Hawana i podopieczni

10 lutego 2017 20:03 / 5 osobom podoba się ten post
Faktycznie Hawanko,nie ma nic gorszego niz popsuty router..Dla mnie to koszmar na jawie..
10 lutego 2017 20:03 / 3 osobom podoba się ten post
hawana

Ależ skąd...:nie wolno:
Pana Bródkę to ja mogę jedynie za ...bródkę potarmosić. Ale na ostatnim urlopie usunęłam wszystkie "pamiątki" z mojej łazienki(bo żałobę zakończyłam 12-stego stycznia) i uroczyście wypiłam z koleżankami wino za zdrowie mojego byłego :oczko2:

12 stycznia mialas urodzinki wiec musialas sie uroczyscie napic. Inaczej sie nie dalo 
P.S Hawanko,jestem dzisiaj wypluta porzadnie,paczke wysle Ci jutro,dobra? Wiem,ze wybaczysz to podle opoznienie wynikajace z mojego lenistwa oraz ze zmeczenia. Bo jo cie kochom!!

10 lutego 2017 20:13 / 4 osobom podoba się ten post
fioletowa.mysz

12 stycznia mialas urodzinki wiec musialas sie uroczyscie napic. Inaczej sie nie dalo :-)
P.S Hawanko,jestem dzisiaj wypluta porzadnie,paczke wysle Ci jutro,dobra? Wiem,ze wybaczysz to podle opoznienie wynikajace z mojego lenistwa oraz ze zmeczenia. Bo jo cie kochom!!

I Ty przeciwko mnie Brutusie?
Żałoba to żałoba, rok trwa.
A  że się skończyła to musiałam to uczcić i tyle.
Ostatni raz łaskawie wybaczam.
Tyż Cie kochom!
10 lutego 2017 20:21 / 3 osobom podoba się ten post
hawana

I Ty przeciwko mnie Brutusie?:krzyczy:
Żałoba to żałoba, rok trwa.
A  że się skończyła to musiałam to uczcić i tyle.
Ostatni raz łaskawie wybaczam.
Tyż Cie kochom!

To wysle jedna. Bo w kompie mam Brutusie! Pfff! Hellol! To ja! Batmanka Anka! Mow mi Pusia ;)))

11 lutego 2017 16:15 / 8 osobom podoba się ten post
Dzień ponury, zimny, wietrzny i jak tu spacerować bez końca. Nie da się. Siedzę więc sobie w domku, popijam kawki, herbatki, cappuccino i krążę między kuchnią, pokojami i łazienką. Pani Mydełkowa czasem się sama przezywa, tzn. mówi na siebie Pinkelnfrau, ale dzisiaj to chyba do mnie pasuje. A wszystko przez nową pralkę Pocahontas. Stara gruchotała łożyskami a nowa pracuje cicho, ale jak skończy to woła:pi, pi, piii.
I jak tu nie reagować?
Żeby odwrócić swoją uwagę od sedesu zaczęłam słuchać tych Brathanków, co mi Batmanka wkleiła ale dotrwałam tylko do falochronu w Ustce. Musiałam wyjść. Że też wszędzie musi być zimno i mokro...
11 lutego 2017 16:51 / 3 osobom podoba się ten post
hawana

Dzień ponury, zimny, wietrzny i jak tu spacerować bez końca. Nie da się. Siedzę więc sobie w domku, popijam kawki, herbatki, cappuccino i krążę między kuchnią, pokojami i łazienką. Pani Mydełkowa czasem się sama przezywa, tzn. mówi na siebie Pinkelnfrau, ale dzisiaj to chyba do mnie pasuje. A wszystko przez nową pralkę Pocahontas. Stara gruchotała łożyskami a nowa pracuje cicho, ale jak skończy to woła:pi, pi, piii.
I jak tu nie reagować?:bezradny:
Żeby odwrócić swoją uwagę od sedesu zaczęłam słuchać tych Brathanków, co mi Batmanka wkleiła ale dotrwałam tylko do falochronu w Ustce. Musiałam wyjść. Że też wszędzie musi być zimno i mokro...:do bani:

