Na wyjeździe #33

31 maja 2016 21:38 / 2 osobom podoba się ten post
anerik

Muszę, wam o czymś napisać.........na wyjeździe.....niech tak będzie......
Jestem chyba nieszczęśliwie zakochana...........i muszę jakoś z tym skończyć.........nie dla tego, że ten ktoś......nie chce....tylko ja nie chcę się angażować w coś co nie ma przyszłości............ glupia blądynka jestem..........trzymajcie kciuki żeby mi się udało........
Ach, wczoraj miałam być na rowerze,   ale deszcz nas zawrócił z drogi....i siedzieliśmy w knajpie ,piliśmy kawę lodową i śpiewał jezz murzyński zespół...było to we Francjii ...potem też było cudnie......ale .........nie , nie , ma szans........ chce być wolna od tych uczuć..........
Wolny czas spędziłam na zakupach.....zaszalałam i kupiłam spodnie jeans z wytartymi dziurami..... i kilka bluzek dla mnie i siostry.......i szal na lato......
Nooooo ,a teraz potrzebuję odwagi..........


Anerik, daj sobie i wam szansę..
31 maja 2016 21:38 / 2 osobom podoba się ten post
Nie, to ja jestem członkiem stowarzyszenia non profit, które się zajmuje organizacją imprez, warsztatów, szkoleń dla dzieci i mlodzieży z terenów wiejskich, a on na imprezach bywa ze mną :)
31 maja 2016 21:40 / 4 osobom podoba się ten post
Pamiętam. Mam nadzieje, że jej sie "udało" i jest szczęśliwa. 
Też miała dużo wątpliwości.
31 maja 2016 21:41 / 2 osobom podoba się ten post
Kluseczko, ja byłam naprawdę okropna- jednak trudno oddać wolność , jak się kilka lat żyło samotnie, a tu trza było kompromis wypracowac, no , ale udało się.
31 maja 2016 21:42 / 2 osobom podoba się ten post
Pózniej też:) A robotny, gażdzino, robotny 
31 maja 2016 21:45 / 4 osobom podoba się ten post
tina 100%

Kluseczko, ja byłam naprawdę okropna- jednak trudno oddać wolność , jak się kilka lat żyło samotnie, a tu trza było kompromis wypracowac, no , ale udało się.

Odważna jesteś. To dobrze. Zaufać komuś, gdy już się dorosłym jest - to wielka sprawa. 
Jam bardzo pragmatyczna jestem - i nie potrafiłabym zaufać. Szkoda.
31 maja 2016 21:47 / 2 osobom podoba się ten post
Benita

Odważna jesteś. To dobrze. Zaufać komuś, gdy już się dorosłym jest - to wielka sprawa. 
Jam bardzo pragmatyczna jestem - i nie potrafiłabym zaufać. Szkoda.

No właśnie Benito, miałam z tym problem i nie zawsze zdawałam sobie sprawę z własnego postępowania, a on czuł się czasem jak intruz.
31 maja 2016 21:47 / 5 osobom podoba się ten post
O ty samym pomyslałam, że to jakas zaraza na Opiekunkowie? Ciekawe czy wszystkich dopadnie? 
31 maja 2016 21:53 / 1 osobie podoba się ten post
Dokładnie . Też się nasłuchałam kazań, a sama jestem dość impulsywna, więc czasem dochodziło do dość ostrej wymiany zdań.
No ale własnie jak napisałaś-przerobiliśmy temat i było dobrze.
31 maja 2016 22:00 / 1 osobie podoba się ten post
Taaak :) "ONI" są jednak inni :) Trzeba się ich uczyć na nowo :) A bywa i zabawnie :)
31 maja 2016 22:08 / 2 osobom podoba się ten post
Zawsze jest ten pierwszy raz :)))
31 maja 2016 22:21 / 9 osobom podoba się ten post
Tu się przywitam bo od tego topiku zaczęłam odrabianie zaległości forumowych.Zakochanie to fajny stan:)

Ale tak czytam...kazania....muszę uważać co mówię...coś za coś...Naprawdę to jest to wymarzone szczęście?.....No ,nie wiem,mnie się zdaje ,że cały komfort bycia w fajnym  związku polega raczej na tym,że właśnie można swobodnie mówić co się myśli i nie istnieje coś za coś,bo to taka trochę licytacja z samą sobą,takie jakby stawainie sobie warunków bycia w tym związku...Sorry,ktoś może się ze mną nie zgadzać,bo to moje subiektywne spojrzenie.W  swoim związku najbardziej sobie cenię to,że nie muszę być "na baczność",wreszcie jestem sobą i to jest moja definicja szczęścia:)
31 maja 2016 22:22 / 4 osobom podoba się ten post
MeryKy

O ty samym pomyslałam, że to jakas zaraza na Opiekunkowie? Ciekawe czy wszystkich dopadnie? 

Chciałabyś, co ?
31 maja 2016 22:25 / 4 osobom podoba się ten post
Miałam okazję poznać taką opiekunkę o jakiej piszesz, Andrea. Na samym początku mojej pracy u dziadka wspomniała o niej jego córka. Kobieta opiekowała się byłym burmistrzem miasteczka. Nie wiem tylko, czy wzięli ślub, ale fakt jest faktem, że jej dziadek-ex burmistrz zapisał jej cały majątek wraz z domem. Procesowała się oczywiście po śmierci dziadka z nią rodzina. Dom i majątek sąd przyznał jej. Komentarz córki mojego dziadka był szczery: Jak się cieszę, że jesteś mężatką. Pomyślałam sobie, że nawet jakbym nią nie była, to poza określone w umowie usługi nie wychyliłabym się za żadne skarby dziadka. Lubię mieć pieniądze, ale nie za każdą cenę. Jak myślicie, czy dziadek zapisał jej majątek tylko za sprzątanie mu chałupy? Coś mi się widzi, że musiała być bardziej gorliwa w tej opiece...
31 maja 2016 22:25 / 5 osobom podoba się ten post
tina 100%

No właśnie Benito, miałam z tym problem i nie zawsze zdawałam sobie sprawę z własnego postępowania, a on czuł się czasem jak intruz.

Ważne, że to widzisz.
Cały w tym szkopół, zeby się chciało chcieć.
W długich związkach nie chce się chcieć. Wydaje się, ze to już zawsze na zawsze.