Moje gołąbeczki (pdp i przyjaciel) siedzą sobie i oglądają coś tam w telewizorni, córcia odsypia nocny dyżur a ja luz blues mam. W sumie to sympatyczna z nich para. On wdowiec, ona wdowa...Jest jednak jeden problem, on mieszka 600 km od niej.
Moje gołąbeczki (pdp i przyjaciel) siedzą sobie i oglądają coś tam w telewizorni, córcia odsypia nocny dyżur a ja luz blues mam. W sumie to sympatyczna z nich para. On wdowiec, ona wdowa...Jest jednak jeden problem, on mieszka 600 km od niej.
Niewdzięcznica jestem, to ja na piffko powinnam go zaprosić, albo chociaż na wspólne opalanie się nad Renem, bo wiele mu zawdzięczam. Z wielkim zapałem uczył mnie obchodzenia się z pacjentem sparaliżowanym. Dobry chłopina był, tylko w dziurawych podkoszulkach i wystrzępionym obuwiu chodził.
Hawana, tekst o czytanej książce - bezcenny !
Bosze, Emilia, gdzie się podziewasz?
Ojej, sorry, nie wiedziałam, że aż tak tęskniłeś za mną! Już się spowiadam - problemy w domu, moja Młodsza musiała sie do szpitala udać. Niestety, klinika specjalistyczna, a leczenie jest do doooopy, pomimo utytułowanego pana profesora. Wiemy więcej na temat przypadłości, z jaką sie moja córka zmaga od urodzenia, niż szacowne grono doktorskie. Czekamy na wyniki pobranego materiału, łącznie z wycinkami, ale to jeszcze potrwa, jak zwykle. Nerwy ponoszą mnie na to, co polskiej służbie zdrowia się dzieje, lecz na razie żadnej innej możliwości nie ma. Szpital nie dysponuje niczym, poza podstawowymi maściami i lekami, które "serwują" prawie wszystkim pacjentom, jak leci, tragedia. Ale badania niestety musi w szpitalu przejść.
Poza tym jestem w nowym miejscu, bliżej mojego miejsca docelowego (j. Bodeńskie), w niedużej miejscowości. Miejsce nowe, fajne, jedna PDP, mieszkająca sama, ale niedaleko jest córka z mężem i rodziną. PDP z demencją, ale spokojna. Rodzina fajna, troszcząca się o seniorkę. Warunki finansowe, jak dla mnie, bardzo dobre, socjalne również.
Gdzieś tam w okolicach 15 marca pojadę znowu do Zurychu.
Knorr, zwyczajnie za dużo miałam i mam na głowie, żeby pisać. I jeszcze mąż miał badania tętnic szyjnych, w sumie moja dalsza praca wisiała na włosku. Ale na razie nie jest źle, życie toczy się dalej.
Dzięki za pamięć !
Ojej, sorry, nie wiedziałam, że aż tak tęskniłeś za mną! Już się spowiadam - problemy w domu, moja Młodsza musiała sie do szpitala udać. Niestety, klinika specjalistyczna, a leczenie jest do doooopy, pomimo utytułowanego pana profesora. Wiemy więcej na temat przypadłości, z jaką sie moja córka zmaga od urodzenia, niż szacowne grono doktorskie. Czekamy na wyniki pobranego materiału, łącznie z wycinkami, ale to jeszcze potrwa, jak zwykle. Nerwy ponoszą mnie na to, co polskiej służbie zdrowia się dzieje, lecz na razie żadnej innej możliwości nie ma. Szpital nie dysponuje niczym, poza podstawowymi maściami i lekami, które "serwują" prawie wszystkim pacjentom, jak leci, tragedia. Ale badania niestety musi w szpitalu przejść.
Poza tym jestem w nowym miejscu, bliżej mojego miejsca docelowego (j. Bodeńskie), w niedużej miejscowości. Miejsce nowe, fajne, jedna PDP, mieszkająca sama, ale niedaleko jest córka z mężem i rodziną. PDP z demencją, ale spokojna. Rodzina fajna, troszcząca się o seniorkę. Warunki finansowe, jak dla mnie, bardzo dobre, socjalne również.
Gdzieś tam w okolicach 15 marca pojadę znowu do Zurychu.
Knorr, zwyczajnie za dużo miałam i mam na głowie, żeby pisać. I jeszcze mąż miał badania tętnic szyjnych, w sumie moja dalsza praca wisiała na włosku. Ale na razie nie jest źle, życie toczy się dalej.
Dzięki za pamięć !
No ale to podobno nie strój zdobi człowieka?
No ale to podobno nie strój zdobi człowieka?
Zdobi, nie zdobi to kwestia gustu i samopoczucia. My kobiety to wiemy i czujemy, jest nam z tym dobrze. :)
Mądra Kobieta jest zawsze młodą.
Zakupiłam kaczuszkę i jeszcze raz dziękuję za porady. Wszystkie jesteśmy młode duchem. :)Przyznam opowieści hawany są poruszające, momentami trzymają w napięciu.
Ważny jest koniec, mądra kobieta tak jak hawana przetrwała i z podniesioną głową idzie dalej. Hawana bardzo podziwiam twoją wytrwałość.
Moja postawa to nic w porównaniu z zachowaniem Ali, która popadała w konflikt z własnym mężem broniąc mnie.
Widać kobita zna się na ludziach. Wie komu pomóc.
Gdyby ona była przeciwko mnie, to na pewno bym nie została.
Był moment wzruszajacy dla mnie.Pflege podawała jej tabletkę w łóżku, więc podparłam Ali plecy, żeby mogła napić się wody.Pflege pochwaliła , że ma dobrą opiekunkę.Wyszła, a Ala pociągnęła moją rękę w kierunku Asa mówiąc:"To jest twoja kochana opiekunka".Chciała się mną podzielić, tak jak jedzeniem. Efekt był piorunujący.Kiedy moja ręka dotknęła Asa od razu wstał z łóżka. I to był jedyny dzień , kiedy zjadł śniadanie o 11.00:lol2: