Dułgaśne , nie cytuję.U" mojej "Any nie było świętowania od rana , najwyżej miejscowi notable, burmistrz,pastor ,przewodnicząca ichniego koła gospodyń, rodzina przychodziła po południu,jak pan Bóg przykazał. Ale jakież było moje zdziwienie, jak pracowałam w ubiegłym roku w Bergisch-Gladbach
i lecąc rano do piekarni,tak koło 8.30 zobaczyłam świętujące,dość wiekowe i głośne towarzystwo ( stąd wiem ,że to były urodziny) na tarasie jedynego z domów.No co kraj to obyczaj.:-)
Edytka z racji choroby zachowuje się tak, a nie inaczej i może dlatego też.
Byłabym bardzo zadowolona, gdyby było na wesoło.Nie mówię o alkoholu, tylko o atmosferze, bo to wpływa dobrze na opiekunkę
