Dzisiaj już jest 3 tygodnie jak jestem w domu a ja na szybkich obrotach. Walka z nałogiem dalej trwa i rozwód z papierosami jest bolesny. Żyłam z nimi przez ponad 30 lat.Cieszę się jak dziecko że daję radę, latam 3 razy w tygodniu na siłownię po godzince, latam do Mamy do Teściowej. Jutro mam wystep Wnusi w szkole /tańczy w zespole/ to tez polecę.Dzisiaj emocji też nie zabraknie związanych z meczem.Teraz lecę na cmentarz odświezyć groby, w niedzielę wielkie świeto parafialne, odpust na Św. Jana będą obwarzanki, strzelawki, i inne zakurzone zabawki straganowe.Wnuki miastowe już się zapowiedziały,jeszcze tylko słońce przyciągnąć i do przodu:)


