Hawana i podopieczni

14 grudnia 2016 23:04 / 11 osobom podoba się ten post
ALA I AS
Nowa sztela, nowe doświadczenia.
Ala obecna ,  As jest , kota brak. Podobno przychodzi, ale  zmienniczka widywała go bardzo rzadko. 
Zdążyłyśmy się z koleżanką zapoznać, jest w dechę, jutro przekazanie obowiązków, zmienniczka zapowowiedziała, że ona pracuje, ja się przyglądam. Apartament ze świeżą pościelą czekał, kolacja też...
15 grudnia 2016 18:49 / 10 osobom podoba się ten post
Cały dzień pracowałam ze zmienniczką. Uchachane jesteśmy do pasa. Teraz ona czeka na busa, ja mam frei.
Przyjechałam na Bawarię do babci i dziadka. On został Asem, bo jest tu najważniejszy, o wszystko trzeba go pytać, jak zakceptuje to jest dobrze. Rządzi kasą i samochodem, więc trzeba się z nim liczyć. Już mi zapowiedział, że szkło i garnki to mój rewir, a reszta to jego warsztat pracy i mam to...omijać!Ona cichutka, skromniutka, ciągle się śmieje, albo płacze, w kółko opowiada to samo.Dzisiaj z dziesięć razy pytała jak mam na imię i śmiała się, że takie "bayerne"(bawarskie)
Ala ma kota, widziałam go w ogrodzie. On sobie wchodzi do domu kiedy chce i wychodzi też, drzwiami dla zwierząt.
Podopiecznego teoretycznie mam jednego, bo dziadek samoobsługowy, albo może dlatego,że babunia nie widzi, a dziadzio nie słyszy
Dom nazwałabym hamster.de , albo magazyn żywności dla amerykańskiego wojska. Zapas puszek nie wiem od kiedy, ale dziadzio dzisiaj mi powiedział, że zjadł zupę sprzed 11-stu lat i była dobra
Próbowałam mu pomóc z komputerem.Otworzyłam go, z mojej poczty napisałam maila, żeby pokazać, że się da,że to nie wina sprzętu, nie jest popsuty. On ze swojego nie mógł napisać, bo... ja nie mam jego adresu mailowego, nie mówiąc o haśle
16 grudnia 2016 10:36 / 13 osobom podoba się ten post
Dzisiaj się rozglądam,zmienniczka wyjechała. Otworzyłam szafkę z herbatami i mól wyleciał, ale co mi tam, podopieczni herbaty nie piją, ja mam kuchnię swoją do góry i tam będę gotowała, potem zniosę na dół.Dziadziuś nic nie pozwala wyrzucać, nawet kartony gromadzi w piwnicy. Te stare puszki znikają niepostrzeżenie,podczas szukania czegoś na obiad, bo polskie opiekunki pomysłowe są.Nie mogą niestety zniknąć za szybko, bo dziadzio zorientuje się, a powoli to pomyśli, że zjedzone.Zauważyłam, że jedna już przecieka, albo co, bo ślad jest na drzwiach szafki, ale to nic, pójdzie na pierwszy rzut.Poza tym tonera nie da się zapełnić puszkami, bo dziadzio sprawdzić może, a tu segregacja obowiązuje
Dodam jeszcze, że magazyn jest w...sypialni.
Tylko patrz na daty i nie pomieszaj, przestrzegała zmienniczka, bo ona się czymś struła.No,chciałam, więc mam odmianę
16 grudnia 2016 11:44 / 3 osobom podoba się ten post
16 grudnia 2016 14:04 / 3 osobom podoba się ten post
hawana

