04 maja 2016 14:20 / 10 osobom podoba się ten post
Mirka DzKiedyś był na forum temat o prezentach dla pdp. Rzeczywiście, jak ktoś na dzień dobry przyjeżdża z siatą prezentów, to być może chce się "wkupić" - jak piszesz Mleczko, ale rzeczywiście różnie to może zostać odebrane. W życiu bywa tak, że czasem ktoś chce być lizusem, a czasem chce być po prostu miły. Granica w naszej pracy pomiędzy ludzkością, a profesjonalizmem jest niestety bardzo ruchoma i naprawdę trzeba uważać ze swoim zachowaniem, bo może ono zostać różnie odebrane - nie tylko przez rodzinę pdp. ale i przez zmienniczkę. Czasami rodzina odbiera nadmierne lokajstwo opiekunki jako jej słabość, którą można wykorzystać.
Jedna z moich zmienniczek/nie nasza/po raz kolejny przywiozła takie torbiszcze żarcia ,że nie szło podnieśc z podłogi,część dla rodziny.....no coments....
Nie mówiąc o tym ,że sporo ją te suveniry kosztowały,ale co tam,bogatemu wszystko wolno:)
Nie mówię stanowcze nie bo osobiście babuszce w Krefeld przywoziłam a to słoiczek powideł a to słoiczek buraczków-symbolicznie,bez histerii,bo we wszystkim trzeba miec umiar.Przeciwna jestem wkupywaniu się na dzien dobry-dla mnie to takie ponizające trochę,na zasadzie "macie, tylko mnie polubcie"A potem jak się coś źle potoczy to słyszę "to ja im nawiozłam a oni takie świnie".....I to jest lokajstwo własnie.
Z niemieckimi rodzinami nie utrzymuje kontaktów pozasłużbowych,nie mam takiej potrzeby.Kiedyś z 4 lata temu z jedną córką PDP,z kótrą miałam tzw.wspólne feng shui ,ale z czasem kontakt sie urwał z mojej strony.Mało mam czasu na kontakty w Polsce,niemieckie odpuszczam:)
Co z tego ,że urlopu mamy wiecej niż te 26 dni kiedy i tak na wszystko brak czasu:):):)Ledwo się rozpakuję już z powrotem waliz kły szczerzy:):):)Hi hi hi
tak ta nasza robota i dla zdrowotnosci trzeba sobie wszystko własciwie wypośrodkować,żeby wnętrze nie ucierpiało a wszystkim lizusom mówię stanowcze nie!!!