Ochłodziło się na moje szczęście,zeschłabym na wiór . Troche popracowałam i na dzisiaj wystarczy. Wybieram sie na rekonesans i upiekszanie do miasta (tak sie u nas mówi ) spotkam sie tez z przyjaciółmi :-)
Najwiekszą radość jednak daje mi moj ogrod. Chociaz brzydki jak licho to i tak w nim odsapnę. Soczysta zieleń po tych obfitych opadach deszczu. A taka piekną wierzbę mamy na podwórku.![]()
andrea-dzięki za pozdrowienia i-wzajemnie.zosia5-w niedzielę to Ty jesteś w Szczawnie a nie będziesz wkurzać męza! Ufff-ale się dzisiaj nalatałam jak ta latawica:-) Teraz zasiadłam przed kompem,nogi w miednicy w wodzie z siedmiowodnym siarczanem magnezu. A co! Taka zdrowa umrę,że ho,ho.Ale jeszcze nie teraz-hi,hi. No i tak sobie czytam co słychać. Za chwilę wskakuję do łózia z książką pod pachą i nie ma mnie.
No to koniecznie następnym razem-chyba,że Szczawno czy inne miejsce zaorają.
Oświadczam, że przedłużam urlop o 2 tygodnie , dzięki czemu będę mogła dokończyć remont łazienki.
Dziękuję mojej zmienniczce , naszej forumowej "wiewiórka" za wyrozumiałość .