Masz troche slonca kochana,bo widze,ze nic innego Cie nie rozgrzeje

11 lutego 2017 23:54 / 13 osobom podoba się ten post
Wieczór trzech bab.
Leniwy, nudnawy dzień przerodził się w mało przystojny, żeby nie powiedzieć atrakcyjny wieczór. W telewizorni leciał akurat jakiś program o islamie w Niemczech, więc na konferencji tytoniowej w wintergardenie Pocahontas podjęła temat uchodźców. Jest zdecydowaną przeciwniczką przenoszenia wojny do Europy.Miała na studiach do czynienia z wielu obcokrajowcami. Wspomniała kolegę z Botswany. Teraz też pracuje ludźmi różnych narodowości, ale widzi problemy z islamskimi uchodźcami, których źródła dopatruje się w braku integracji z innymi narodami i wyznawcami innych religii. Pani Mydełkowa rozumie to. Ona umie iść na ustępstwa, je sushi, chociaż nie przepada. Wolałaby pieczeń wołową w sosie chrzanowym, ale cóż.Z wrodzonej dobroci serca zaczęła bronić uchodźców, nawet stwierdziła , że oni tak jak Hawana()
szukają w Niemczech pracy.

O Matuchno, co się narobiło!Łapki Pocahontas zaczęły dosłownie tańczyć. Pewnie dlatego, że ona jako dziewczynka na balet chodziła. Później może też i jakieś balety zaliczyła, ale to już tylko moje niecne przypuszczenia. Pani Mydełkowa słuchała grzecznie, ja nie odzywałam się wcale, bo na temat polityki lepiej głosu nie zabierać. Jednak w odpowiednim momencie przerwała córce mówiąc:
-A ty już lepiej idź pizzę zrób!
Wobec powyższego w dalszej części wieczoru integrowałyśmy się po europejsku z Włochami. Siedząc wspólnie przy stole ćwiczyłyśmy unijny model europejskiego związku, a kiedy rozeszłyśmy się do pokojów, pozostając jednak pod wspólnym dachem byłyśmy federacją.
12 lutego 2017 13:21 / 9 osobom podoba się ten post
I mamy leniwą niedzielę.Pocahontas muzykoterapię uskutecznia, lecą same romantyczne nutki.
Tak, trzeba myśleć o własnych przyjemnościach też. Pana Bródkę wspominamy, zwłaszcza jak nam się przypomni, że na dworze mróz.
Śmiejemy się, że mu doopka marznie...
12 lutego 2017 20:03 / 1 osobie podoba się ten post
hawana

I mamy leniwą niedzielę.Pocahontas muzykoterapię uskutecznia, lecą same romantyczne nutki.
Tak, trzeba myśleć o własnych przyjemnościach też. Pana Bródkę wspominamy, zwłaszcza jak nam się przypomni, że na dworze mróz.
Śmiejemy się, że mu doopka marznie...:uśmiech ona2:

Czemu doopka panu Bródce marznie? 
12 lutego 2017 20:11 / 5 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Czemu doopka panu Bródce marznie? 

To był wyjazd nad Morze Bałtyckie. Dzwonił, że zimo. Ale już jest wrócił do domku. Ma piernik szczęście
Już ja go wypytam co tam robił, tylko do nas przyjdzie. Ja mogę
12 lutego 2017 20:17 / 3 osobom podoba się ten post
hawana

To był wyjazd nad Morze Bałtyckie. Dzwonił, że zimo. Ale już jest wrócił do domku. Ma piernik szczęście:nie wolno:
Już ja go wypytam co tam robił, tylko do nas przyjdzie. Ja mogę:niesmialy:

No też sobie porę wybrał nad morze...
12 lutego 2017 20:23 / 4 osobom podoba się ten post
ivanilia40

No też sobie porę wybrał nad morze...:-)

