubili..;)
Troche pomaga mi pewnie wygląd " anielski" ( bo mojej rogatej duszy nie widać przecież) :-),Na pewno pomaga mi dobry język bo przez to mam szacunek...
Jak przyjeżdżam staram sie tez dziadka polubić znaleźć w nim dobre strony bo lepiej przeciez mieć pozytywnie nastawionego pdp niż wroga,przez te kilka tygodni.Alino ręki pod bluzke to on mi nie  wkładał nigdy bym na to nie pozwoliła...co najwyżej marzył sobie o tym :-) Nie był wcale taki zły,po prostu trzeba było trzymać go w ryzach...Najlepszy dowód,że planuję tam wrócić,jeśli terminy mi sie zgrają...on miał jedną wielką zaletę - wstawał o 12 w południe. ..

Sorry Marto, że coś poprzekręcałam ale mam nadzieję, że się nie obraziłaś. Boże! Miły dziadeczek wstający w południe. Przyjęłabym takiego od razu nawet gdyby nie miał kota.
19 października 2015 18:14 / 8 osobom podoba się ten post
Alina

:-) jesteś żywym dowodem na to, że Polacy to bardzo kreatywny naród i w każdej sytuacji potrafimy sobie poradzić w przeciwieństwie do nacji, u której przebywamy na występach zarobkowych. Wracając dzisiaj ze spaceru na mało uszczęszczanej ścieżce zobaczyłam stojący na światłach awaryjnych samochód  jakiś służb porządkowych, który ugrzązł przednim lewym kołem w błocie. Kierowcy w środku niet. Patrzę gdzie ten się podział, a on sobie stoi  spokojnie i czeka aż mu ktoś przybędzie z fachową odsieczą. Wokół pełno gałazek, gałęzi, kamyków, kamieni, a ten stoi i czeka. Myślę, że gdyby to był Polak to zacząłby kombinować jak coś twardego podłożyć aby koło przestało się ślizgać i coraz bardziej pogrążać się w błocie ale ten pan ani drgnął. A co ? Jeszcze ręce by sobie ubrudził? To tak a propos.

Zimową pora zawsze mam w samochodzie łopatę jak jadę do Niemiec. Kiedyś na parkingu w Niemczech widząc kierowcę, ktory utknął w śniegowej koleinie i nie mógł wyjechać, podeszłam i wręczyłam mu łopatę. Był tak zdziwiony i nie bardzo wiedział co ma robić. Mówię do niego: machaj, machaj albo czekaj na roztopy. Pytał się mnie gdzie ma machać. Rany, musiałam palcem pokazywać z pod którego kola ma wybrać mazie śniegowe.
W Polsce łopaty nie wożę. Urok osobisty jeszcze działa a i nasi Polscy panowie nie są tacy źli, pomagają w razie.