Wczoraj upiekłam sernik. Wyciągałam go z piekarnika już późnym wieczorem i zostawiłam gorący w kuchni. Dzisiaj rano jemy śniadanko, pijemy kawę. I nagle Babcia mówi, że szkoda, że zapomniała o serniku, bo mogliśmy sobie do tej kawy zjeść po kawałeczku. Nagle słyszymy Dziadka:
- Ale ja mam jeszcze kawę w filiżance!!!:lol2:
Biedny Dziadziuś, ale sernik wysępił :-)


