Ciekawe czy dzis wieczorem,bede sie smiac,czy plakac :placz3::piatka:
Ciekawe czy dzis wieczorem,bede sie smiac,czy plakac :placz3::piatka:
Idziemy dziś z moim POP na uroczysty obiad z okacji jego 91 urodzin. Zaproszonych zostało 25 osób z rodziny i grona (żyjących jeszcze) przyjaciół. Garnitur, krawat, buty - wszystko czeka. Makijaż perfekcyjny (sobie) wykonałam, fryzurkę lakierem utrwaliłam... sukienka wizytowa czeka na przyodzianie ... c.d.n.
Sliczne te mokasyny:)
Ho ho. Zlitowali się. Podczas smażenia naleśników Babu wydzwoniła wszystkich w rodzinie i zrobiła zamieszanie. Po którymśset telefonie, zabrałam Babu do jadalni i mówię ,że teraz jemy obiad i później będzie kontynuowała dzwonienie. Niechętnie poszła,mówiąc ,że nie ma apetytu i chce zostać w łóżku. Nie uległam. Naleśnika bach na talerz , porcję konfiturki , zwinełam widelcem , poklepałam co by się zplaszczył i pokroiłam. Podałam widelec i mówię smacznego . Zjadła o dziwo. Pyatm czy chce jeszcze , zgodziła się. Ponawiam czynności i ... dzwoni telefon. Babu aż się podniosła z miejsca. Mówię ,że podam Jej telefon. Na wyświetlaczu widniało - Córka. Ocho będzie rozmowa. Babu odebrała a ja w tym momencie wyszłam na fajkę , co by sobie w spokoju mogła pogadać.Wyplaiłam wolniutko i wracam, Babu mówi do słuchawki , że będzie czekała. Rozłączyła się. Zjadła jeszcze kęs i mówi ,ze nie ma ochoty więcej. Dobra.Zjadłam swojego plaśnika i zmywam. Babu znów dzwoni o oznajmia ,że czeka na córkę. No i wtedy się wyciszyłam. Będzie dobrze myślę.
Była chyba za 45 minut , wpadła i zaczyna rozmowę. Ja grzecznie przeprosiłam i uciekłam do siebie na górę. Poprosiła mnie na chwilke i mówi ,że we srodę do kontroli trzeba z Babu jechać, mam wziąć taryfę i pojechac rano. Ok pojadę. Za 5 minut zmieniła zdanie, jednak ona będzie rano po Babu i sama ją zawiezie. Kurde co Ona w kulki leci ?? Zapytałam o mój wyjazd piątkowy, o nową Kobietke. Nie będzie żadnej nowej -oznajmnia z uśmiechem na twarzy. Czyli moje przeczucie wczorajsze się sprawdziło. Babu idzie do przechowalni. Ale nie powiedziała tego w prost. Przeciez nie musiała. To u nich jest naturalne oddawać rodziców ,kiedy już są bardziej niz bardzo schorowani. Przynajmniej już do banku nie musimy iść. Boże daj mi siłe do tego cholernego piątku. Pleas pleas ples.:modlitwa: Tom wyrzygała wsio. Dziękuję już mi lepiej.
Pochwalony :modlmy sie:
Rano słyszę jak mnie pdp woła.Wyskoczyłam z katafalku jak strzała i pędzę na dół. Babu stoi w salonie i mówi (trochę zdenerwowana) Jemy śniadanie , dzwonię po taxi i jedziemy do banku. Tak tego samego banku do którego miałyśmy w ostatnim tygodniu jechac ,ale Babu miała kontuzję. Dziś oznajmia ,że znów bank. Odetchnęłam z ulgą ,że chociaż dzis nie będzie zamieszania z bankiem , i mówię ,że dziś niedziela i banki zamknięte. Babu spojrzała na mnie i mówi - Dziś jest niedziela ? Z takim niedowierzaniem , więc pokazałam Jej kalendarz. Uwierzyła. Zabrałam sie za śniadanie , zjadłyśmy , Babu chce do łóżka pospac jeszcze. Ja do siebie , szybka fajka do porannej kawy i mycie , ubieranie. Lapa na dół , kawe pod pachę i teraz siedze w salonie i zaś czuwam nad dobrym snem Babu. Oby jutro zapomniała o tym nieszczęsnym banku bo znając Babu zaś będzie dym i nerwówka , a ja tak chciałam przed wyjazdem troszkę spokojniej przeżyć te ostatnie dni. Tym bardziej ,że nie mam już wolnego i nawet u siebie w pokoju nie mogę siedziec , bo mam bacznie obserwowac Babu, co by zaś nie fikła. Ogarniam sytuację , ale na wszystkie zdarzenia nie mogę mieć kur... wpływu.
margaretko, czytam Twoje opowiesci i lepiej mi od razu mi lepiej , ze nie jestem sama w tym poplataniu. U mnie dzis tez jak na karuzeli. Babcia gada i zachowuje sie wyjatkowo od rzeczy. Jak tylko na chwilke sie strace z widoko, natychmiast jest w lozku, z ktorego musze ja wyciagac. Bylam na baaardzo dlugim spacerze z nia, myslalam ze sie zmeczy i uspokoi bo to okolo 2 km z odpoczynkami. Pchala sama swoj wozek i przed domem powiedziala, ze nie idzie juz wiecej,siadla na wozek i siedzi. mowie do niej , ze ja jej cisnac nie bede, bo bola mnie plecy haaaa no i tak ona posiedziala , ja postalam i pocisnelam ja do domu. Macie tez tak , ze wysiadacie psychicznie widzac te glupoty robione przez podopiecznych?
Prosze o pomoc madre glowy.Mam na tarasie pelargonie w doniczkach sztuk 4, trzy doniczki sa bez dziurki ,zauwazylam ze liscie zaczely zolknac,czy to z powodu duzej ilosci wody.?Tylko w jednej normalnej doniczce,zoltych lisci brak,a wszystkie jeszcze pieknie kwieciem obsypane.Moze ktos mi cos doradzi.
Hurra!!!
Zakończyłam własnie prawie trzydniowa wizyte jednej z corek.Od12-tej od piatku do teraz.
Wczoraj juz miała mine nietęgą a dzisiaj juz nawet ręce jej opadły:-)
''To nie do uwierzenia! I tak codziennie???.Nie-tak się nie da! Nie to jest okropne! To jest bardzo trudna praca.Jak ty sobie dajesz radę????''
Otóz właśnie dlatego że jest tak a nie inaczej wracam do domu jak umowa przewiduje.Na nic się zdały pizze,ciasta i wszelkie inne namowy-ani chwili dłużej.Dodakowo jeszcze chciały mi wcisnać ''ostatnie zdanie'' odnosnie profili moich zmienniczek.
Jedno dobre,ze po kilku dniach(bez nocek)ta odwiedzajaca córka lepiej rozumie siostrę która od lat zajmowała się rodzicami codziennie.
A mnie tym bardziej :-)
Magdzie, dziurki musisz porobic :podlewanie kwiatkow: Tak może to byc takim powodem nadmierna ilośc wody.
Albo to, że już chcą spac na zime heee,,i do piwnicy chca odpocząc do Wiosny.
No dobra:)Nam możesz się przyznać:)Nakłoniłaś PDP ,żeby była jeszcze bardziej niezniośna niż zazwyczaj:):):):):)Hi hi hi