Dzisiaj się rozglądam,zmienniczka wyjechała. Otworzyłam szafkę z herbatami i mól wyleciał, ale co mi tam, podopieczni herbaty nie piją, ja mam kuchnię swoją do góry i tam będę gotowała, potem zniosę na dół.Dziadziuś nic nie pozwala wyrzucać, nawet kartony gromadzi w piwnicy. Te stare puszki znikają niepostrzeżenie,podczas szukania czegoś na obiad, bo polskie opiekunki pomysłowe są.Nie mogą niestety zniknąć za szybko, bo dziadzio zorientuje się, a powoli to pomyśli, że zjedzone.Zauważyłam, że jedna już przecieka, albo co, bo ślad jest na drzwiach szafki, ale to nic, pójdzie na pierwszy rzut.Poza tym tonera nie da się zapełnić puszkami, bo dziadzio sprawdzić może, a tu segregacja obowiązuje:zlosliwy:
Dodam jeszcze, że magazyn jest w...sypialni.
Tylko patrz na daty i nie pomieszaj, przestrzegała zmienniczka, bo ona się czymś struła.No,chciałam, więc mam odmianę:lol2:

Bo to trzeba na rocznik spoglądać ciekawe co my będziemy bunkrować na starość
16 grudnia 2016 14:16 / 3 osobom podoba się ten post
dorotee

Bo to trzeba na rocznik spoglądać:dwa piwa: ciekawe co my będziemy bunkrować na starość:nagonka:

16 grudnia 2016 14:52 / 7 osobom podoba się ten post
dorotee

Bo to trzeba na rocznik spoglądać:dwa piwa: ciekawe co my będziemy bunkrować na starość:nagonka:

Dobrze, że Dziadek jedenastoletnią zupę przetestował, to przynajmniej bedziemy wiedziały, że do 11 lat wstecz można spokojnie jeść 
16 grudnia 2016 15:35 / 10 osobom podoba się ten post
Babcia wstała o 11.00, zrobiłam jej śniadanko i przyjrzałam się kuchni w okularach.Do kontaktu można się przylepić i nie odlepić. Co robić? Posadziłam moją Alunię przed telewizorkiem, co 5 minut powtarzała, że ogląda bardzo interesujący program a sama wzięłam się za zeskrobywanie brudu nożem z drewnianej poręczy na haki z kuchennymi przyborami. Potem szorowałam płytki, włączniki, gniazdka, blat i zlew. Więcej nie dałam rady. Wstał As, uzgodniłam z nim co na obiad:paluszki rybne, kartofelpuree z tytki, bób na ciepło ze słoika dla niego, czerwona kapusta dla niej. Za 15 minut byłam z obiadem, zdziwieni, miło zaskoczeni.
Kurka, a co niby ma być? Moja pauza to nie zając, ale ucieka.
I tak w pierwszy dzień utarłam  paznokcie.A przyrzekałam sobie , że stary brud mnie nie ruszy.I tak to jeden jedzie robić a drugi zarobić.Trudno. Do świąt tą kuchnię na dole ogarnę. Zmienniczka przez miesiąc doprowadziła do porządku górę i zeskrobała podłogę w kuchni na dole. Nie wróci tutaj na pewno.
16 grudnia 2016 16:11 / 5 osobom podoba się ten post
Zajrzałam na dół, nigdzie się nie wybieram, bo nogi mi do tyłka wchodzą, wstałam o 7.30 i tak kursuję. Moje dziadki pojadły, cieszą się, że dobre było, ale trochę za dużo i zbyt pełne brzuszki mająA kto im kazał wszystko zjeść?
Wzięłam talerze na górę i ...kanapa
16 grudnia 2016 17:52 / 4 osobom podoba się ten post
hawana

Babcia wstała o 11.00, zrobiłam jej śniadanko i przyjrzałam się kuchni w okularach.Do kontaktu można się przylepić i nie odlepić. Co robić? Posadziłam moją Alunię przed telewizorkiem, co 5 minut powtarzała, że ogląda bardzo interesujący program a sama wzięłam się za zeskrobywanie brudu nożem z drewnianej poręczy na haki z kuchennymi przyborami. Potem szorowałam płytki, włączniki, gniazdka, blat i zlew. Więcej nie dałam rady. Wstał As, uzgodniłam z nim co na obiad:paluszki rybne, kartofelpuree z tytki, bób na ciepło ze słoika dla niego, czerwona kapusta dla niej. Za 15 minut byłam z obiadem, zdziwieni, miło zaskoczeni.
Kurka, a co niby ma być? Moja pauza to nie zając, ale ucieka.
I tak w pierwszy dzień utarłam  paznokcie.A przyrzekałam sobie , że stary brud mnie nie ruszy.I tak to jeden jedzie robić a drugi zarobić.Trudno. Do świąt tą kuchnię na dole ogarnę. Zmienniczka przez miesiąc doprowadziła do porządku górę i zeskrobała podłogę w kuchni na dole. Nie wróci tutaj na pewno.

