michasia Marta ja za każdym jego wyjazdem, jak już byliśmy na prostej,płakałam,tłumaczyłam odpowiadał :Tak, tak Basiu to ostatni raz.... a pózniej już dałam na spokój i minęło kupę lat.Mąż kochany, dobry pracoholik.Z biegiem lat wyjazdy stały się normalnością a teraz to czekam już tylko na wspólną jesień życia :zaklopotanie::
Pieknie piszesz Michasiu sama szczera gorzka prawda trzba wiedziec kiedy ze sceny zejsc,,,,,,,,,tylko mnie sie wydaje ze ja zejde pokonana a w piosence jest inaczej zmienia sie osobowosc dobrze ze to czuje,,,,,,,,,ale widzisz ja nie mam wyboru stoje w aptece lek 399.99 gr zeby smieszniej bylo,,maz zasilek rentowy 900 zl,,zero kasy wszystko poszlo na leczenie ,ciezka choroba nowotworowa,,,,,,,,jak zyc znam realia ech nie bede pisac serce mnie juz boli dla jednego samochod ciuchy a ja prosze tylko o byt meza w ciezkiej chorobie juz nie mysle o sobie,,,,,,,,,,,trzeba wiedziec kiedy ze sceny zejsc niepokonanym tego sobie i WAM ZYCZE

Mozna miec wszystko,,i nie miec nic czasem to slowo musze ,,to wielki ,,,pic,,,,,,,,,,,same musismy zadac to pytanie,,,,,,,,,,czy znamy odpoiedz na nie,,,,,,,,