Nie będę Wam ściemy puszczać, że ja takiej przecudnej urody jestem(ORIM i tak mnie widział), ale na randce byłam, bo jak facet zaprasza to jest randka i tyle.A ja randkowałam z moimi koordynatorami, więc jak zobaczycie w ogłoszeniach, że w bonusie są randki, to możecie uwierzyć.To z mojej agencji.
A że dwóch? Jak się dawno na randce nie bywało, to trzeba umówić się od razu z dwoma
Zaczęło się od wizyty kontrolnej u dziadków.
Ten Polak z pochodzenia zapytał:
-To na panią czekaliśmy aż z Włoch przyjedzie?
Jak nie, jak tak.
I zaczęliśmy rozmowę o Włoszech, o Włochach... A przecież Włosi kochają operę.I koordynator zdradził, że gra na skrzypcach w orkiestrze. I zapytał czy chciałabym to teatru pójść.
Jaka była moja odpowiedź to pisać nie muszę.
To on postara się o wejściówkę. Super.
I wczoraj grali, ale co do biletu to nie było nic pewnego.
A jak już wszystko klapło, to szybko się zebrałam, ( z tym problemu nie mam, bo makijażu nie robię i paznokci nie maluję), kolację zjadłam, nawet dziadkom zrobiłam, wskoczyłam w spodnie, bluzkę koszulową i sweterek i już ten koordynator Niemiec po mnie był. Jak się nie ma wyboru, to nawet brak sukienki i torebki trzeba przeboleć. Wsunęłam jeszcze tylko kasę do kieszonki(na wszelki wypadek , bo to nic nie wiadomo) i klucz, a komórkę wzięłam w łapkę, żeby kieszeni wypchanych nie mieć.
Dziadzio mi kazał kurteczkę założyć, ale mu powiedziałam, że ja z mężczyzną jadę i pokazałam,że mnie obejmował będzie.
Zrozumiał.
Z rozpędu do samochodu Pflegedienst chciałam wsiąść, ale koordynatorek mi powiedział, że on tym starym autkiem przyjechał, więc wsiadłam dobrze.
Weszliśmy do teatru z boku, tam gdzie artyści przychodzą i wychodzą na fajkę i czekaliśmy.Trochę ich tam było, tych artystów, co jeden to większy, mój kierowca ich tam znał, to trochę sobie z nimi pogadał, a ze mną to oni z uprzejmości też słowo zamienili.
W pewnym momencie koło nas przemknął Mefisto, bo dziś "Doktora Fausta"grali . Zobaczyłam te jego bordowe buty, a potem rajstopki i włos rozwiany i charakteryzację z bliska. Koordynator mi szprechał: warten, warten, a ja sobie myślę , będzie warto.
A potem skrzypek przyniósł moją wejściówkę(foto zamieszczę) i poszliśmy szukać miejsca.On poleciał do roboty, ale powiedział , że mi tam z dołu pomacha smyczkiem i pokazał, gdzie będzie siedział. Miałam miejsce na pierwszym balkonie, więc trochę orkiestry widziałam.
Scenografia była minimalistyczna,wykorzystano jednak światła, efekty komputerowe, zapadające się podłogi, a wraz z rozwijającą się akcją podnosiły się ścianki i przestrzeń się wydłużała.Mefistofeles kusił Fausta, pokazywał mu uciechy życia, więc kobitki porozbierały się do gorsecików i pończoszek na klamerkach. Małgorzata uzbroiła się w kolce na biuście i z tyłu, że jej zdobycie było trudne, ale diabeł pomógł,więc zdjęła krynoliny i w halce pobiegła do Fausta.Jak już urodziła dziecko , Faust ją porzucił i stała się wyrzutkiem społecznym to jeździła po scenie z wózkiem z supermarketu wożąc szmacianą kukiełkę. A jak Faust wrócił, bo zapomnieć o niej nie mógł, to wybrała śmierć(za dzieciobójstwo).Taka honorna była.
W przerwie przyskoczył do mnie skrzypek, bo ten drugi musiał do chorej opiekunki jechać na Stelle. Udawałam, że czytam ulotki w holu, ale bez okularów do czytania i tak niewiele widziałam, więc nie brałam do łapki, bo gdyby to było menu z restauracji obok, to wyszłabym na obrżartucha.
Pogadaliśmy, potem druga część opery i umówiliśmy się przy wejściu dla artystów. Tam czekał koordynator Niemiec i poszliśmy na piwo.On nie dostał, bo kierował, ja tak , bo gość, a srzypek się napracował, to musiał. I smakowało mi, bo w towarzystwie zawsze.Koordynatorzy opowiadali, a ja słuchałam, czasem wtrąciłam swoje trzy grosze, bo to przygody z opiekunkami były.(Pilnujcie się dziewczyny, bo faceci są bardzo niedyskretni).
W pewnym momencie Niemiec mówił po niemiecku, Polak tłumaczył mi na niemiecki, a ja się śmiałam.
Powiedziałam:
-Rozumiem.
I śmialiśmy się wszyscy.
A potem kierunek dom.
Zrobię fotki z fotosów, to Wam pokażę Mefistofelesa i Małgorzatę.