Co Wy tym podopiecznym dajecie, że oni tak późno wstają?
Pamiętam, moja babcia wstawała bardzo wcześnie.
Do tego ciągle kursowała w nocy bo jej się spać nie chciało :))
Ciekawie zapowiada się Twoje nowe miejsce pracy. 
16 grudnia 2016 19:43 / 8 osobom podoba się ten post
Dziadzio tak późno wstał, bo...pracował w nocy. On pisze,nie wiem co , ale nie na blogu Kartkę w Wordzie mu otworzyłam i podobno pracował do 5 rano. Jak zaglądnęłyśmy ze zmienniczką to spał przy stole przed kompem. Babunia była położona w łóżeczku i odpoczywała jak należy. Dziadek nie potrzebuje opieki, stara się wszystko robić sam, więc też sam się kładzie. Przez to jest taka samowolka, ale fajni są.Ja nie mam pracy nocnej na tej szteli, chociaż babyfona w pokoju mam. To tak asekuracyjnie. Oni w nocy wstają, radzą sobie, gdyby jednak coś się działo, to mają wołać. Zmienniczka nie miała takiej sytuacji, że musiałaby schodzić.Gdyby u mnie coś się działo oczywiście zejdę, gdyby zdarzało się nagminnie, zgłoszę agencji, że jest praca nocna i chcę dodatek...Takie życie. Dziadziusiowi oczywiście uwierzyłam na słowo Plecy go przecież bolały, dostał ciepłą poduszkę i dobrze mu się spało
16 grudnia 2016 21:06 / 13 osobom podoba się ten post
Zrobiłam podopiecznej kolację w porze kolacji czyli 18.30, dziadzio nie chciał, bo nie jest głodny i zrobi sobie sam. Ok.
Babunia kosteczki wszystkie wciągnęła,pospacerowała ze mną wokół stołów, nawet na dwa stopnie do góry się wspięła. Jest jak dziecko, musi spróbować, w końcu przekonała się , że to za trudne dla niej. Potem kanapa. Teraz zeszłam, by ją położyć, ale je z dziadkiem. No niech jedzą, ja im nie zazdroszczę .
Tak szybko babuni do spółki z dziadkiem nie wypasę, bo ona taka chudzina , nawet 50 kg nie waży.Zejdę później. Dziadzio się ucieszył, że mnie zobaczył, po raz drugi mi wytłumaczył jak zamykać lodówkę Tutaj taki specjalistyczny gerejt jest... Wygląda jak ten uchwyt, którym się przykręca maszynkę do mięsa albo orzechów do stołu, czyli śruba od dołu, dokręcana. Jak to cudo się przekręci w stronę drzwiczek, to się je dociśnie i się nie otworzą, ale tę czynność wykonuje się tylko na noc. To pomysł dziadka, pochwaliłam wynalazcę i myk na góręWszyscy zadowoleni
16 grudnia 2016 23:05 / 3 osobom podoba się ten post
Hawana, u mnie rolety zewnętrzne w każdy dzień opuszczają się o innej porze - żeby zmylić kryminele ;-) różnica jest o 15 minut do przodu bądź do tyłu
16 grudnia 2016 23:24 / 3 osobom podoba się ten post
Malgoszg

Hawana, u mnie rolety zewnętrzne w każdy dzień opuszczają się o innej porze - żeby zmylić kryminele ;-) różnica jest o 15 minut do przodu bądź do tyłu :-)

Siostra Demenz jest bardzo pomysłowa, ale te objawy są do zaakceptowania
17 grudnia 2016 08:28 / 2 osobom podoba się ten post
Tak naprawdę to nie wiem czy to siostra Demenz, ponoć moja Frau zawsze była taka ostrożna ;-)