17 stycznia 2017 12:58 / 16 osobom podoba się ten post
POST SCRIPTUM
Jestem w Polsce, odpoczywam i nabieram dystansu.
Ciemny las stał się wyzwaniem. Zostałam , bo sama się tego podjęłam.Agencja miała relację szczegółową, tutaj nie mogłam tego zamieścić.Zapytano mnie czy się boję Asa, odpowiedziałam, że nie. Wam dla uspokojenia napisałam jaki jest mój zawód wyuczony, żebyście nie martwili się o kogoś, kto niegrzecznych chłopców miał na pęczki. Popadłam w konflikt z Asem domagając się tego co słuszne i niezbędne(świeża żywność i przerwa). Sprawa ruszyła, pośrednik niemiecki wyjaśnił mu jaką umowę podpisał i czego może oczekiwać. Opieka tylko dla Ali, gotowanie też. Nawet chleb dla siebie powinien sam kupować. Dlatego był taki wściekły.O ile to jeszcze zaakceptował, to nie mógł się pogodzić z tym, że nie słucham jego poleceń(nie zawiozłam go do apteki, chociaż zaproponowałam, że pojadę sama, albo pójdę na pieszo, albo pojedziemy wszyscy).W godzinach pracy nie mogłam zostawić pdp bez opieki, ale w przerwie przecież mogłam zrobić coś dla niego.Mógł sporządzić nową umowę, zakontraktować więcej usług, ale tego nie zrobił. Straszył mnie, bo gdybym wyjechała to umowa zostałaby rozwiązana z mojej winy, a on poszukał innej agencji i znowu zastraszał opiekunki.Teraz nie pójdzie mu tak łatwo. Kontrola pani kurator wykazała, że moje relacje z pdp są poprawne-jadłyśmy razem obiad, rozmawiałyśmy, więc umowa trwa.Do końca miałam problem w egzekucji mojej przerwy na dworze, bo schował klucz. I tak wychodziłam, otwierając drzwi po powrocie kluczem sąsiada elektryka.Ważne, że przerwa jest na "papiórze" i ciężar opieki nad Alą spada na kogoś innego. Chleba świeżego nie skombinowałam, chociaż dałabym radę.Jadłam z Alą na śniadanie płatki na mleku, na obiad zupę, drugie danie na kolację.Raz tylko skusiłam się na chleb z zamrażarki i wiem dokładnie czym tam można się struć. Co jadł As? Stary chleb i stare zupy.Chleb mógł zamówić ale tego nie zrobił, bo takim jest człowiekiem. Ale to nie moja brosia. Tagesplan Ali wprowadziłam następujący:
11.00 śniadanie
12.30 owoce
15.00 obiad
16.30 coś słodkiego
18.30 kolacja
Moja pauza 13-15. Dziękuję paniom z mojej agencji za wsparcie i to nie jest laurka. "Piszpannie" o anielskim imieniu jestem szczególnie wdzięczna za ciepłe słowa wsparcia w chwilach trudnych, za odbieranie telefonów o różnych porach dnia i nocy, a pani od Jacka i Balbinki za operatywność. Sami czytaliście, że babyfon zniknął, bo pracy nocnej nie mam(nareszcie normalnie spałam, bez hałasów na dole), pani kurator pojawiła się i uzgodniła przerwę. W ostatnim tygodniu mojej pracy As zamówił świeże warzywa, owoce i nabiał. Nie było mięsa i niezbędnej chemii, ale agencja już o tym wie.Jeżeli nie będzie respektował pauzy dla zmienniczki też znajdzie się rada. Od zmienniczki dowiedziałam się też, że przegląd samochodu był ważny tylko do października. Co dalej? Nadal współpracuję z agencją i nie boję się, że mi nie zapłacą. Za grudzień pieniądze dostałam wraz z premią terminowo. Nie mam pretensji, bo panie wiedziały tyle ile przekazała zmienniczka. A presto.