W domu # 7

31 lipca 2016 21:09 / 10 osobom podoba się ten post
Witaski z domu:)
13 godzin jazdy,z przepita baba na karku:(Siedziała za mną i ziałą jak smok:(błeeeeeeeee.Po drodze zwiedzanie przymusowe Berlina,żeby ominąć korek jakiś wielki.W D w piątek skończyła sie szkoła i Niemiaszki hordami ruszyły na wakacje,w dodatku lało przez większość drogi.Na granicy w Kołbaskowie,rzeczywiście kolejka,ale posuwajacą się -straż graniczna zaglądała do każdziutkiego auta.Nas zapytał "wyjazd familijny czy przewóz osób?"Na szczęście przytomny kierowca rzucił niedbale "wracamy z wesela":):):)Po naszej stronie natomiast przed Szczecinem wielki korek 15 km,który dzięki CB ominęliśmy jadąc lasami dookoła.Kąpiel w basenie zaliczyłam dzisiaj:)Od jutra ogródkowy zapierdziel bo istny busz,no i ogórki rosną jak głupie,hi hi.Zapowiada się więc nieprzyzwoicie pracowity urlop.Ale za to na pociechę właśnie zadzwoniła Malgi i wszystko wskazuje na to,że się zobaczymy:):):)Trzymajcie sie robaczki jak mawia Niepowtarzalna,będę zaglądać czy jesteście grzeczne:)
31 lipca 2016 21:31 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Witaski z domu:)
13 godzin jazdy,z przepita baba na karku:(Siedziała za mną i ziałą jak smok:(błeeeeeeeee.Po drodze zwiedzanie przymusowe Berlina,żeby ominąć korek jakiś wielki.W D w piątek skończyła sie szkoła i Niemiaszki hordami ruszyły na wakacje,w dodatku lało przez większość drogi.Na granicy w Kołbaskowie,rzeczywiście kolejka,ale posuwajacą się -straż graniczna zaglądała do każdziutkiego auta.Nas zapytał "wyjazd familijny czy przewóz osób?"Na szczęście przytomny kierowca rzucił niedbale "wracamy z wesela":):):)Po naszej stronie natomiast przed Szczecinem wielki korek 15 km,który dzięki CB ominęliśmy jadąc lasami dookoła.Kąpiel w basenie zaliczyłam dzisiaj:)Od jutra ogródkowy zapierdziel bo istny busz,no i ogórki rosną jak głupie,hi hi.Zapowiada się więc nieprzyzwoicie pracowity urlop.Ale za to na pociechę właśnie zadzwoniła Malgi i wszystko wskazuje na to,że się zobaczymy:):):)Trzymajcie sie robaczki jak mawia Niepowtarzalna,będę zaglądać czy jesteście grzeczne:)

He, to mowisz, że ogórki obrodziły-dobra nasza, jak do chałupy wrócę, to się zaopatrzę w nie obficie i zginę za słoikami. Moje samce, to owszem, jedzą bardzo chętnie, ale żeby zainteresować się "urodzajem" na ogóry, to już nie bardzo :)

Własnie z powodu długiego czasu powrotu, korków i nie zawsze wymarzonego towarzystwa, zdecydowalam się samolotem wracać. Ceny są konkurencyjne-godzinka czasu i jestem w Berlinie, a stamtąd to już rzut beretem, ktoś po mnie podjedzie.
31 lipca 2016 21:59 / 3 osobom podoba się ten post
tina 100%

He, to mowisz, że ogórki obrodziły-dobra nasza, jak do chałupy wrócę, to się zaopatrzę w nie obficie i zginę za słoikami. Moje samce, to owszem, jedzą bardzo chętnie, ale żeby zainteresować się "urodzajem" na ogóry, to już nie bardzo :)

Własnie z powodu długiego czasu powrotu, korków i nie zawsze wymarzonego towarzystwa, zdecydowalam się samolotem wracać. Ceny są konkurencyjne-godzinka czasu i jestem w Berlinie, a stamtąd to już rzut beretem, ktoś po mnie podjedzie.

Ja mam 200km na lotnisko w PL/Gdańsk albo Szczecin/:(  A druga sprawa to bym musiała z Stuttgartu lecieć, a to ostatnio terrorystycznie nieciekawy rejon.To juz wolę busem.
Natomiast w kwestii ogórkowej to mąż mi własnie swa pomoc obiecał:)On zresztą lepsze robi zaprawy,więc ja za podkuchenną będę robiła:)Busz ogródkowy to jednak niestey juz moja działka :):):)Ale plewic akurat lubię -dobrze się przy tym rozmyśla:)
31 lipca 2016 23:24 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

Ja mam 200km na lotnisko w PL/Gdańsk albo Szczecin/:(  A druga sprawa to bym musiała z Stuttgartu lecieć, a to ostatnio terrorystycznie nieciekawy rejon.To juz wolę busem.
Natomiast w kwestii ogórkowej to mąż mi własnie swa pomoc obiecał:)On zresztą lepsze robi zaprawy,więc ja za podkuchenną będę robiła:)Busz ogródkowy to jednak niestey juz moja działka :):):)Ale plewic akurat lubię -dobrze się przy tym rozmyśla:)

No to zrobiłam 80słoików ogórków kiszonych.Jeżu i jeszcze mi doneśli ogórasów z 8 kilogramów.Ile z tym pitolenia,ale dam radę.Inne wynalazki niech młodsze panie z mojej chałupy robią.Przecież i tak mało z tego skorzystam.Dżemiki wiśniowe wyszły też pyszne .Słoików nie mam.hm.Dżemu i tak nie lubię.Ale moja wnuczka lubi.Ma rok.
01 sierpnia 2016 18:38 / 17 osobom podoba się ten post
Tradycyjnie już pokuszę się o podsumowanie mojego nowego miejsca pracy.Pisałam zawsze ,że jak znajdę fajna miejscowkę to zakotwiczę na dłużej,mimo że ostatnie 2 lata byłam opiekunkowym skoczkiem:)I znalazłam-tj.raczej miejsce znalazło mnie a konkretnie Andrea:)Hi hi.Opiekujemy się bliźniaczkami a i same dobrałyśmy się jak bliźniaczki,bo nadajemy na tych samych falach:):):) A kiedy współpracuje się z kimś niemal bez słów,to jest czysta przyjemność nie praca:)Komfortem wyjątkowym dla mnie jest zawsze fakt,ze miejsce jest opracowane przez poprzedniczkę-tak też miałam na skoczkowych miejscach ,wszędzie tam ,gdzie zmieniałam koleżanki z naszego forum.I tu jest tak samo-weszłam na gotowe,zmieniać póki co nie ma czego.Nie bez znaczenia są dwie rzeczy:córka jednej z sióstr,o zupełnie nie niemieckiej duszy,współpracująca i podatna na nasze sugestie i oczywiście zarobki,najwyższe jakie dotychczas zarabiałam.Powiem więcej,wyższe niż szwajcarskie,a i to córka PDP doszła do wniosku ,że i tak za dwie osoby wcale za dużo nam nie płaci:) Przy dział.gosp.,po opłaceniu wszystkiego co konieczne,na czysto zostało jeszcze spora suma:)Byłabym kłamczuchą gdybym nie przyznała,że to mnie przede wszystkim nie skusiło.Wcale nie byłam chętna otwierać znów dz.gosp.ze względu na duży ZUS,ale jak policzyłam wszystko i okazało się ,że na czysto wyjdzie dwukrotnie więcej niż normalnie przez agencję,to się zdecydowałam.No i oczywiście także dlatego,że jak na razie miejsce mimo dwóch PDP jest lekkie.Zdajemy sobie oczywiście sprawę obydwie,że zawsze tak nie będzie,ale póki co jest ok.Z Andreą znamy się osobiście od paru lat,mamy do pracy takie samo profesjonalne podejście,podobne do spraw życiowych-całkiem tak,jakbym współpracowała z młodszą siostrą:)Bo ona,łobuzica młodsza sporo:):):)Ale ,żeby to nie była laurka to są i minusy.Pierwszy to odległość od domu-koszmarnie długa jazda oraz poranki wtorkowo czwartkowe ,kiedy siostry jada do przedszkola i niestety nie mogą sobie pospać do 9.30 tylko dwie godziny krócej....Wkurzone sa okrutnie,pierwsze "joby" na szczęście dostają się Diakonkom,a nam potem aż do przyjazdu busa...A potem one odjeżdżają a my mamy cały dzien dla siebie:):):)Dla mnie minusem jest brak taniej linii na PL,Andrea nie potrzebuje ,tonie zabiegała do tej pory.Minusem albo może plusem jest brak sklepów w pobliżu,do centrum trzeba autobusem jechać,ale tez na co dzień pokus zakupowych nie ma:)Plusem poza dwoma dniami wolnymi jest 3 godz.przerwy w tzw.normalne dni.Plusem dużym dla mnie jest to,że zmiany 6 tygodniowe,jakie zasugerowałam zostały przyjęte i przez córke i przez Andreę,bo jak wiecie ja na dłużej nie lubię jeździć:)Z tego to najbardziej cieszą się nasi mężowie:):):)Minusem ,brak opiekunek w pobliżu chociaż może jak sie wyklaruje to może Emilia będzie blisko no i mamy Scarlet zmotoryzowana i gdzieś blisko Ivanilię chyba już:)Nie ma też polskich programów w TV,ale to akurat żadnej z nas nie kręci jak mamy neta:)Tak więc reasumując,zgrzeszyłabym gdym narzekała:)Podpasowałam też córce PDP/co wiem od zmienniczki:)/,tak więc wszystko wskazuje na to ,że zakotwiczę to na długo:):):)Nawet ,co mi się dotychczas nie zdarzało/nawet w Krefeld gdzie byłam 2 lata/,zostawiłam część swoich klamotów:):):)Krótko mówiąc ,jestem więcej niż zadowolona:)
01 sierpnia 2016 19:49 / 8 osobom podoba się ten post
Widzisz Kasiu i to sie chwali........ znalesc swoje miejsce ja juz za to pije wode ale gazowana..wiec efekt murowany GRATULUJE dobrze ze swymi doswiadczeniami dzielisz sie na forum nie tylko to co nie wychodzi ale to co wyjdzie cos na co pracuje sie latami piekne to niech trwa mnie ostatnio corka powiedziala ze teraz powiedzenie sie zmienilo kiedys bylo ze przyjaciol poznaje sie w biedzie a ona mnie poucza ze to fausz poznaje sie wtedy gdy jest Ci lepiej niz dobrze wtedy gdy osiagasz sukcesy i powiem Ci ze chyba to jest wlasciwa prawda zycze Wam najlepszego i kazdej z nas aby znalazla takie miejsce gdzie wraca sie z usmiechem
01 sierpnia 2016 20:41 / 3 osobom podoba się ten post
teresadd

No to zrobiłam 80słoików ogórków kiszonych.Jeżu i jeszcze mi doneśli ogórasów z 8 kilogramów.Ile z tym pitolenia,ale dam radę.Inne wynalazki niech młodsze panie z mojej chałupy robią.Przecież i tak mało z tego skorzystam.Dżemiki wiśniowe wyszły też pyszne .Słoików nie mam.hm.Dżemu i tak nie lubię.Ale moja wnuczka lubi.Ma rok.

Tereniu chyba oszalalas, kto tyle zje? 
Chociaż jak człowiek wie że ma w spiżarni do nie kupuje badziewia sklepowego.
Ja w tym roku wyjątkowo zrobilam w sokowniku sok z czarnej porzeczki.
Mój mąż ma nadciśnienie, i dzisiaj moja mama zadzwoniła że też zrobiła dla niego kilka słoiczków.
Wyobraźcie sobie że objechalismy wszystkie markety, dużo małych sklepów i nigdzie nie ma 100% soku.
Same nektary.
01 sierpnia 2016 20:52 / 3 osobom podoba się ten post
Barbara48

Tereniu chyba oszalalas, kto tyle zje? 
Chociaż jak człowiek wie że ma w spiżarni do nie kupuje badziewia sklepowego.
Ja w tym roku wyjątkowo zrobilam w sokowniku sok z czarnej porzeczki.
Mój mąż ma nadciśnienie, i dzisiaj moja mama zadzwoniła że też zrobiła dla niego kilka słoiczków.
Wyobraźcie sobie że objechalismy wszystkie markety, dużo małych sklepów i nigdzie nie ma 100% soku.
Same nektary.