W dodatku po polskiej stronie
13 lutego 2017 19:41 / 14 osobom podoba się ten post
Poniedziałki są pełne atrakcji, więc czekałam na ten dzień z utęsknieniem.
Pani Mydełkowa ich nie cierpi. Od rana łyka tabletki, żeby się na Pudziana znieczulić. Kiedy rano wpadła w nutkę nostalgiczną, zamiast mnie krzyżówkowymi hasłami częstować już wiedziałam co się święci.Pozwoliłam jej poopowiadać o przyjacielu, który cierpi boleści na fotelu stomatologicznym( a dzisiaj czeka go kolejna wizyta) i jeszcze musi zająć się aparatem słuchowym, bo nie funkcjonuje tak jak powinien. Pocieszyłam ją słowami:
-Ale nie będzie słyszał borowania... Na moje szczęście się zaśmiała.
Potem wpadła tyczkowata fizjoterapeutka i zrobiła z panią 3 rundki. Ja przerwy prawie nie miałam, bo obiadem-spontanem się zajęłam.
Ani się obejrzałam a już jechałyśmy do szpitala. Pudzian gadał jak nakręcony, bo na kulinarne tematy skręcił. Okazało się, że sam gotuje dla rodziny. Pani Mydełkowa zapytała czy szpitalne jedzenie wcina, ale stwierdził, ze za małe porcje i niesmaczne.
Ale na kuchni to on się zna. Perorował na temat wyższości sznycla wiedeńskiego nad węgierskim, które jadł na niedawnym wyjeździe jak prawdziwy uczony. A w międzyczasie dawał komendy:
-Knie untrer druecken...
Pani Mydełkowa broniła się jak mogła, to znaczy zagadywała, ale on ją już dawno prześwietlił i za dużo nie dopuszczał do głosu. Wziął sobie nogę mojej pdp oparł o bioderko i dalej w kolanku majstrować.A jakby tego było mało to jeszcze o ramię oparł. Pani Mydełkowej krew napłynęła do głowy,zaniemówiła , tylko lekko sykała, to ten zaczął mnie przepytywać co gotuję. I tu się oburzyłam w duchu, bo ja rehabilitacji języka zaleconej przez lekarza nie mam, ale że grzeczna jestem, więc coś tam bąkałam na odczepkę.Na koniec Pudzian zakomunikował, że w piątek Blondasa podeśle, bo musi wysłuchać koncertu w szkole muzycznej, do której uczęszcza córka, bo oczywiście córa wystąpi. Mnie to akurat bez różnicy. Blondas może mniejsza bomba, ale przynajmniej mnie nie tyka.
W domu pieronem obiad i już się ktoś dobija.
A kto i dlaczego to przeczytaliście w radiu.
I tak moja pauza poobiednia miała wychodne.
Wieczorem przybył pan Bródka , na którego szykowałam się w napięciu. Zaatakowałam pytając o zdjęcia z weekendowego wyjazdu.
I co?
Powiedział, że kabel do komórki się zepsuł, bateria padła i nie zrobił.
Ale mnie nie zmyli. Te przymrużone oczka mi podpowiedziały, że on tego kabla pozbył się specjalnie...
Oj, Bródka, ty się jeszcze doigrasz...
13 lutego 2017 20:08 / 1 osobie podoba się ten post
Hawanko-ja względem tego doigrania się: co autorka ma na myśli?
13 lutego 2017 20:22 / 8 osobom podoba się ten post
Hawanko, ciebie sie tak fajnie czyta. Poplakalam sie ze smiechu. fajnie, ze znow wrocilas na te sztele i nie musisz zjadac jadu kielbasianego , jak na poprzedniej Ja dzis dostalam opierdziel, bo dziadek dobrnawszy do lazienki, zauwazal nie ten papier stojacy na wannie , do podcierania jego szlachetnego tylka. Przyznaje, ze wczoraj tego normalnego w chwili pospiechu, zabraklo mi pod reka, wiec podtarlam dziadka kawaleczkiem tego nienormalnego, bo po nowa rolke nie moglam isc, bo by sie znowu hipopotamowa morda rozdarla.Nie wiem czemu ten cieniutki papier tam stal, ale wzory ma jak papier toaletowy i tez tak wyglada Nic nie tlumaczylam, bo bym uslyszala to, co wszyscy slysza- schnauze halten.Wczoraj chcial na wieczor, aby prawa noge ulozyc w odpowiedniej pozycji, wiec to robilam a on zerkal na tyle co mogl i w pewnym momencie slysze- scheisse, was habe gemacht... Patrze a dziadek pojechal lozkiem za wysoko (on jest szef i on wszystkim steruje)i naderwal poleczke nad lozkiem gdzie stalo 2 litry wody i tabletki, i lamka przyczepiona.... Nie wiedzialam co najpierw lapac. zlapalam wode, bo bym miala kupe roboty gdyby sie wylala, potem pospadaly tabletki bo poleczka zawisla jednostronnie. Dziadek na wysokosci mojej brody, szerokosc lozka i ja probujaca to wszystko zatrzymac. Oj dostalo mi sie, ze wszystko pozwalalam. Myslalam, ze sie udusze tamujac smiech i ogarniajac to wszystko. Udalo mi sie zawiesic polke , poskladac wszystko do kupy i uprosic dziadka, zeby troche zjechal nizej. Co za typ!!!! Ostatnio kumpel przyjechal po niego, zeby zabrac go na ogrod i dziadek zaczal cos tam juz z nim sie przegadywac a kumpel mowi tak- wie immer hast du Recht und ich meine Ruhe. Az mi wlosy podskoczyly na glowie z radosci jak to uslyszalam. On do wszystkich jest Taki.Ja to mam jakies szczescie do tych nietypowych, ale teraz moge walnac drzwiami po skonczonej pracy i otworzy swoje wlasne:) Wybach, ze zabralam miejsce na twoim blogu