MartaWiesz Andrea ,on sie rozwiódł przez to że miał zabronione jeżdżenie na ryby,więc wolę nie ryzykować;-)
Kobietko te zdjecia jutro( o ile będą bo ryba jak to ryba,raz bierze raz nie bierze)
Szkoda że teraz jesteśmy obie w De,bo w Kielcach właśnie świętowanie cały weckend," Budzenie Sienkiewki" to i tatar by był i nie tylko:-( ale niestety :-(
I masz świętą rację ! ....pierwsza dała mu wybór " albo rybka albo pipka "- wybrał rybkę

....Ty mądra kobita jesteś , nie ryzykuj , bo to dobry facio jest .
Mam znajomych - zapalonych wędkarzy . Tylko jeden z nich do dziś jest żonaty z pierwszą żoną , bo tolerancyjna była , nie zabraniała , nie stawiała warunków .Niestety te kobitki , które myślały , że po ślubie wychowają sobie chłopa i z rybaka pantoflarza zrobią - pomyliły się . Jedna z " żon " do dziś , mimo upływu lat płacze za " rybakiem " . Drugi mąż , ten , który miał być domatorem , no po prostu ideał - domatorem owszem jest , czyli : kapcie , gazeta , tv i ....." e , tyyyy , nie mogłabyś mi podać pilota , bo za daleko leży ? .... " a jej brakuje swobody , odwiedzin ( wszystko panu przeszkadza ) , wyjść na spotania z przyjaciółkami ....i stale słyszy : " a co chcesz ? siedzę w domu , nigdzie nie wychodzę i jeszcze ci źle ? ! " ....oj , wspomina wtedy ona swojego rybaka z którym przeżyła 7 , czy 8 lat i bardzo żałuje , bo powodem rozstania naprawdę było to , że był zapalonym wędkarzem