Z domowych specjałów na obnizenie  ciśnienie bdb jest aronia/sok,dżem/:)
01 sierpnia 2016 21:00 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

Z domowych specjałów na obnizenie  ciśnienie bdb jest aronia/sok,dżem/:)

Kasiu właśnie z aronii tylko spotkaliśmy i kupiliśmy kilka butelek.
Potem mama zrobi więcej swojskich soków.
Mąż dżemów za bardzo nie lubi, ale sok z wodą wypije.
01 sierpnia 2016 21:10 / 3 osobom podoba się ten post
Barbara48

Kasiu właśnie z aronii tylko spotkaliśmy i kupiliśmy kilka butelek.
Potem mama zrobi więcej swojskich soków.
Mąż dżemów za bardzo nie lubi, ale sok z wodą wypije.

Mam krzak aroni.Co roku robimy sok.A ogórki przy tylu domownikach,to ilość w sam raz,.W De zrobiłam sobie też10 słoików dla mnie w sam raz.
01 sierpnia 2016 21:18 / 12 osobom podoba się ten post
Witam z domku. Tydzień minął mi jak z bicza strzelił. Ogarnęłam w domu to, co należało, nacieszyłam się rodzinką, Wocheende wyjazdowe na Mazury zaliczyłam i dzisiaj spoczęłam na laurach, czyli wreszcie odpoczynek. Najbliższe dni w domu na luzie, a w sobotę wyjeżdżamy na urlop w nasze Tatry. Celem jest zorganizowana impreza ze środowiska mi bardzo bliskiego. Jedziemy całą paczką (4 pary), zakwaterowanie w garali w wygodnym domku. Zostajemy tam ponad tydzień, a potem jeszcze parę w dni domku. Och, jak ten czas leci.
02 sierpnia 2016 16:03 / 8 osobom podoba się ten post
Czas szybko leci, zaraz na rowerek wskakuje i jadę do koleżanki? Zastanawiam się czy pod jej dom dobiega ścieżka rowerowa? W innym wypadku będę musiała jechać dosyć uczęszczanymi ulicami a nie mam kasku? Za jazdę po chodniku podobno mandaty wypisują? 
Pod koniec tygodnia wyruszam nad Adriatyk a  na długi sierpniowy weekend do Milowki 
Na razie to pod palmami w Katowicach wypoczywam 
02 sierpnia 2016 16:38 / 1 osobie podoba się ten post
Wyjazdowy zawrót głowy, skąd ja to znam??? Niby wiem, niby się przygotowuję a i tak młynek przed wyjazdem mam
08 sierpnia 2016 20:49 / 1 osobie podoba się ten post
fioletowa.mysz

Darek ma sily duzo,niech macha. Widac po nim,ze az go rozpiera ta energia,dobrze,ze na tych kajakach ma gdzie ja spozytkowac;))) No i najwazniejsze,ukochana moze miec tak blisko!! Kielbaska? A jusci! Wiem,ze Twoja :-) Bo gdybym byla na Twoim miejscu to wlasnie tak byloby i ende ! ;)))
p.s. Darek,mam podobny kapelusz,pozostal mi z czasow gdy konie mialam :-) 

jutro zapowiada się ciężki dzień na Kielecczyznie,
ale w jedny kajaku wciąż jedno miejsce wolne :)))
10 sierpnia 2016 19:47 / 4 osobom podoba się ten post
darekr

jutro zapowiada się ciężki dzień na Kielecczyznie,
ale w jedny kajaku wciąż jedno miejsce wolne :)))

Dzisiaj wyszłam ze szpitala.Nie nadaje się na kajak