Byłyśmy na wycieczce w szpitalu.Pudzian na urlopie, z dziećmi wyjechał, więc "atrakcję" nam podesłał, swojego kolegę.
Blondas jest młodszy, mniejszych gabarytów, ale ładnie umięśniony. Uprawia jakąś japońską sztukę walki. Na moją wzmożoną uwagę zasłużyła pewna część ciała, ale tylko dlatego, że była mocno eksponowana i "dawała po oczach" seledynową gumą z napisem "Puma". Nie dało się tego nie zauważyć, bo białą polówkę miał trochę za krótką.
Muszę przyznać, że profesjonalista z niego.Podobało mi się. Poruszył wszystkie mięśnie:nóg, rąk, tułowia i szyi. Pokazał technikę wstawania i to z tej właśnie strony, która jest mi potrzebna, bo pani Mydełkowa zmieniła pokój i łóżko i teraz wstaje lepiej, tzn. bardziej samodzielnie ale przeciąża zdrową stronę. Teraz już wiem jak sobie z tym poradzić, ale jak to w praktyce wyjdzie to zobaczymy jutro. Po obiedzie zasnęłą mi na kanapie, ale wstała w dobrym humorku i za bardzo obolała nie jest. Może jednak tabletki działają, a jutro znowu będzie protestować i migać się od chodzenia.
Pocahontas była u dentysty. Zapytałam czy dużo stresu przeżyła, bo przecież każdy boi się grzebania w ząbkach.
-O tak, najwięcej jak płaciłam-odpowiedziała:smiech3:
